Ważne dane

Pokazujemy nie tylko dane, które są. Pokazujemy też dane, których NIE da się dziś przedstawić — wraz z powodem, korzyścią, gdyby istniały, i tym, co trzeba zmienić, żeby powstały. Brak danych to też informacja.

Kadry medyczne — kto nas leczy

Liczba lekarzy w Polsce

[link] Dostępne
Co wiemy

Naczelna Izba Lekarska (Centralny Rejestr Lekarzy, 2025) podaje ~165 tys. lekarzy wykonujących zawód i ~174 tys. z prawem wykonywania zawodu; GUS liczy ~141 tys. „pracujących bezpośrednio z pacjentem". Wg OECD Polska ma ok. 3,4 lekarza praktykującego na 1000 mieszkańców (2021; ~3,9 w 2023) — jeden z najniższych wskaźników w UE (średnia ~4,1).

Czego brakuje

Trzy różne definicje (wykonujący zawód / z PWZ / pracujący z pacjentem) dają różne liczby — łatwo nimi manipulować. Żadna nie mówi wprost, ilu lekarzy realnie pracuje w publicznym systemie, w jakim wymiarze (etaty/FTE) i w jakich specjalnościach są luki.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Rzetelne planowanie kadr: ile miejsc na studiach i rezydentur naprawdę potrzeba, gdzie są białe plamy, jak duża jest luka pokoleniowa.

Co trzeba zmienić

Raportować nie tylko liczbę PWZ, ale realne zaangażowanie w systemie publicznym (etaty/FTE) w rozbiciu na specjalności i regiony.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia (sprawozdawczość) we współpracy z NIL i NFZ.

Lekarze praktykujący na 1000 mieszkańców. Linia ciągła = dane OECD (2000–2023) — skok w 2019 wynika ze zmiany metodologii w Polsce, nie z realnego wzrostu. Linia przerywana = projekcja modelowa do 2043 (przesłanki: limity przyjęć ~10,3 tys./rok, ok. 43% lekarzy ma 56+ wg NIL).

Dopływ do zawodu (dane) vs osiągający 67 lat (projekcja) — tys. osób/rok

Słupki (do 2024): ilu lekarzy rocznie zdało LEK — realny dopływ, ~2,5–4,3 tys. (2021), z anomalnie niskim 2023 (1,79 tys.) (zmiana definicji CEM). Linia przerywana (od 2026): projekcja liczby osiągających 67 lat — NIL publikuje wiek tylko w 5-letnich pasmach, więc rozkładamy je na roczniki: fala rośnie do ~3,2 tys. w 2032–2036(gdy 67 lat osiąga liczny rocznik 56–60), a po 2036 spada (kolejne pasmo 51–55 jest mniejsze) — zgodnie z prognozą MZ, że liczba lekarzy w wieku emerytalnym spadnie poniżej 3 tys./rok. Zastrzeżenie: rozbicie pasma na równe roczniki to szacunek (rozkład wewnątrz pasma nie jest płaski); 67 to przyjęty tu próg (ustawowy wiek emerytalny to 60 K / 65 M). Źródła: CEM — wyniki LEK; NIL — struktura wieku (pasma 5-letnie).

Poniżej: liczba lekarzy zdyskontowana o kadrę 67+

Punktowo, przy pełnej aktywnej kadrze Polska ma około 3,77 lekarza na 1000 mieszkańców. Po odjęciu lekarzy 67+ zostaje około 2,93 na 1000, więc widać, jak mocno wskaźnik podpierają starsze roczniki.

Na przestrzeni lat: aktywna kadra vs aktywna kadra po odjęciu 67+

Poniżej masz też szereg w czasie. W porównywalnej serii GUS od 2019 do 2024liczba lekarzy pracujących bezpośrednio z pacjentem wzrosła z 125,3 tys. do 141,2 tys.. Po odjęciu lekarzy 67+ zostaje odpowiednio około 107,3 tys. i 118,6 tys..

Metoda (szacunek): dla każdego roku liczę grupę 67+ jako 30% przedziału 60–69 (roczniki 67-69) plus całą grupę 70–79 i 80+ wśród lekarzy pracujących bezpośrednio z pacjentem. To daje udział około 14,4% w 2019 r. i 16,0% w 2024 r. Wcześniejszych lat nie dokładam do tej serii, bo GUS ma tam inną, mniej porównywalną metodę i łatwo byłoby narysować pozorną ciągłość.

Źródła: GUS 2019-2020, GUS 2022, GUS 2023, GUS 2024.

Źródło: NIL — Centralny Rejestr Lekarzy (informacje statystyczne)

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno Trzy źródła liczą inaczej: NIL ~165 tys. wykonujących zawód (~174 tys. z prawem wykonywania), GUS ~141 tys. pracujących z pacjentem, OECD ~3,4 lekarza/1000 — jeden z najniższych w UE.
Dlaczego to ważne Trzy różne definicje dają trzy różne liczby, którymi łatwo manipulować, a żadna nie pokazuje, ilu lekarzy realnie pracuje w systemie publicznym wg specjalizacji i regionów.
Co dalej Raportować realne etaty (FTE) w systemie publicznym w podziale na specjalizacje i regiony.

Ilu lekarzy w jakiej specjalizacji — i ilu bez żadnej

[link] Częściowe
Co wiemy

Lekarzy wykonujących zawód jest 164 892 (NIL, 31.12.2025). Najliczniejsze specjalizacje (tytuł specjalisty, wykonujący zawód): choroby wewnętrzne 20 039, medycyna rodzinna 12 052, pediatria 8 639, położnictwo i ginekologia 6 948, chirurgia ogólna 6 527, anestezjologia i intensywna terapia 6 475, kardiologia 5 579, psychiatria 4 374, ortopedia i traumatologia 4 302, radiologia 4 148, okulistyka 4 136, neurologia 3 920. Na drugim biegunie deficyty — geriatria to zaledwie 594 lekarzy na całą starzejącą się populację. Ilu lekarzy NIE MA żadnej specjalizacji — NIL nie podaje wprost (b.d.); wiadomo tylko, że „w trakcie" jest ~16,8 tys. rezydentów i ~7,7 tys. szkolących się pozarezydencko.

Czego brakuje

Zestawienie NIL liczy TYTUŁY specjalisty, nie osoby — jeden lekarz może mieć kilka specjalizacji (średnio ~1,26 na specjalistę; kardiolog zwykle jest też internistą), więc sum specjalizacji NIE WOLNO dodawać, by policzyć „ilu jest lekarzy". Z tego samego powodu liczby „lekarzy bez żadnej specjalizacji" nie da się wyliczyć prostym odejmowaniem, a NIL nie publikuje jej jako osobnej pozycji. Do tego trzy różne definicje (wykonujący zawód 164,9 tys. / z PWZ 153,4 tys. / pracujący bezpośrednio z pacjentem wg GUS 141,2 tys.) dają różne liczby.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Realne planowanie kadr: gdzie są deficyty (geriatria, medycyna ratunkowa), ilu lekarzy jest jeszcze bez specjalizacji (rezerwa/rezydenci) i ile osób faktycznie leczy — zamiast mylących sum „głów" i dyplomów.

Co trzeba zmienić

Publikować liczbę UNIKATOWYCH lekarzy wg specjalizacji (osoby, nie dyplomy) oraz osobno liczbę lekarzy bez żadnej specjalizacji i w trakcie szkolenia — spójnie z definicją „wykonujący zawód".

Kto może to narzucić

Naczelna Izba Lekarska / Ministerstwo Zdrowia / GUS.

Źródło: NIL — Centralny Rejestr Lekarzy, Zestawienie nr 4 i nr 1 (31.12.2025); NIL „Demografia lekarzy"; GUS — zasoby kadrowe

Limity na studia lekarskie vs ilu realnie kończy — i prognoza

[link] Częściowe
Co wiemy

Limit przyjęć na kierunek lekarski wzrósł z 6 188 (2015/16) do 10 504 (2025/26) — +70% (a limity I roku wg MZ o +239% w latach 2005–2023). Z tych 10 504 miejsc tylko 6 766 to bezpłatne studia stacjonarne po polsku; 1 736 to płatne niestacjonarne, a 1 888 (18%) to studia w języku angielskim, w praktyce dla obcokrajowców. Mimo rosnących limitów realny dopływ do zawodu — liczba osób, które zdały LEK — to wciąż ~3–4,5 tys. rocznie (2024: 3 462). Absolwenci kierunku lekarskiego (nar. polska) wzrośli z 3 695 (2019/20) do 4 755 (2023/24).

Czego brakuje

Limitu i liczby absolwentów danego roku nie można zestawiać wprost — dzieli je ~6-letni cykl studiów, odsiew oraz studenci obcojęzyczni (18% limitu), którzy w większości nie wchodzą do polskiego systemu. Pełnego rocznego szeregu absolwentów MZ nie publikuje w formie surowej (tylko aplikacja interaktywna) — dopływ pokazujemy więc przez „zdało LEK” (CEM). Sam limit łączny też nie jest nigdzie podawany jako gotowa liczba: trzeba go zsumować z załącznika do rozporządzenia (my to zrobiliśmy, rocznik po roczniku).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Ocenę, czy zwiększanie limitów faktycznie przekłada się na więcej lekarzy w systemie — i za ile lat fala dzisiejszych studentów realnie zasili kadry (albo wyjedzie).

Co trzeba zmienić

Publikować spójny roczny szereg: limity przyjęć, absolwenci nar. polskiej, zdawalność LEK oraz ilu absolwentów faktycznie podejmuje pracę w Polsce — z projekcją podaży lekarzy.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / Ministerstwo Nauki / NIL / CEM.

Limit przyjęć na kierunek lekarski wzrósł z 6 188 (2015/16) do 10 504 (2025/26), czyli +70%, a wg MZ limity I roku rosły o +239% w latach 2005–2023. Mimo to realny dopływ do zawodu (ci, którzy zdali LEK) to wciąż ~3–4,5 tys. rocznie (2024: 3 462). Rozjazd bierze się z ~6-letniego cyklu studiów, odsiewu oraz studentów obcojęzycznych, którzy w większości nie wchodzą do polskiego systemu. Dlatego limitu i liczby absolwentów tego samego roku nie należy zestawiać wprost. Liczba pod każdym punktem LEK to odsetek zdających LEK względem limitu przyjęć sprzed 6 lat (rocznik, który wtedy zaczynał studia), zwykle ~48–58%, ale to NIE czysty „odsiew": limit zawiera studentów obcojęzycznych (którzy nie zdają polskiego LEK) oraz osoby zdające LEK później/za granicą, więc odsetek jest z natury zaniżony. Skrajny 2023 (24%) to głównie anomalia w zliczaniu CEM.

Prognoza (model): fala wysokich limitów z ostatnich lat dopiero zacznie „wychodzić" absolwentami. MZ szacuje, że podaż lekarzy przewyższy popyt do ~2034 r., a liczba lekarzy w wieku emerytalnym spadnie poniżej 3 tys./rok. NIL ocenia to odwrotnie, że medycynę studiuje „za dużo osób", w części kształconych na eksport. Przerywane linie to szacunek redakcji, nie dane. Źródła: CEM: wyniki LEK; MZ: kształcenie i liczba lekarzy; Dz.U. 2024 poz. 1085 (limity).

