Siedem szpitali w Polsce odstaje w trzech albo więcej wskaźnikach jakości naraz. Prosty rachunek wskazywał pięćset

· Jawność i decyzje · 13 min czytania

NFZ publikuje 63 wskaźniki jakości per placówka, zawsze pojedynczo. Zestawiliśmy je w profil 840 szpitali: po korekcie o naturalny rozrzut odstaje siedem.

NFZ publikuje 63 wskaźniki jakości dla każdej placówki z osobna, ale zawsze pojedynczo: jeden wskaźnik, jedna tabela. Zestawiliśmy je w profil szpitala — 10 709 porównań, 840 szpitali, 37 wskaźników klinicznych — i policzyliśmy, ile razy ta sama placówka wypada poza granicę trzech sigma. Wynik zależy od metody bardziej niż od danych, i to jest tematem tekstu. Prosty rachunek wskazuje 507 szpitali. Ten sam po korekcie NFZ o strukturę pacjentów wskazuje 510 i utrzymuje 91,2 proc. odchyleń, więc obrona „u nas są ciężsi pacjenci” ich nie tłumaczy. Ale po korekcie o to, jak bardzo szpitale normalnie różnią się między sobą, zostaje 204 placówki, a po zwinięciu wskaźników mierzących to samo — siedem z co najmniej trzema niezależnymi odchyleniami. Pokazujemy wszystkie trzy liczniki obok siebie, symulację odpowiadającą na pytanie, ile odchyleń wychodzi samym przypadkiem (161, nie podręcznikowe 14,5 — bo przy rzadkich powikłaniach jedno zdarzenie łamie granicę), i moc testu, która sprawia, że mały szpital nie jest „w normie”, tylko niesprawdzalny. Rozporządzenie z kartami wskaźników nie podaje, w którą stronę wynik jest lepszy — w żadnej z 70 kart — więc kierunki przypisujemy sami i podajemy je do sprawdzenia. Cięcia cesarskie wyrzucamy z licznika, bo WHO odradza dążenie do jakiegokolwiek wskaźnika docelowego. Na koniec przypadek szpitala w Radomsku, którego prosty rachunek stawia na szczycie listy: wszystkie jego odchylenia mówią, czego placówka nie robi, a nie jak leczy — wskaźniki wyniku ma w normie albo lepsze od krajowych.

Wszystkie artykuły