Źródło: CEM — wyniki LEK; MZ — kształcenie i liczba lekarzy; rozporządzenia MZ ws. limitów przyjęć

Po którym roku odpadają studenci medycyny

[link] Częściowe
Co wiemy

Największy odsiew na kierunku lekarskim przypada na 1. rok — „wąskim gardłem" są przedmioty przedkliniczne (anatomia, biochemia, fizjologia). Wg raportu NIL o warunkach kształcenia (dane 2023/2024, prezentacja II 2026) najsłabsze uczelnie tracą po pierwszym roku nawet ~25% studentów, przy dużym zróżnicowaniu między uczelniami. Problem koncentruje się na „nowych" kierunkach lekarskich (uczelnie bez własnej bazy klinicznej): częściej niż co piąty student bez promocji na kolejny rok studiował na nowej uczelni, choć stanowią one tylko ~11% studiujących. „Na końcu" odsiew jest znikomy — LEK zdaje ~98–99% absolwentów.

Czego brakuje

Nie ma oficjalnej, publicznej statystyki skreśleń WG ROKU studiów dla samego kierunku lekarskiego — nie zawiera jej ani raport MZ „Kształcenie i liczba lekarzy", ani gotowe zestawienia POL-on/GUS. Ogólne dane o porzucaniu studiów (~35–45% na części uczelni, głównie wczesny drop-out) dotyczą WSZYSTKICH kierunków, więc nie wolno ich wprost przypisywać medycynie. Liczba „do 25%" to wartość skrajna (najsłabsze uczelnie), nie średnia krajowa — dlatego to obraz z raportu NIL i danych uczelni, a nie urzędowy szereg.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Ocenę, gdzie realnie „przecieka" kształcenie lekarzy: ilu z przyjętych na 1. rok dociera do dyplomu, na których uczelniach i po którym roku tracimy najwięcej — a więc czy zwiększanie limitów daje lekarzy, czy odsiew.

Co trzeba zmienić

Publikować cyklicznie odsiew na kierunku lekarskim WG ROKU studiów i WG UCZELNI (skreślenia, rezygnacje, brak promocji), z rozróżnieniem uczelni medycznych i „nowych" kierunków.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Nauki (POL-on/OPI) i Ministerstwo Zdrowia we współpracy z NIL i PKA.

Źródło: NIL — „Warunki kształcenia na kierunkach lekarskich" (dane 2023/2024); Forum Akademickie (GUMed ~25%); MNiSW/OPI — dane o drop-oucie (ogólne); CEM — zdawalność LEK

Studenci obcojęzyczni na medycynie — jak duża część limitu

[link] Częściowe
Co wiemy

Kierunki lekarskie po angielsku („English Division") działają w Polsce od ~2003–2004 (m.in. Wrocław 2003, Białystok 2004) i mocno urosły — zajmują znaczną część miejsc na medycynie, ale w większości NIE wchodzą do polskiego systemu (absolwenci wracają do swoich krajów). Skala (dane rozproszone): cudzoziemcy to ~10% wszystkich studentów kierunków medycznych, a z ogółu cudzoziemców ~37% studiuje po angielsku; na części uczelni udział obcokrajowców w medycznych programach anglojęzycznych przekracza 15% (np. Gdański UM). Dlatego wzrost limitów na studia (+66%) nie przekłada się wprost na liczbę lekarzy w systemie.

Czego brakuje

Nie ma jednego, jawnego, corocznego szeregu „% studentów obcojęzycznych na kierunku lekarskim" za ostatnie ~20 lat — dane są rozproszone po uczelniach, GUS, NAWA i rozporządzeniach limitowych, a definicje (obcokrajowiec vs studiujący po angielsku) się różnią. Bez tego nie da się rzetelnie narysować krzywej udziału rok po roku ani policzyć, ile z limitu realnie zasila polski system. (Dlatego pokazujemy tu punkty i skalę, a nie wykres 20-letni — nie chcemy podawać zmyślonych liczb.)

Co dzięki tym danym osiągniemy

Odróżnienie „miejsc na studiach" od „przyszłych lekarzy dla Polski": ile z limitu to English Division (odpływ tuż po dyplomie), a ile realnie wejdzie do systemu.

Co trzeba zmienić

Publikować roczny szereg: liczba i % przyjętych na kierunek lekarski w podziale na program polsko- i obcojęzyczny oraz odsetek absolwentów English Division podejmujących pracę w Polsce.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / MNiSW / uczelnie medyczne / GUS / NAWA.

Źródło: GUS / NAWA — cudzoziemcy na studiach (Study in Poland); uczelnie medyczne — English Division (historia i udziały)

Piramida wieku kadry — i ile ta kadra realnie pracuje

[link] Częściowe
Co wiemy

Kadra lekarska szybko się starzeje: 42,8% lekarzy wykonujących zawód ma 56+, a 14,9% ponad 70 lat (NIL, 31.12.2025); 17% pracujących lekarzy jest już w wieku emerytalnym, a średni wiek lekarza wzrósł z 49 (2010) do ponad 52 lat. Ile realnie pracują? Badanie OSAI NIL podaje średnio ~165 h/mies. bez dyżurów i ~234 h/mies. z dyżurami — powyżej normy etatu (~164 h). To jednak średnia dla wszystkich: rozbicia czasu pracy WG WIEKU system nie publikuje (b.d.).

Czego brakuje

Brak dwóch rzeczy naraz: otwartej piramidy wieku wg specjalności i regionów oraz czasu pracy (FTE) w rozbiciu na grupy wieku. Bez tego drugiego nie wiadomo, ile realnej „mocy przerobowej” daje starsza kadra (część pracuje w niepełnym wymiarze) — liczymy „głowy”, nie etaty, i przeszacowujemy dostępność lekarzy.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Prognozę luki pokoleniowej i realnej mocy przerobowej: ilu i jakich specjalistów zabraknie za 5–10 lat oraz ile godzin faktycznie daje kadra 65+/70+, zanim odejdzie.

Co trzeba zmienić

Cyklicznie publikować piramidę wieku kadry wg specjalności i regionów ORAZ średni czas pracy (FTE) w rozbiciu na grupy wieku.

Kto może to narzucić

Naczelna Izba Lekarska / Ministerstwo Zdrowia.

Liczby w tys. lekarzy wykonujących zawód. ~60% to kobiety; ok. 43% ma 56+ (nadchodząca fala emerytur). Stan 31.12.2025. Źródło: NIL, Centralny Rejestr Lekarzy (Zest. nr 3).

Średni czas pracy lekarza miesięcznie (godziny)

Piramida wyżej: 42,8% lekarzy ma 56+, a 14,9% ponad 70 lat (NIL, 31.12.2025) — 17% pracujących lekarzy jest już w wieku emerytalnym (60 lat K / 65 M — to inna miara niż „67+", którzy stanowią ~22% kadry wykonującej zawód), a średni wiek lekarza wzrósł z 49 (2010) do ponad 52 lat. Czas pracy: badanie OSAI NIL podaje średnio~165 h/mies. bez dyżurów i ~234 h/mies. z dyżurami — powyżej normy etatu (~164 h; to norma czasu pracy w ochronie zdrowia, 37 h 55 min/tydz., inna niż ogólny Kodeks pracy 40 h/tydz. ≈ 168 h używany w sekcji „Punkty na lekarza”). To jednak średnia dla wszystkich: rozbicia czasu pracy WG GRUPY WIEKU system nie publikuje (b.d.), a właśnie ono pokazałoby, ile realnej „mocy przerobowej” daje starsza kadra (część pracuje w niepełnym wymiarze). Bez tego liczymy „głowy”, nie etaty (FTE) — i przeszacowujemy realną dostępność lekarzy. Źródła: Ośrodek Studiów, Analiz i Informacji NIL — ile pracują lekarze; NIL — struktura wieku.

Źródło: NIL — Centralny Rejestr Lekarzy (Zest. nr 3, 31.12.2025); Ośrodek Studiów, Analiz i Informacji NIL (czas pracy)

Deficyt specjalistów — geriatria i opieka nad starzejącym się społeczeństwem

[link] Częściowe
Co wiemy

NIL publikuje liczbę lekarzy wykonujących zawód wg dziedziny (Zest. nr 4, 31.12.2025). Kontrast jest drastyczny: chorób wewnętrznych ~20 tys., a geriatrów — specjalności kluczowej dla starzejącego się kraju — zaledwie 594 na całą Polskę.

Czego brakuje

Zestawienie jest ogólnopolskie — NIL NIE krzyżuje dziedziny z wiekiem ani z województwem. Nie widać więc, gdzie deficyt uderzy najpierw ani kiedy obecni specjaliści zaczną odchodzić na emeryturę.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Kierowanie miejsc rezydenckich i zachęt tam, gdzie luka jest największa — zamiast planować „średnio na kraj", gdy starzenie się populacji przyspiesza.

Co trzeba zmienić

Publikować liczbę specjalistów w rozbiciu dziedzina × województwo × grupa wieku, cyklicznie i maszynowo czytelnie.

Kto może to narzucić

NIL / Ministerstwo Zdrowia.

Lekarze z tytułem specjalisty, wykonujący zawód (cała Polska, 31.12.2025). W kraju, w którym 65+ to już ponad 7 mln osób, geriatrią zajmuje się 594 specjalistów — mniej niż jeden na powiat. NIL nie publikuje jednak tych liczb w rozbiciu na województwa ani wg wieku, więc nie widać, gdzie deficyt uderzy najpierw. Źródło: NIL — Centralny Rejestr Lekarzy (Zest. nr 4).

Źródło: NIL — Centralny Rejestr Lekarzy (Zest. nr 4, 31.12.2025)

Miejsca na specjalizację — ile zostaje pustych

[link] Dostępne
Co wiemy

W ostatniej zamkniętej sesji (jesień 2025) państwo udostępniło 6 653 miejsca rezydenckie (etaty finansowane przez MZ), ale lekarze objęli tylko 4 096 — 2 557 (38%) zostało WOLNYCH. Najwięcej pustych miejsc jest w największych dziedzinach: medycyna rodzinna 863 udostępnione → 507 objętych (59%), choroby wewnętrzne 755 → 376 (tylko 50%), pediatria 516 → 327 (63%). Na drugim biegunie obsadzenie sięga niemal 100% (psychiatria 89%, kardiologia 96%, ortopedia 96%). W dziedzinach deficytowych (m.in. patomorfologia, medycyna ratunkowa, neonatologia, onkologia) chętnych było znacznie mniej niż miejsc — dlatego MZ uruchomił dodatkowy, trzeci etap naboru (21.11.2025). Co ważne: kandydatów NIE brakuje — staż ukończyło ~4 679 lekarzy, a poprawnych wniosków było 7 995 (więcej niż miejsc rezydenckich). Puste miejsca to niedopasowanie (deficytowe dziedziny, lokalizacja, warunki), nie brak chętnych.

Czego brakuje

Liczbę miejsc OFEROWANYCH per dziedzina CMKP publikuje (wykaz na sesję), ale liczbę OBJĘTYCH — tylko dla TOP 10 najpopularniejszych dziedzin; dla pozostałych jest niepubliczna (tkwi w systemie SMK). Dlatego dla ponad połowy dziedzin nie da się policzyć % obsadzenia, a pojęcia „oferowane / przyznane / objęte" i dwa terminy w roku łatwo pomylić. Nie widać więc wprost pełnej mapy, gdzie puste miejsca są największym problemem.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie absurdu: brakuje specjalistów (geriatrów jest 594 — patrz wyżej), a finansowane miejsca szkoleniowe stoją puste, bo do deficytowych dziedzin brak chętnych albo zniechęcają warunki i rozmieszczenie.

Co trzeba zmienić

Publikować spójnie „oferowane vs objęte vs nieobsadzone" wg dziedziny i województwa, w jednej definicji, i wiązać liczbę miejsc z realnym deficytem kadr.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / CMKP.

Czy brakuje kandydatów? Nie — to niedopasowanie

Pula chętnych jest spora i rośnie: absolwentów kierunku lekarskiego przybyło z 3 695 (2019/20) do 4 755 (2023/24) (+29%), a limity przyjęć na studia to już 10 249 miejsc (2025/26) — prawdziwa fala dopiero nadciąga. W samym naborze jesień 2025 staż podyplomowy ukończyło ~4 679 lekarzy, a poprawnych wniosków o specjalizację było 7 995 — czyli więcej niż 6 653 miejsc rezydenckich. Mimo to 2 557 zostało pustych. Problemem nie jest więc brak kandydatów ogółem, tylko to, gdzie i w czym chcą się szkolić.

Top 20 dziedzin wg miejsc udostępnionych (rezydenckich), sesja jesień 2025. Ogółem państwo wystawiło 6 653 miejsca, lekarze objęli 4 096 — 2 557 (38%) zostało pustych. Najwięcej wolnych jest w największych dziedzinach: medycyna rodzinna 863 → objęto 507 (59%), choroby wewnętrzne 755 → 376 (tylko 50%). Na drugim biegunie obsadzenie sięga niemal 100%: psychiatria 89%, kardiologia 96%, ortopedia 96%. Luka danych: objęte miejsca CMKP/media opublikowali tylko dla TOP 10 dziedzin — dla 11 z 20 (m.in. medycyna ratunkowa, onkologia kliniczna, neonatologia, patomorfologia) liczba objętych jest niepubliczna (b.d.). Liczby objętych to stan po 2 etapach, przed dodatkowym naborem MZ z 21.11.2025. Źródła: CMKP — wykaz miejsc (jesień 2025); CMKP/Termedia — objęte (TOP 10).

Dlaczego miejsca zostają puste — mimo nadmiaru chętnych

  • Niedopasowanie do dziedzin. Chętni tłoczą się do popularnych (kardiologia 96%, ortopedia 96%, psychiatria 89% obsadzenia), a unikają deficytowych (choroby wewnętrzne ~50%, medycyna ratunkowa, geriatria, patomorfologia) — czyli tych, których system potrzebuje najbardziej.
  • Tryb pozarezydencki niemal pusty. Na 7 945 miejsc pozarezydenckich obsadzono tylko 1 387 — bo bez gwarantowanej pensji rezydenckiej mało kto je bierze.
  • Płaca, prestiż, warunki. Deficytowe specjalizacje bywają słabiej płatne, bez kontaktu z pacjentem (patomorfologia) albo z „toksyczną atmosferą"; finansowe bonusy za dziedziny priorytetowe to „najwyżej kilkaset złotych".
  • Lokalizacja i pieniądze szpitali. Miejsca w nieatrakcyjnych regionach i placówkach zostają puste — „szpitale nie mają na to pieniędzy".
  • Mechanizm rekrutacji. Kandydaci nie wskazują deficytowych wariantów, więc nie „spływają" na puste miejsca — i część nie kwalifikuje się nigdzie, choć miejsca są wolne.

Pula kandydatów: MZ — kształcenie i liczba lekarzy; przyczyny i cytaty (Kosikowski, Biliński, Perchaluk): prawo.pl. Luka danych: rocznej liczby wydanych PWZ i krajowej liczby rozpoczynających staż nie publikuje się w wygodnej formie (tylko PDF NIL / dane regionalne).

Źródło: CMKP — rekrutacja na specjalizacje, sesja jesień 2025

Pielęgniarki na tle OECD

[link] Dostępne
Co wiemy

Wg OECD (Health at a Glance 2025) Polska ma 5,9 praktykującej pielęgniarki na 1000 mieszkańców wobec średniej OECD 9,2 — jeden z najniższych wskaźników. To luka większa niż w przypadku lekarzy, gdzie jesteśmy blisko średniej OECD.

Czego brakuje

Wskaźnik krajowy jest jasny, ale brakuje otwartego rozbicia regionalnego i prognozy: średnia wieku pielęgniarek rośnie, a dane o tym, gdzie i kiedy zabraknie ich najpierw, nie są publikowane jako otwarte dane.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, że „wąskim gardłem" systemu jest często nie liczba lekarzy, lecz pielęgniarek — co przekłada się na zamykane łóżka i wydłużone kolejki.

Co trzeba zmienić

Publikować obsadę pielęgniarską wg regionów i piramidę wieku tej grupy zawodowej, powiązaną z planem kształcenia.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / GUS / OECD (metodyka).

Praktykujące pielęgniarki na 1000 mieszkańców. Aby dogonić średnią OECD, Polska potrzebowałaby +56% pielęgniarek — to luka kadrowa większa niż w przypadku lekarzy (gdzie jesteśmy blisko średniej OECD). Źródło: OECD, Health at a Glance 2025 — Nurses.

Źródło: OECD — Health at a Glance 2025 (Nurses)

Odpływ lekarzy za granicę

[link] Częściowe
Co wiemy

NIL wydaje zaświadczenia o kwalifikacjach potrzebne do pracy w UE. Wg Zestawienia nr 5 (31.12.2025) liczba lekarzy biorących ≥1 takie zaświadczenie wynosiła 558–887 rocznie (2019–2023), z wyraźnym skokiem w 2022 (887) — ok. 0,4–0,6% kadry rocznie. Dla skali: liczba tych zaświadczeń odpowiada ok. 15–20% liczby lekarzy zdających co roku egzamin LEK (~4–4,5 tys.; CEM) — w szczytowym 2022 blisko 1/5 takiego rocznika (zaświadczenia biorą jednak lekarze w różnym wieku, więc to porównanie skali, a nie odsetek samych absolwentów). W dłuższym okresie, od wejścia do UE (2004), takie zaświadczenia pobrało ok. 16 tys. lekarzy do 2019 r. (medialnie do ~20 tys. z latami 2020–2024) — czyli ok. 9–11% wszystkich lekarzy w Polsce. To przybliżony wskaźnik ZAMIARU, nie faktycznej emigracji (zaświadczenie ≠ wyjazd).

Czego brakuje

Zaświadczenie ≠ faktyczny wyjazd. Nie wiadomo, ilu lekarzy realnie wyjechało i nie wróciło ani w jakich specjalnościach — czyli jaki jest odpływ netto. NIL nie publikuje też spójnego szeregu rocznego sprzed 2019.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Policzenie realnego odpływu wykształconej kadry (zwrot z inwestycji w studia) i kierunków emigracji — by wiedzieć, ile osób trzeba „nadprodukować".

Co trzeba zmienić

Powiązać dane (zaświadczenia + faktyczne zatrudnienie/ubezpieczenie) i publikować odpływ netto wg specjalności.

Kto może to narzucić

NIL / Ministerstwo Zdrowia (współpraca z ZUS i instytucjami UE).

▮ uznanie podstawowych kwalifikacji (lekarze; jedyny ciągły szereg 2010–2020) · ▮ ≥1 zaświadczenie (szersza, dzisiejsza definicja NIL; 2018–2023)

Oś czasu sięga 2010 r., ale uczciwie: jednego, spójnego szeregu rocznego nie ma. Szara seria to jedyny ciągły zapis 2010–2020 — zaświadczenia o uznaniu podstawowych kwalifikacji (sam ten typ); maleje (544 → 79) nie dlatego, że emigracja spada, lecz że lekarze coraz częściej biorą inny dokument („good standing"). Lepszym wskaźnikiem zamiaru emigracji jest seria zielona — lekarze z ≥1 zaświadczeniem (szersza, dzisiejsza definicja NIL), dostępna od 2018 r., ze skokiem w 2022 (887). Obu serii nie wolno sumować ani porównywać wprost — to różne kategorie dokumentów. W ujęciu skumulowanym od wejścia do UE (2004) zaświadczenia pobrało ok. 16 tys. lekarzy do 2019 r. (NIK) — rzędu 9–11% kadry. Zaświadczenie ≠ faktyczny wyjazd. Źródła: NIL — Zestawienie nr 5 (31.12.2025); Domagała i in., IJERPH 2022 (Tab. 1, dane NIL 2010–2020); NIK — Zasoby kadry medycznej (2023).

Źródło: NIL — Centralny Rejestr Lekarzy, Zestawienie nr 5 (31.12.2025); CEM — wyniki egzaminu LEK (liczba zdających)

Lekarze na 10 tys. mieszkańców — wg województw

[link] Dostępne
Dlaczego tego nie ma w pełni

Mamy realny komplet 16 województw (GUS 2024), ale brakuje jednego przekroju: województwo × specjalizacja — bez niego nie widać, GDZIE brakuje konkretnych specjalistów (np. geriatrów, psychiatrów dziecięcych).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Mapa ogółem pokazuje nierówności regionalne (Mazowieckie ~47 vs Lubuskie ~26 na 10 tys. — rozpiętość ponad 1,8×). Dane per specjalizacja i region pozwoliłyby kierować rezydentury i zachęty dokładnie tam, gdzie jest deficyt, zamiast działać średnio na kraj.

Co trzeba zmienić

Otwarte, maszynowo czytelne (API/CSV) dane GUS/NIL o liczbie lekarzy na 10 tys. wg województw ORAZ wg specjalizacji — cyklicznie aktualizowane.

Kto może to narzucić

GUS / NIL / NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Lekarze na 10 tys. mieszkańców (GUS 2024). Średnia krajowa: 37.7. ● ≥40 · ● 30–40 · ● <30 (deficyt)

46.9
44.1
41.9
40.2
40.2
39.7
37.7
37.6
34.6
33.2
32.9
31.5
29.8
27.6
27.4
26.2

Realne dane: lekarze pracujący bezpośrednio z pacjentem na 10 tys. — komplet 16 województw (GUS 2024). Rozpiętość jest ponad 1,8×: od 46,9 (mazowieckie) do 26,2 (lubuskie). Brakuje natomiast danych „per województwo × specjalizacja" — bez nich nie widać, GDZIE konkretnie brakuje np. geriatrów czy psychiatrów dziecięcych. Źródło: GUS, Zasoby kadrowe w zawodach medycznych (2024).

Ilu lekarzy obsadza kilka szpitali naraz (wieloetatowość)

[link] Częściowe
Co wiemy

Ta sama, deficytowa kadra często obsadza równolegle kilka sąsiednich szpitali — ilu dokładnie, twardo NIE WIADOMO (b.d.), bo nikt nie łączy danych o tej samej osobie z różnych umów; pierwszy taki agregat ma powstać w AOTMiT ok. 2026. Wiadomo, do czego to prowadzi: NIK udokumentował ciągłe zmiany do 70 h (szpitale kliniczne) i 103,5 h (lekarz na kontrakcie, Lublin), a w jednym szpitalu 6 lekarzy było zatrudnionych jednocześnie na etacie i przez zewnętrzną firmę obsadzającą te same oddziały. AOTMiT szacuje, że 5–10% lekarzy przekracza 100 tys. zł/mies. dopiero po zsumowaniu kontraktów.

Czego brakuje

System nie pozwala powiązać pracy tej samej osoby w różnych placówkach i formach zatrudnienia (etat, umowa, B2B), więc łączne obciążenie pracą NIE jest monitorowane między pracodawcami — NIK nazywa to „bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa zdrowotnego". Kryterium „w promieniu 50 km" to już całkowicie luka danych.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Policzenie realnej dostępności kadr (a nie „głów"): ilu unikalnych lekarzy faktycznie utrzymuje sąsiadujące oddziały, gdzie ta sama osoba jest liczona wielokrotnie i gdzie konsolidacja uwolniłaby ludzi bez utraty dostępu.

Co trzeba zmienić

Powiązać dane o zatrudnieniu lekarza we wszystkich placówkach (na podstawie PWZ) i publikować łączny wymiar pracy (FTE) oraz nakładanie się dyżurów — z limitem łącznego czasu pracy między pracodawcami.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ / AOTMiT / NIL.

5–10%
lekarzy może przekraczać 100 tys. zł/mies. dopiero po zsumowaniu kontraktów z różnych placówek (szac. AOTMiT, raport ~2026)
brak
nadzoru nad ŁĄCZNYM obciążeniem pracą między pracodawcami — NIK: „bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa"
~2026
dopiero wtedy ma powstać pierwszy agregat łączący dane o tej samej osobie w wielu placówkach

Ilu lekarzy pracuje jednocześnie w kilku szpitalach (np. w promieniu ~50 km) — twardej liczby nie ma (b.d.), bo nikt nie łączy danych o tej samej osobie z różnych umów. Pierwszy taki agregat ma powstać dopiero w AOTMiT ~2026. Wiadomo za to, do czego wieloetatowość prowadzi: NIK udokumentował ciągłe zmiany do 70 h (szpitale kliniczne) i 103,5 h (lekarz na kontrakcie, Lublin), a w jednym szpitalu 6 lekarzy było zatrudnionych równolegle na etacie i przez zewnętrzną firmę obsadzającą te same oddziały. NIK wprost: brak nadzoru nad łącznym obciążeniem to „bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego". Ta sama, deficytowa kadra (zwłaszcza anestezjolodzy) obsadza sąsiadujące, dublujące się oddziały — konsolidacja uwolniłaby ludzi, ale bez danych o obsadzie i wieloetatowości nie policzymy ilu. Źródła: NIK — szpitale kliniczne; NIK — szpitale wojewódzkie; AOTMiT — zapowiedź raportu o zarobkach (2026).

Źródło: NIK — szpitale kliniczne i wojewódzkie; AOTMiT — zapowiedź raportu o wynagrodzeniach (2026)

Ile lekarzy „zjada" dublowanie oddziałów

[link] Częściowe
Co wiemy

Każdy całodobowy oddział musi mieć własną minimalną obsadę, by pokryć dyżury 24/7 — samo ciągłe pokrycie jednego stanowiska to ok. 5 etatów (8760 h w roku ÷ ~1680 h pracy lekarza), realnie ~6 lekarzy danej specjalności. Gdy ten sam typ oddziału jest powielony w kilku sąsiednich szpitalach, każdy „zjada" osobny komplet deficytowych specjalistów: 3 oddziały ≈ 18 lekarzy, a jeden skonsolidowany ≈ 8 — uwalnia to ~10 specjalistów i obniża koszt stały na usługę.

Czego brakuje

Rejestry podmiotów (RPWDL) zawierają lokalizację i typ oddziałów, ale NIE jawną obsadę kadrową — bez niej nie da się policzyć, ilu deficytowych specjalistów realnie uwolniłaby konsolidacja sąsiadujących, dublujących się oddziałów. Skala marnotrawstwa kadr jest więc niewidoczna w danych.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wskazanie, gdzie ten sam typ oddziału jest gęsto powielony (konkurencja o tych samych specjalistów) — i ilu lekarzy odzyskałaby konsolidacja, kierując ich tam, gdzie naprawdę brakuje.

Co trzeba zmienić

Dopisać do rejestru obsadę kadrową oddziału (etaty/FTE wg specjalizacji) i powiązać mapę oddziałów z mapą deficytu kadr oraz z minimalnymi normami obsady.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ / RPWDL.

Z ilu lekarzy musi się składać obsada całodobowego oddziału?

To minimum na jedno stanowisko dyżurowe. Realny oddział potrzebuje zwykle więcej (ordynator, druga obsada przy większym wolumenie, zabezpieczenie poradni) — ale już sam ciągły dyżur 24/7 „zjada" ok. 6 deficytowych specjalistów danej dziedziny. Dlatego każdy powielony oddział mnoży ten komplet:

Schemat poglądowy. Każdy całodobowy oddział musi mieć własną minimalną obsadę, żeby pokryć dyżury 24/7 — samo ciągłe pokrycie jednego stanowiska to ok. 5 etatów (8760 godzin w roku ÷ ~1680 godzin pracy lekarza), a z pracą dzienną realnie ~6 lekarzy danej specjalności. Gdy ten sam typ oddziału jest powielony w kilku sąsiednich szpitalach, każdy „zjada" osobny komplet deficytowych specjalistów: 3 oddziały to ~18 lekarzy, podczas gdy jeden skonsolidowany (o większym, bezpieczniejszym wolumenie) potrzebuje ~8 — uwalnia to ~10 specjalistów tam, gdzie naprawdę ich brakuje, i obniża koszt stały na jedną usługę. Liczby oddziałów i obsady są ilustracyjne; realny rozkład pokazuje mapa „Dublujące się oddziały" niżej. Luka danych: rejestry (RPWDL) nie zawierają jawnej obsady kadrowej oddziału, więc realnej skali tego marnotrawstwa nie da się dziś policzyć.

Źródło: Schemat poglądowy; norma obsady 24/7 wg czasu pracy lekarza (liczby ilustracyjne)

Mierzymy głowy, nie moce przerobowe — brak FTE per specjalność/region

[link] Brak / nie da się wyliczyć
Dlaczego tego nie ma

Statystyki podają liczbę lekarzy z prawem wykonywania zawodu, ale nie etaty/FTE realnie przepracowane w systemie publicznym: lekarz 65+ na ćwierć etatu liczy się tak samo jak rezydent na 1,5 etatu. Przy ~40% kadry w wieku 55+ liczenie „głów" systematycznie ZAWYŻA realną podaż — cała statystyka podaży jest w złej jednostce. To najważniejsza brakująca liczba: każda prognoza kadr bez niej jest niewiarygodna.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Rzetelną prognozę podaży: ile realnej pracy lekarskiej (FTE) jest dostępne dziś i za 5–10 lat, w rozbiciu na specjalności i regiony — zamiast mylących „głów".

Co trzeba zmienić

Raportować zaangażowanie w systemie publicznym w etatach/FTE (z danych ZUS/NFZ o czasie pracy), w rozbiciu na specjalizację, wiek i województwo.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ / NIL (z danymi ZUS).

Punkty na lekarza miesięcznie — realny czas medyczny vs raportowane godziny

[link] Utrudniony dostęp
Co wiemy

Pomysł: każda aktywność medyczna dostaje punkty = średni czas potrzebny na tę czynność (1 pkt = 1 min). Suma punktów wszystkich świadczeń danego lekarza (po numerze PWZ) w miesiącu daje szacowany realny czas aktywności medycznej — do zestawienia z raportowanymi/zakontraktowanymi godzinami. Fundament już istnieje: NFZ rejestruje PWZ lekarza wykonującego każde świadczenie (komunikat SWIAD), a P1 — identyfikator pracownika medycznego. Płatnik mógłby więc wykryć fizycznie niemożliwe grafiki — jak rozliczone 3 976 h/rok (~331 h/mies) w głośnym przypadku, czy udokumentowane przez NIK 70–96 h nieprzerwanej pracy.

Czego brakuje

Dane per-PWZ są zamknięte (rozliczeniowo-medyczne) — nie istnieje publiczny widok godzin pracy lekarza ani zestawienie „realny czas aktywności vs raportowane godziny". W Polsce brak też oficjalnej normy czasu na czynność (jedyna twarda liczba: średnia wizyta POZ 10,3 min), więc punktację czasu trzeba na razie podawać jako schemat poglądowy. Sama suma punktów to dolne oszacowanie — nie obejmuje dokumentacji, konsyliów ani kształcenia.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wykrywanie nierealnych grafików i „martwych godzin": lekarza rozliczającego więcej godzin, niż fizycznie możliwe, lub pracującego naraz w kilku placówkach — kluczowe przy kontraktach B2B i bezpieczeństwie pacjentów.

Co trzeba zmienić

NFZ/CeZ powinny liczyć i publikować (zagregowane, zanonimizowane) punkty-czas aktywności per PWZ zestawione z raportowanymi godzinami oraz ustalić oficjalne normy czasu na typowe czynności.

Kto może to narzucić

NFZ / CeZ / Ministerstwo Zdrowia (dane sprawozdawcze i P1).

Metoda: 1 punkt = 1 minuta średniego nakładu pracy. Suma punktów wszystkich aktywności danego lekarza (po numerze PWZ) w miesiącu daje szacowany realny czas aktywności medycznej — do zestawienia z raportowanymi godzinami.

Aktywność Punkty (min) Pewność
Porada POZ (stacjonarna) 10 twarde (BMJ 2017)
Teleporada POZ 7 schemat poglądowy
Wizyta AOS — pierwszorazowa 20 schemat poglądowy
Wizyta AOS — kontrolna 12 schemat poglądowy
Prosta procedura zabiegowa (ambulatoryjna) 25 schemat poglądowy
Obchód — 1 pacjent (szpital) 10 schemat poglądowy
Operacja zabiegowa (średnia) 90 schemat poglądowy
Dyżur — godzina gotowości 60 schemat poglądowy

Godziny miesięcznie — norma vs raportowany rekord

Fundament pomysłu już istnieje: NFZ w sprawozdawczości (komunikat SWIAD, element personel-real) rejestruje numer PWZ lekarza wykonującego każde świadczenie, a zdarzenie medyczne w P1 zawiera identyfikator pracownika medycznego (numer PWZ wg art. 17c ust. 5 ustawy o SIOZ). Płatnik mógłby więc policzyć realny czas aktywności per lekarz — i zderzyć go z raportowanymi godzinami. AOTMiT już dziś liczy czas personelu jako składnik wyceny świadczeń. Po co to: wykrywanie fizycznie niemożliwych grafików. NIK udokumentował nieprzerwaną pracę 70 h 10 min (szpitale kliniczne, 2026), 96 h i 719 przypadków >24 h (opieka okołoporodowa, 2026), a historycznie 130 h (2015); głośny koordynator SOR rozliczył 3 976 h w 2025 r. (~331 h/mies, ~2× norma etatu) przy >1,6 mln zł przychodu z kontraktu B2B. Rzecznik Praw Pacjenta skierował kontrakty B2B do kontroli NIK.

Luka danych: dane per-PWZ są zamknięte (rozliczeniowo-medyczne) — nie ma publicznego widoku godzin pracy lekarza, a w Polsce brak oficjalnej normy czasu na czynność (jedyna twarda liczba: średnia wizyta POZ 10,3 min). Dlatego tabela powyżej to schemat poglądowy (poza POZ), a suma punktów jest dolnym oszacowaniem — nie obejmuje dokumentacji, konsyliów czy kształcenia. Koncepcyjny wzorzec istnieje za granicą (amerykańskie RVU wyceniają czas/pracę lekarza). Źródła: NFZ — komunikat SWIAD (personel-real/npwz); BMJ Open 2017 — czas wizyty POZ; AOTMiT — koszt wg czasu personelu; NIK — szpitale kliniczne (70h); NIK — opieka okołoporodowa (96h); Szpital Południowy (3976 h / 1,6 mln zł); RPP → NIK (kontrakty B2B).

Źródło: NFZ — komunikat SWIAD (personel-real/npwz); ustawa o SIOZ art. 17c; AOTMiT — metodyka taryfikacji; NIK; BMJ Open 2017

Pieniądze systemu — ile mamy i skąd

Wydatki NFZ rocznie — i ile to naprawdę znaczy

[link] Dostępne
Co wiemy

Koszty świadczeń opieki zdrowotnej NFZ wzrosły nominalnie blisko 3× w dekadę: z 67,8 mld zł (2015) do 180,4 mld zł (wykonanie 2024), a plan na 2026 to 201,2 mld zł. To liczby z jednolitej rubryki sprawozdań/planów finansowych NFZ.

Czego brakuje

Nominalny wzrost jest mylący. Po wysokiej inflacji 2021–2023 realny przyrost jest dużo mniejszy; skok 2022→2023 (126,7 → 156,3 mld) wynika częściowo z przeniesienia do NFZ finansowania ratownictwa i „darmowych leków", nie z czystego wzrostu nakładów na leczenie. Jako % PKB wydatki publiczne na zdrowie to wciąż ok. 5,7% (2023) — poniżej średniej UE, a deklarowane „7% PKB" liczone jest księgową regułą t-2.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Uczciwą rozmowę o pieniądzach: czy system jest realnie dofinansowywany, czy tylko „goni" inflację i koszty starzejącego się społeczeństwa — oraz czy plan domyka się bez deficytu (nie domyka: NFZ zamyka lata stratą).

Co trzeba zmienić

Publikować wydatki w ujęciu realnym (po inflacji) i jako % PKB w jednej, stałej metodologii — oraz oddzielać „nowe zadania" od wzrostu nakładów na dotychczasowe świadczenia.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia / Ministerstwo Finansów.

Koszty świadczeń opieki zdrowotnej NFZ (mld zł). Nominalnie blisko 3× w dekadę (67,8 → 201,2 mld zł), ale to obraz mylący: po wysokiej inflacji 2021–2023 realny wzrost jest znacznie mniejszy, a skok 2022→2023 wynika częściowo z przeniesienia do NFZ finansowania ratownictwa i „darmowych leków". NFZ i tak zamyka lata stratą, a plan 2026 nie ma rezerwy. Źródło: NFZ — sprawozdania i plany finansowe (BIP).

Źródło: NFZ — sprawozdania i plany finansowe (BIP); GUS — wydatki na ochronę zdrowia

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno Koszty świadczeń NFZ wzrosły nominalnie blisko 3× w dekadę: z 67,8 mld zł (2015) do 180,4 mld zł (2024), plan na 2026 to 201,2 mld zł. Realnie, po inflacji 2021–2023, przyrost był znacznie mniejszy, a część skoku 2022→2023 to przeniesione do NFZ nowe zadania (ratownictwo, „darmowe leki"), nie wzrost nakładów na dotychczasowe świadczenia.
Dlaczego to ważne Liczby nominalne wyolbrzymiają realny wzrost finansowania. Wydatki publiczne na zdrowie to wciąż ok. 5,7% PKB (2023) — poniżej średniej UE; deklarowane „7% PKB" wynika z reguły liczenia względem PKB sprzed dwóch lat (t-2). NFZ jednocześnie zamyka kolejne lata stratą.
Co dalej Publikować wydatki realnie (po inflacji) i jako % PKB w jednej, spójnej metodologii oraz oddzielać finansowanie nowych zadań od faktycznego wzrostu nakładów na świadczenia.

Wydatki publiczne na zdrowie vs wzrost płac w gospodarce — 15 lat

[link] Dostępne
Co wiemy

Uwaga: „płace" to przeciętne miesięczne wynagrodzenie w GOSPODARCE NARODOWEJ (GUS) — cała gospodarka, nie płace w ochronie zdrowia. W latach 2010→2024 publiczne wydatki na zdrowie rosły szybciej niż te płace: ~3,45× (66,5 → 229,1 mld zł) wobec ~2,54× dla przeciętnego wynagrodzenia (3 225 → 8 182 zł/mc). Do ~2018 obie serie szły niemal równo; rozjazd zaczął się po 2019 i przyspieszył w 2022–2024. Miara zdrowia: wydatki bieżące PUBLICZNE na ochronę zdrowia (GUS Narodowy Rachunek Zdrowia) — NFZ + budżet państwa + JST jako jedna spójna kategoria.

Czego brakuje

Lata 2010–2012 liczono starą metodą (SHA 1.0) i nie są w pełni porównywalne z 2013+ (SHA 2011) — GUS nie przeliczył ich wstecz (dlatego na wykresie są przerywane). Część skoku 2023–2024 to zmiany systemowe finansowania (Polski Ład/składka, ustawowy cel 7% PKB) i Fundusz COVID (2020–2022), a nie czysty realny wzrost nakładów. Dane są nominalne (ceny bieżące).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Uczciwą rozmowę o tym, czy zdrowie realnie zyskuje priorytet względem dochodów obywateli — i ile z „rekordowych nakładów" to efekt metodologii i przeniesień zadań, a nie więcej leczenia.

Co trzeba zmienić

Publikować jednolitą, długą serię wydatków publicznych na zdrowie w ujęciu realnym (po inflacji) oraz jako % PKB, zestawioną ze wzrostem płac i z efektami zdrowotnymi.

Kto może to narzucić

GUS / Ministerstwo Zdrowia / Ministerstwo Finansów.

Obie serie w indeksie 2010 = 100 (ceny bieżące). „Płace" to przeciętne miesięczne wynagrodzenie w gospodarce narodowej (GUS) — cała gospodarka, nie płace personelu ochrony zdrowia. Do ok. 2018 publiczne wydatki na zdrowie i to wynagrodzenie rosły niemal równo; rozjazd zaczął się po 2019 i przyspieszył w latach 2022–2024. W 2024 r. wydatki na zdrowie sięgnęły indeksu 345 (≈ 3,45× poziomu z 2010: 66,5 → 229,1 mld zł), a płace 254(≈ 2,54×: 3 225 → 8 182 zł/mc). Na spójnej serii 2013→2024 to wciąż 3,07× wobec 2,24×.

Zastrzeżenia (ważne): lata 2010–2012 (linia przerywana) liczone są starą metodą (SHA 1.0) i nie są w pełni porównywalne z 2013+ — GUS nie przeliczył ich wstecz. Część skoku 2023–2024 to zmiany systemowe finansowania (Polski Ład/składka, ustawowe dochodzenie do 7% PKB) i Fundusz COVID (2020–2022), a nie czysty realny wzrost nakładów. To ceny nominalne — realnie obie serie rosną wolniej, ale przewaga zdrowia nad płacami się utrzymuje. Źródła: GUS — przeciętne wynagrodzenie 1950–2025; GUS — Narodowy Rachunek Zdrowia.

Źródło: GUS — Narodowy Rachunek Zdrowia (wydatki bieżące publiczne, SHA 2011); GUS — przeciętne wynagrodzenie 1950–2025

Zdrowie jako % wydatków publicznych — ile z budżetu idzie na leczenie

[link] Dostępne
Co wiemy

Z każdych 100 zł wydatków publicznych Polska przeznacza na ochronę zdrowia mniej niż średnia UE — i tak jest od lat. W 2023 r. było to 12,2% wobec średniej UE-27 14,8% (luka 2,6 pkt proc.). Dla porównania Czechy 20,3%, Niemcy 15,4%, a najniżej w UE Węgry 9,5%. To inna miara niż „% PKB” (tam Polska ~5,7% w 2023) — pokazuje, jaki priorytet ma zdrowie WEWNĄTRZ budżetu państwa.

Czego brakuje

Ta miara (Eurostat COFOG, udział zdrowia w całości wydatków general government) rzadko pojawia się w debacie — dominuje „% PKB”, przez co łatwo pomylić dwie różne rzeczy. Udział w budżecie publicznym pokazuje wybór priorytetów niezależny od wielkości gospodarki: nawet w latach rekordowych nakładów Polska trzyma zdrowie poniżej unijnej normy.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Uczciwą rozmowę o priorytetach: czy państwo realnie stawia zdrowie wyżej, czy tylko „goni” inflację — i jak daleko nam do krajów, które z tego samego budżetu dają na zdrowie więcej.

Co trzeba zmienić

Publikować i śledzić udział zdrowia w wydatkach publicznych (nie tylko % PKB), z celem dojścia do średniej UE, w jednej, stałej metodologii COFOG.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Finansów / Ministerstwo Zdrowia / GUS (metodyka Eurostat).

Ile z każdych 100 zł wydatków publicznych idzie na zdrowie. Polska przez cały okres poniżej UE: w 2023 r. 12,2% wobec średniej UE-27 14,8% (luka 2,6 pkt proc.). Dla porównania (2023): Czechy 20,3%, Niemcy 15,4%, Hiszpania 14,5%, a najniżej w UE Węgry 9,5%. To inna miara niż % PKB (tam Polska to ~5,7% PKB w 2023) — pokazuje priorytet zdrowia wewnątrz budżetu państwa, niezależnie od wielkości gospodarki. Źródło: Eurostat — gov_10a_exp (COFOG, GF07 Health, % total expenditure).

Źródło: Eurostat — wydatki sektora instytucji rządowych i samorządowych wg funkcji (COFOG, GF07 Health, % wydatków ogółem)

Pieniądze vs wolumen — czy więcej złotówek to więcej leczenia?

[link] Częściowe
Co wiemy

Koszty świadczeń NFZ wzrosły nominalnie o ~42% w latach 2022–2024, ale wolumen realnie wykonanej pracy rósł znacznie wolniej: świadczenia w leczeniu szpitalnym o ~18% (15,7 → 18,5 mln; to nie hospitalizacje, lecz wszystkie świadczenia szpitalne z programami lekowymi), świadczenia POZ o ~12% (170,5 → 191,2 mln), a AOS o ~14% (83,4 → 94,9 mln) — przy inflacji skumulowanej ~16%. Wzrost nakładów w dużej mierze pochłonęły inflacja i wzrost kosztu jednostkowego (m.in. ustawowe podwyżki wynagrodzeń), a nie skok liczby leczonych. W dłuższym ujęciu 2016–2024 rozjazd jest jeszcze wyraźniejszy: koszty realizacji świadczeń NFZ wzrosły nominalnie o ~160% (realnie, po inflacji ~52%, o ok. +60–70%), podczas gdy LICZBA wykonanych świadczeń zwiększyła się zaledwie o ~10% (FPP „Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia"). Koszt jednostkowy świadczenia urósł w tym czasie o ~137% — ok. 2,5× szybciej niż inflacja. To twardy argument value-based: płacimy dużo więcej za niemal ten sam wolumen leczenia.

Czego brakuje

NFZ nie publikuje jednej, spójnej „liczby świadczeń ogółem" w łatwej, maszynowej formie — sprawozdania roczne to skany PDF. Najuczciwszy porównywalny wskaźnik wolumenu to hospitalizacje, ale spójny szereg jest dopiero od 2022 (wcześniej inna metodologia), a od 2023 przeniesienie zadań do NFZ (ratownictwo, „darmowe leki") zawyża koszty.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Oddzielenie „wydajemy więcej" od „leczymy więcej": czy rosnący budżet przekłada się na realnie wykonaną pracę, czy głównie goni koszty.

Co trzeba zmienić

Publikować spójny, maszynowo czytelny wskaźnik wolumenu świadczeń (i koszt jednostkowy) rok do roku, w stałej metodologii i w ujęciu realnym (po inflacji).

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Indeks 2022 = 100. Koszty świadczeń NFZ wzrosły z 67,8 mld zł (2015) do 180,4 mld (2024) — nominalnie +166%, podczas gdy inflacja skumulowana to ~51%. A wolumen realnie wykonanej pracy rósł dużo wolniej: liczba świadczeń POZ +12% (170,5 → 191,2 mln) i AOS +14% (83,4 → 94,9 mln) w latach 2022–2024, wszystkie świadczenia w leczeniu szpitalnym +18% (15,7 → 18,5 mln, razem z programami lekowymi i chemioterapią — to nie liczba hospitalizacji — pobytów w oddziale było 9,3 mln w 2022 r.; porównywalne dopiero od 2022 — wcześniej inna metodyka, a 2020–2021 zaburzył COVID). Uwaga definicyjna: to „świadczenia" wg sprawozdań NFZ — węższa miara niż „porady" GUS (AOS ~143,7 mln, patrz sekcja „Ile wizyt rocznie w jakiej specjalności"), gdzie liczy się każdą poradę szerzej. Wniosek: gros dodatkowych pieniędzy pochłonęły inflacja i wzrost kosztu jednostkowego (m.in. ustawowe podwyżki wynagrodzeń), nie skok liczby leczonych. Źródło: NFZ — sprawozdania z działalności (BIP); inflacja: GUS.

Źródło: NFZ — sprawozdania z działalności (BIP); GUS — inflacja; FPP — „Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia" (2016–2024: koszty +160%, świadczenia +10%, koszt jednostkowy +137%)

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno Koszty świadczeń NFZ wzrosły o ~42% (2022–2024), ale liczba świadczeń w leczeniu szpitalnym (razem z programami lekowymi) tylko o ~18% (15,7 → 18,5 mln) przy inflacji skumulowanej ~16%. W ujęciu 2016–2024 koszty realizacji świadczeń urosły nominalnie o ~160% (realnie ok. +60–70%), a liczba świadczeń tylko o ~10%; koszt jednostkowy +137% (FPP).
Dlaczego to ważne Większość dodatkowych nakładów pochłonęły inflacja i wzrost kosztu jednostkowego (m.in. ustawowe podwyżki płac), a nie skok liczby leczonych — więcej złotówek nie przełożyło się wprost na więcej leczenia. To argument za finansowaniem opartym na EFEKCIE (value-based), nie na wolumenie.
Co dalej Publikować spójny, maszynowo czytelny wskaźnik wolumenu świadczeń i koszt jednostkowy rok do roku, w ujęciu realnym.

Realizacja planu finansowego NFZ 2015–2026 — skąd rosną pieniądze

[link] Dostępne
Co wiemy

Przychody NFZ wzrosły z ~70 mld zł (2015) do 221,7 mld zł w planie na 2026 — ponad 3× w 11 lat. Trzonem jest składka zdrowotna (184,3 mld w 2026), ale gwałtownie rośnie rola dotacji z budżetu państwa: z praktycznie zera przed 2021 do ~32,9 mld zł w 2025 i 31,6 mld w 2026.

Czego brakuje

Skokowy wzrost dotacji budżetowej (a nie składki) pokazuje, że samo ubezpieczenie zdrowotne przestaje wystarczać na rosnące koszty — system coraz mocniej dopłaca z budżetu, co uzależnia finansowanie zdrowia od corocznych decyzji politycznych zamiast od stabilnej składki.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Rozdzielenie „zdrowego" wzrostu (składka rośnie z płacami i zatrudnieniem) od doraźnego łatania budżetem — i pokazanie, jak kruche jest finansowanie, gdy zależy od dotacji uznaniowej.

Co trzeba zmienić

Publikować realizację planu NFZ wg źródła przychodu rok do roku, w ujęciu realnym (po inflacji) i z prognozą, by jawnie pokazać, jaka część systemu stoi na składce, a jaka na dotacji z budżetu.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia / Ministerstwo Finansów.

Przychody NFZ wzrosły z ~70 mld zł (2015) do 221,7 mld zł w planie na 2026 — ponad 3× w 11 lat (liczby nad słupkami w mld zł). Trzon to składka zdrowotna, ale uderza rosnąca rola dotacji z budżetu państwa: z ~0 przed 2021 do ~32 mld zł w 2025 i 31,6 mld w 2026. To sygnał, że sama składka przestaje wystarczać na rosnące koszty — system coraz mocniej dopłaca z budżetu. Słupki 2025–2026 to plan (jaśniejsze). Źródło: NFZ — realizacja/plan finansowy (BIP, finanse NFZ).

Źródło: NFZ — plan finansowy na 2026 i realizacja lat poprzednich (BIP)

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno Przychody NFZ wzrosły z ~70 mld zł (2015) do 221,7 mld w planie na 2026 — ponad 3× w 11 lat. Trzon to składka zdrowotna (184,3 mld w 2026), ale coraz większą rolę gra dotacja z budżetu: z praktycznie zera przed 2021 do ~32,9 mld (2025) i 31,6 mld (2026).
Dlaczego to ważne Rosnący udział dotacji budżetowej uzależnia finansowanie zdrowia od corocznych decyzji politycznych, zamiast opierać je na stabilnej, przewidywalnej składce — czyni system wrażliwym na bieżącą kondycję budżetu.
Co dalej Publikować realizację planu wg źródła przychodu (składka vs dotacja) rok do roku, realnie i z prognozą — by widać było faktyczną strukturę finansowania zdrowia.

Plan finansowy NFZ 2026 — skąd pieniądze i na co idą

[link] Dostępne
Co wiemy

Plan NFZ na 2026 zakłada 221,7 mld zł przychodów. Skąd: składki zdrowotne 184,3 mld (z tego ZUS 179,8 mld, KRUS 4,5 mld), dotacja z budżetu 31,6 mld, opłaty m.in. od alkoholu i cukru ~1,8 mld. Na co: ponad połowę pochłania leczenie szpitalne (106,3 mld — ok. 53% kosztów świadczeń), POZ 23,2 mld, AOS 17,6 mld, a na profilaktykę NFZ przypada zaledwie 0,66 mld zł (0,3%) — ok. 160× mniej niż na szpitale.

Czego brakuje

To samo zjawisko „odwróconej piramidy" co w wykonaniu 2024, ale w najnowszym planie: najwięcej środków na najdroższy, najpóźniejszy etap (szpital), a na zapobieganie ułamek procenta. Plan publikowany jest jako PDF/uchwała, a nie jako wygodne, maszynowe i porównywalne dane wg funkcji opieki.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie na świeżych liczbach (plan 2026), że priorytety wydatkowe się nie zmieniają — szpitalocentryzm trwa, a profilaktyka pozostaje marginesem; punkt wyjścia do rozmowy o przesunięciu środków „w górę drabiny opieki".

Co trzeba zmienić

Publikować plan i wykonanie NFZ wg rodzaju świadczeń maszynowo, z udziałami procentowymi i celami (np. minimalny udział profilaktyki), oraz wiązać strukturę wydatków z efektami zdrowotnymi.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Plan finansowy NFZ na 2026: przychody 221,7 mld zł. Skąd pieniądze: składki zdrowotne 184,3 mld (z tego ZUS 179,8 mld, KRUS 4,5 mld), dotacja z budżetu państwa 31,6 mld, a do tego m.in. opłaty od alkoholu i cukru (~1,8 mld). Na co idą (udziały liczone od kosztów świadczeń ~201,2 mld, nie od przychodów): ponad połowę pochłania leczenie szpitalne (106,3 mld, ~53%), podczas gdy na profilaktykę NFZ przypada 0,66 mld zł (0,3%) — ok. 160× mniej niż na szpitale. To ten sam mechanizm „odwróconej piramidy", tym razem w planie na 2026 (wykres pokazuje wybrane pozycje; nieuwzględnione tu m.in. refundacja leków i programy lekowe). Źródło: NFZ — plan finansowy na 2026 (BIP, finanse NFZ).

Źródło: NFZ — plan finansowy na 2026 (BIP, finanse NFZ)

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno Plan NFZ 2026: 221,7 mld zł przychodów (składki 184,3 mld, dotacja budżetu 31,6 mld, opłaty alkoholowo-cukrowe ~1,8 mld). Wydatki zdominowane przez leczenie szpitalne 106,3 mld (53% kosztów świadczeń); profilaktyka to zaledwie 0,66 mld (0,3%) — ok. 160× mniej niż szpitale.
Dlaczego to ważne „Odwrócona piramida" trwa: pieniądze idą na leczenie skutków, nie na zapobieganie. POZ (23,2 mld) i AOS (17,6 mld) są wielokrotnie mniejsze niż szpitale, a profilaktyka praktycznie nie istnieje w budżecie — mimo że to ona obniża przyszłe koszty.
Co dalej Publikować plan i wykonanie wg rodzaju świadczeń maszynowo, z celami (np. minimalny udział profilaktyki) i wiązaniem wydatków z efektami zdrowotnymi.

Kto jest objęty NFZ i kto płaci składkę (ZUS / KRUS / niepłacący / nieubezpieczeni)

[link] Częściowe
Co wiemy

Uprawnionych do świadczeń NFZ jest ~34,5 mln (88% mieszkańców). Wg płatnika: ZUS ~32,6 mln (pracownicy, przedsiębiorcy, emeryci/renciści ZUS — szacunek jako reszta) i KRUS ~1,9 mln (rolnicy i domownicy ~1,0 mln + emeryci rolniczy ~0,9 mln). Składkę realnie płaci jednak znacznie mniej osób, niż jest objętych: dzieci 0–17 (~6,8 mln) są objęte bez własnej składki, podobnie niepracujący członkowie rodziny i bezrobotni (~0,85 mln, składkę płaci budżet). Poza systemem jest ~2,2 mln nieubezpieczonych.

Czego brakuje

Polska nie publikuje spójnej tabeli „ubezpieczeni wg płatnika ZUS/KRUS" ani zbiorczej liczby zgłoszonych członków rodziny (osób objętych bez własnej składki) — sam NFZ przyznaje, że dokładnej liczby nieubezpieczonych nie zna. Bez tego nie widać relacji „kto płaci" do „kto korzysta".

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, że bazę składkową utrzymuje mniejszość objętych — fundament rozmowy o stabilności finansowania (i o tym, dlaczego dotacja z budżetu rośnie).

Co trzeba zmienić

Publikować maszynowo: liczbę ubezpieczonych wg płatnika (ZUS/KRUS), liczbę zgłoszonych członków rodziny oraz osób, za które składkę finansuje budżet — rok do roku.

Kto może to narzucić

NFZ / ZUS / KRUS / Ministerstwo Zdrowia.

~6,8 mln
dzieci 0–17 — objęte bez własnej składki (GUS 2024)
~0,85 mln
bezrobotni — składkę płaci budżet / urząd pracy
7,65 mln
członkowie rodzin zgłoszeni do ubezpieczenia, razem z dziećmi (NFZ, CWU 2025); składkę opłaca 26,68 mln osób
~2,2 mln
nieubezpieczeni (poza systemem) — MZ: „trudna do ustalenia"

Składkę realnie płaci znacznie mniej osób, niż jest objętych. Po stronie ZUS jest ~32,6 mln uprawnionych, po stronie KRUS ~1,9 mln (rolnicy + emeryci rolniczy) — ale w obu pulach duża część to osoby bez własnej składki: dzieci (~6,8 mln), niepracujący członkowie rodziny i bezrobotni. Do tego ~2,2 mln nieubezpieczonych. Cudzoziemcy z legalną pracą płacą składkę przez ZUS; po wygaśnięciu specustawy (5.03.2026) uchodźcy z Ukrainy mają świadczenia „na NFZ" tylko jako pracujący, dzieci, bezrobotni lub zgłoszeni członkowie rodziny. Luki danych:Polska nie publikuje spójnej tabeli „ubezpieczeni wg płatnika ZUS/KRUS" — ZUS ~32,6 mln to szacunek (reszta po odjęciu KRUS od CWU). Liczbę członków rodzin i opłacających składkę NFZ podaje w rocznym sprawozdaniu (rozdz. o CWU). Źródła: NFZ/MZ — uprawnieni i nieubezpieczeni; KRUS — liczba ubezpieczonych; NFZ — sprawozdanie z działalności za 2025 r. (CWU); GUS — ludność 2024.

Źródło: NFZ/MZ (CWU, nieubezpieczeni); KRUS (ubezpieczeni); GUS (ludność 2024)

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno Do świadczeń NFZ uprawnionych jest ~34,5 mln osób (88% mieszkańców) — wg płatnika: ZUS ~32,6 mln, KRUS ~1,9 mln. Składkę realnie płaci jednak znacznie mniej osób: dzieci 0–17 (~6,8 mln), niepracujący członkowie rodziny i bezrobotni (~0,85 mln, za nich płaci budżet) są objęci bez własnej składki. Poza systemem ~2,2 mln nieubezpieczonych.
Dlaczego to ważne Liczba „objętych" nie równa się liczbie „płacących". Bez rozbicia na płatnika, członków rodziny i osoby finansowane z budżetu nie da się ocenić, kto finansuje system, a kto z niego korzysta — a Polska nie publikuje spójnej tabeli „ubezpieczeni wg płatnika".
Co dalej Publikować maszynowo liczbę ubezpieczonych wg płatnika (ZUS/KRUS), zgłoszonych członków rodziny oraz osób finansowanych z budżetu — regularnie i porównywalnie w czasie.

Luka między uprawnionymi do świadczeń a płacącymi składkę

[link] Częściowe
Co wiemy

Do świadczeń uprawnionych jest ~34,5 mln osób, ale składkę zdrowotną na koniec 2023 r. odprowadzało tylko 26,2 mln — ok. 72% społeczeństwa (Think Tank SGH 2026). Gdyby każdy uprawniony płacił średnią składkę (386,40 zł/mc w 2023), wpływy sięgnęłyby ~173,6 mld zł; w planie NFZ na 2023 zapisano jednak tylko 137,6 mld zł należnych składek — różnica to ~36 mld zł. Do tego całe kategorie dochodu są poza składką: rolnicy w KRUS płacą 1 zł/ha użytków rolnych (a gospodarstwa poniżej 6 ha przel. — zero, składkę pokrywa KRUS), a od najmu prywatnego (PIT-28), zysków kapitałowych (PIT-8C), instrumentów finansowych (PIT-38) i sprzedaży nieruchomości składki nie nalicza się w ogóle — sam najem zadeklarowało w 2024 r. ponad 1,14 mln osób.

Czego brakuje

Nie ma jednej, spójnej publikacji zestawiającej liczbę uprawnionych, liczbę realnie płacących i kwotę „luki składkowej" — kwota ~36 mld zł to szacunek ekspertów (średnia składka × liczba mieszkańców minus plan), a nie urzędowy wskaźnik. Nie publikuje się też, ile składki „ucieka" przez dochody z kapitału i najmu wyłączone z oskładkowania.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie skali arbitrażu składkowego i tego, jak bardzo baza składkowa jest zawężona — fundament rozmowy o oskładkowaniu wszystkich dochodów i wszystkich rezydentów, zamiast łatania systemu rosnącą dotacją z budżetu.

Co trzeba zmienić

Publikować maszynowo lukę składkową (uprawnieni vs płacący vs kwota) i rozważyć objęcie składką wszystkich dochodów (najem, kapitał) oraz wszystkich rezydentów, z jawnym pokryciem zwolnień z budżetu.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / Ministerstwo Finansów / ZUS / KRUS / NFZ.

Źródło: Think Tank SGH dla Ochrony Zdrowia — „Nowa architektura finansowania ochrony zdrowia w Polsce" (2026)

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno Gdyby każdy uprawniony płacił średnią składkę (386 zł/mc, 2023), wpływy sięgnęłyby ~173,6 mld zł; realnie NFZ zaplanował ~137,6 mld — luka ~36 mld zł. Składkę płaci 26,2 mln osób (~72% społeczeństwa), rolnicy w KRUS 1 zł/ha, a dochody z kapitału i najmu (>1,14 mln osób z najmem, 2024) są w ogóle poza składką.
Dlaczego to ważne System jest postrzegany jako niesprawiedliwy: mniejszość utrzymuje większość, a całe kategorie dochodu (najem, zyski kapitałowe, instrumenty finansowe) są wyłączone z oskładkowania. To zaniża wpływy, napędza dotację z budżetu i skłania kolejne grupy do arbitrażu składkowego.
Co dalej Publikować maszynowo lukę składkową (uprawnieni vs płacący vs kwota) oraz rozważyć oskładkowanie wszystkich dochodów (kapitał, najem) i objęcie składką wszystkich rezydentów — z pokryciem zwolnień z budżetu.

Zaufanie do systemu i gotowość do płacenia za jego poprawę

[link] Częściowe
Co wiemy

Polacy oceniają system źle, ale są gotowi dopłacić za konkretną poprawę. Zadowolonych z funkcjonowania opieki zdrowotnej jest ok. 25–27%, a niezadowolonych ~66–70% (CBOS, 2023). Jednocześnie ponad 80% badanych uważa, że budżet ochrony zdrowia powinien być większy, a ok. 50% respondentów byłoby skłonnych płacić wyższą składkę w zamian za poprawę w konkretnym obszarze (np. skrócenie kolejek); w badaniu z grudnia 2025 podobną gotowość do dopłat wykazało 43% (Think Tank SGH 2026, za badaniami reprezentatywnymi).

Czego brakuje

Zaufanie i gotowość do płacenia nie są mierzone w jednej, cyklicznej, urzędowej serii powiązanej z konkretnym obszarem poprawy — pochodzą z rozproszonych sondaży (CBOS i badania akademickie o różnej metodologii), więc trudno je porównywać w czasie i przełożyć na politykę składkową.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, że problemem nie jest niechęć do płacenia, lecz brak zaufania do tego, jak pieniądze są wydawane — ludzie zapłacą więcej za widoczny efekt. To realny mandat na reformę, ale warunkowany transparentnością i rozliczalnością.

Co trzeba zmienić

Cyklicznie badać i publikować zaufanie do systemu oraz gotowość do płacenia (willingness-to-pay) w rozbiciu na obszary poprawy, i wiązać każdą podwyżkę składki z jawnym, mierzalnym celem.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / CBOS / ośrodki badawcze / NFZ.

Źródło: CBOS — „Opinie na temat funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej" (2023); Think Tank SGH dla Ochrony Zdrowia (2026)

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno Zaufanie do systemu jest niskie (zadowolonych ~25–27%, niezadowolonych ~66–70% — CBOS), ale gotowość do płacenia za konkretną poprawę jest wysoka: ~50% Polaków zapłaciłoby wyższą składkę za skrócenie kolejek, a ponad 80% chce większego budżetu na zdrowie.
Dlaczego to ważne To nie jest bunt przeciw płaceniu, lecz brak zaufania do tego, jak pieniądze są wydawane. Ludzie zapłacą więcej, ale za widoczny efekt — mandat na reformę zależy więc od transparentności i rozliczalności, a nie od samej podwyżki składki.
Co dalej Cyklicznie mierzyć i publikować zaufanie oraz gotowość do płacenia (willingness-to-pay) wg obszaru poprawy i wiązać ewentualną podwyżkę składki z jawnym, mierzalnym celem.

Na co idą pieniądze NFZ — struktura wydatków wg rodzaju

[link] Dostępne
Co wiemy

Wg wykonania planu finansowego NFZ za 2024 (180,4 mld zł kosztów świadczeń): leczenie szpitalne 93,1 mld (52%), POZ 20,1 mld (11%), AOS 17,6 mld (10%), refundacja apteczna 10,6 mld (6%). Na drugim końcu: profilaktyczne programy zdrowotne tylko 0,5 mld zł (0,3%).

Czego brakuje

Leczenie szpitalne zawiera programy lekowe (12,3 mld) i chemioterapię (2,1 mld), a refundacja jest „rozproszona" po kilku pozycjach — łatwo o mylące porównania. NFZ publikuje strukturę w sprawozdaniu (PDF), ale nie w wygodnej, maszynowej i historycznej formie.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, że ponad połowa pieniędzy idzie na najdroższy etap (szpital), a na zapobieganie — ułamek procenta; punkt wyjścia do rozmowy o przesunięciu środków „w górę drabiny opieki".

Co trzeba zmienić

Publikować strukturę kosztów wg rodzaju świadczeń rok do roku, maszynowo, i wiązać ją z efektami zdrowotnymi.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Struktura kosztów świadczeń NFZ (wykonanie 2024, łącznie 180,4 mld zł). Leczenie szpitalne pochłania 52%, a profilaktyka — 0,3% (0,5 mld zł). Leczenie szpitalne zawiera programy lekowe (12,3 mld) i chemioterapię (2,1 mld); refundacja apteczna wykazana osobno. Źródło: NFZ — sprawozdanie z wykonania planu finansowego 2024 (BIP).

Źródło: NFZ — sprawozdanie z wykonania planu finansowego 2024 (poz. B2/B4)

Odwrócona piramida wydatków na świadczenia

[link] Dostępne
Co wiemy

Te same dane NFZ — uszeregowane od najdroższego, najpóźniejszego etapu opieki do najtańszej profilaktyki — układają się w ODWRÓCONĄ piramidę: szpital 93,1 mld zł (52%), POZ 20,1 mld, AOS 17,6 mld, SOR/ratownictwo 4,3 mld, a profilaktyka zaledwie 0,5 mld (0,3%) — ok. 180× mniej niż na szpitale.

Czego brakuje

W zdrowym systemie szeroką, tanią podstawą piramidy powinna być profilaktyka i POZ (dużo osób, niski koszt), a wąskim szczytem — kosztowny szpital. W Polsce jest odwrotnie: najwięcej pieniędzy trafia na najdroższy, najpóźniejszy etap.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Jednoobrazkowe pokazanie szpitalocentryzmu finansowego i tego, jak mało zostaje na zapobieganie — mocny argument za deszpitalizacją i inwestycją w profilaktykę.

Co trzeba zmienić

Stopniowo „odwracać piramidę z powrotem" — zwiększać udział profilaktyki i opieki ambulatoryjnej kosztem niepotrzebnych hospitalizacji.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ.

Warstwy ułożone w kolejności drabiny opieki — od podstawy (profilaktyka, na dole) po szczyt (szpital, na górze). Piramida jest odwrócona: najwięcej pieniędzy idzie na najdroższy, najpóźniejszy etap (szpital — 93,1 mld zł, 52%), a na profilaktykę, która zapobiega chorobie, ledwie 0,5 mld zł (0,3%) — ok. 180× mniej. Widać też „garb": na SOR trafia mało (4,3 mld), choć to droższy kanał niż AOS czy POZ. W zdrowym systemie szeroką podstawą byłaby tania profilaktyka i POZ; w Polsce jest na odwrót (porównaj „Drabinę opieki" wyżej). Etapy = wybrane kategorie kosztów NFZ (wykonanie 2024). Źródło: NFZ — sprawozdanie z wykonania planu finansowego 2024 (BIP).

Dla porównania: jak wygląda to w średniej UE (Eurostat)

W UE piramida jest mniej odwrócona: na szpitale idzie 36,2% wydatków na zdrowie (wobec 41,3% w Polsce), a na profilaktykę 5,7% — ok. 3× więcej niż w Polsce (1,9%). Czyli inne kraje przesuwają więcej pieniędzy ku taniej podstawie drabiny. Uwaga: to dane Eurostat (udział w całości wydatków na zdrowie, inny mianownik niż wykres NFZ wyżej, który dotyczy tylko świadczeń NFZ); POZ, AOS i SOR nie są w Eurostat porównywalne 1:1 między krajami, więc pokazujemy dwa porównywalne krańce (szpital i profilaktyka). Źródło: Eurostat — System of Health Accounts (2022).

Źródło: NFZ — sprawozdanie z wykonania planu finansowego 2024

Szpitalocentryzm — ile idzie na szpitale (PL na tle Europy)

[link] Dostępne
Co wiemy

Wg Eurostat (System of Health Accounts, 2022) Polska przeznacza na szpitale 41,3% wydatków na zdrowie — powyżej średniej UE (36,2%), mimo że w % PKB (2,67%) wypada nisko. To znaczy: z relatywnie małego budżetu zdrowia nieproporcjonalnie dużo trafia do szpitali.

Czego brakuje

Sam % PKB jest mylący (miesza „ile wydajemy ogółem" z „na co"). Dopiero udział w wydatkach na zdrowie pokazuje priorytety systemu — i tu PL jest wyraźnie szpitalocentryczna. Brakuje natomiast publicznego, regularnego rozbicia wydatków NFZ wg funkcji (szpital / ambulatorium / POZ / profilaktyka) w ujęciu porównywalnym z UE.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Rozmowę o przesunięciu środków z drogiej opieki szpitalnej do tańszej i skuteczniejszej opieki ambulatoryjnej i profilaktyki — fundament deszpitalizacji.

Co trzeba zmienić

Publikować strukturę wydatków publicznych na zdrowie wg funkcji SHA, rok do roku, i wiązać ją z celami deszpitalizacji.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ / GUS (metodyka Eurostat/OECD).

Wydatki na szpitale (dostawca HP.1 wg System of Health Accounts), 2022. Tu widać szpitalocentryzm: w % PKB szpitalnictwo PL wypada nisko (2,67% — bo cały budżet zdrowia jest mały), ale jako udział w wydatkach na zdrowie sięga 41,3% — powyżej średniej UE (36,2%). System przeznacza na szpitale nieproporcjonalnie dużo, a na profilaktykę grosze. Źródło: Eurostat, hlth_sha11_hp (HP.1).

Źródło: Eurostat — System of Health Accounts (hlth_sha11_hp / hlth_sha11_hc)

Profilaktyka — ile system stawia na zapobieganie (PL na tle Europy)

[link] Dostępne
Co wiemy

Wg Eurostat (2022) Polska przeznacza na profilaktykę najmniej w grupie porównawczej — 0,12% PKB i zaledwie 1,9% wydatków na zdrowie, wobec 5,7% średniej UE (ok. 3× mniej).

Czego brakuje

To druga strona szpitalocentryzmu: skoro prawie wszystko idzie na leczenie szpitalne, na zapobieganie zostają grosze. „POZ" nie jest osobno porównywalna między krajami w Eurostat, więc profilaktyka (HC.6) jest najlepszym dostępnym, spójnym wskaźnikiem.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, że oszczędzamy na najtańszym ogniwie (zapobieganie), płacąc potem drożej za leczenie powikłań i późno wykrytych chorób.

Co trzeba zmienić

Zwiększyć i jawnie raportować wydatki na profilaktykę oraz POZ; wiązać je z efektami (wykrywalność, zgłaszalność na badania).

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ.

Opieka zapobiegawcza (profilaktyka, funkcja HC.6 wg System of Health Accounts), 2022. Polska wydaje na nią najmniej w grupie — czy patrzeć przez % PKB (0,12%), czy przez udział w wydatkach na zdrowie (1,9% vs 5,7% w UE). „POZ" nie jest osobno porównywalna między krajami w Eurostat, ale to właśnie profilaktyka najczyściej pokazuje, jak nisko system stawia zapobieganie. Źródło: Eurostat, hlth_sha11_hc (HC.6).

Źródło: Eurostat — System of Health Accounts (hlth_sha11_hc, HC.6)

Opieka ambulatoryjna (POZ/AOS) — PL na tle Europy

[link] Częściowe
Co wiemy

W przeciwieństwie do szpitali (PL powyżej UE) i profilaktyki (PL głęboko poniżej), udział wydatków na opiekę ambulatoryjną jest w Polsce zbliżony do średniej UE: 26,2% vs 25,2% (Eurostat HP.3, 2022; wg funkcji OECD „outpatient" 31% PL vs 28% UE, 2021). Ale w wartości bezwzględnej Polska wydaje na nią ~534 vs 1 133 EUR PPP na osobę — mniej niż połowę średniej UE.

Czego brakuje

Eurostat i OECD NIE wyodrębniają osobno „POZ" ani „AOS" w polskim rozumieniu — najbliższa porównywalna kategoria to „opieka ambulatoryjna ogółem" (dostawcy ambulatoryjni: lekarze, diagnostyka, stomatologia). Granica POZ/AOS jest specyficzna dla NFZ i nie ma odpowiednika w klasyfikacji SHA, więc rozdzielnego porównania „POZ" i „AOS" między krajami po prostu nie da się zrobić rzetelnie.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Uczciwe umiejscowienie Polski: problemem nie jest udział „ambulatorium", lecz przerost szpitali, zapaść profilaktyki i niska wartość bezwzględna całego budżetu zdrowia.

Co trzeba zmienić

Raportować wydatki na opiekę ambulatoryjną wg metodyki SHA (porównywalnie z UE) ORAZ osobno krajowy podział POZ/AOS — i wiązać je z efektami (dostępność, kolejki).

Kto może to narzucić

GUS / Ministerstwo Zdrowia / NFZ (metodyka Eurostat/OECD).

Krajowy podział NFZ — POZ vs AOS (wykonanie 2024, mld zł)

Tu ciekawostka: w przeciwieństwie do szpitali (PL wyraźnie powyżej UE) i profilaktyki (PL głęboko poniżej), udział wydatków na opiekę ambulatoryjną (HP.3 — dostawcy ambulatoryjni: POZ, AOS, diagnostyka) jest w Polsce zbliżony do średniej UE: 26,2% vs 25,2% (Eurostat, 2022; wg funkcji OECD „outpatient" 31% PL vs 28% UE, 2021). Anomalia polskiego systemu nie leży więc w udziale „ambulatorium", lecz w przeroście szpitali i zapaści profilaktyki. Druga rzecz: mimo zbliżonego UDZIAŁU, w wartości bezwzględnej Polska wydaje na opiekę ambulatoryjną ~534 vs 1 133 EUR PPP na osobę (mniej niż połowa średniej UE), bo cały budżet zdrowia jest dużo mniejszy. Zastrzeżenie do porównania z UE: Eurostat i OECD nie rozdzielają „POZ" i „AOS" w polskim rozumieniu — między krajami porównywać można tylko „opiekę ambulatoryjną ogółem". Krajowo można je już rozdzielić: wg wykonania planu NFZ 2024 na POZ poszło 20,1 mld zł, a na AOS 17,6 mld zł — kwotowo zbliżone, ale to różne modele: POZ rozliczany jest kapitacją (stała stawka za „posiadanie" pacjenta, obejmuje całą populację), a AOS za poradę (fee-for-service). Tego rozbicia nie da się jednak porównać z innymi krajami w metodyce SHA. Źródła: Eurostat — hlth_sha11_hp (HP.3); OECD/KE — State of Health: Poland 2023; NFZ — wykonanie planu finansowego 2024.

Źródło: Eurostat — System of Health Accounts (hlth_sha11_hp, HP.3); OECD/KE — State of Health: Poland 2023

Niezaspokojone potrzeby zdrowotne (PL na tle Europy)

[link] Dostępne
Co wiemy

Wg Eurostat (EU-SILC, 2024) 3,8% Polaków 16+ zrezygnowało z potrzebnego badania lub leczenia z powodu kosztu, odległości lub kolejki — powyżej średniej UE (2,5%). W polskim wyniku dominuje kolejka (ok. 2,8 z 3,6 pkt proc.), nie koszt.

Czego brakuje

To dane samodeklarowane (percepcja, nie obiektywny brak dostępu), a definicja wskaźnika była rewidowana — porównania długich szeregów wymagają ostrożności. Brakuje powiązania tej miary z konkretnymi świadczeniami i regionami.

Co dzięki tym danym osiągniemy

„Subiektywną twarz" kolejek: twardy dowód, że pacjenci po prostu rezygnują z leczenia, gdy czekają zbyt długo — koszt systemu odłożony w czasie (cięższe, droższe przypadki).

Co trzeba zmienić

Regularna publikacja wskaźnika z rozbiciem na powód, region i dochód, powiązana z danymi o czasach oczekiwania.

Kto może to narzucić

GUS / Eurostat (EU-SILC) / Ministerstwo Zdrowia.

Odsetek osób 16+, które zrezygnowały z potrzebnego badania/leczenia z powodu kosztu, odległości lub kolejki (samodeklaracja, EU-SILC), 2024. Polska (3,8%) jest powyżej średniej UE (2,5%), a w polskim wyniku dominuje kolejka (ok. 2,8 z 3,6 pkt proc. w 2023) — koszt i odległość są marginalne. To „subiektywna twarz" kolejek: pacjenci po prostu rezygnują. Źródło: Eurostat, hlth_silc_08.

Źródło: Eurostat — self-reported unmet needs (hlth_silc_08)

Dopłaty „z własnej kieszeni" (PL na tle Europy)

[link] Dostępne
Co wiemy

Wg Eurostat (2023) płatności z własnej kieszeni to 15,9% bieżących wydatków na zdrowie w Polsce — nieco powyżej średniej UE (14,6%), ale udział ten od lat maleje (z ~23% w 2015).

Czego brakuje

To akurat nie jest najgorszy wymiar polskiego systemu — Polska jest blisko średniej UE, a trend jest spadkowy. Wskaźnik nie obejmuje składek na prywatne abonamenty/polisy (osobna kategoria), więc nie pokazuje pełni „prywatyzacji" dostępu.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Uczciwy obraz: problemem nie są wysokie dopłaty, lecz że niskie dopłaty przy niskich wydatkach publicznych oznaczają system po prostu niedofinansowany.

Co trzeba zmienić

Publikować łącznie OOP i wydatki na prywatne ubezpieczenia/abonamenty, by pokazać realną skalę prywatnego finansowania dostępu.

Kto może to narzucić

GUS / Eurostat / Ministerstwo Zdrowia.

Płatności „z własnej kieszeni" (dopłaty, leki, usługi prywatne) jako % bieżących wydatków na zdrowie, 2023. To akurat nie jest najgorszy wymiar: Polska (15,9%) jest blisko średniej UE (14,6%), a udział ten realnie maleje (z ~23% w 2015 do ~16% w 2023). Prawdziwy problem to nie wysokie dopłaty, lecz że niskie dopłaty przy niskich wydatkach publicznych = system po prostu niedofinansowany. Źródło: Eurostat, hlth_sha11_hf (HF.3).

Źródło: Eurostat — System of Health Accounts (hlth_sha11_hf, HF.3)

Ścieżka pacjenta — drabina opieki i wąskie gardła

Drabina opieki — im wcześniej, tym taniej i skuteczniej

[link] Dostępne
Co wiemy

Ścieżka opieki ma swoją kolejność: profilaktyka → wizyta POZ → wizyta AOS → SOR → hospitalizacja. Im wcześniej zatrzymamy chorobę, tym taniej i z większą szansą na wyleczenie. Profilaktyka i POZ kosztują grosze i zapobiegają; SOR i szpital to setki–tysiące złotych za przypadek i często leczenie skutków.

Czego brakuje

To rama do kolejnych sekcji: zdrowy system inwestuje w tani, wczesny początek drabiny. Polski wydaje najwięcej na jej drogi koniec (szpital) — co pokazują sekcje o strukturze wydatków poniżej.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Zrozumienie, że przesunięcie pieniędzy „w górę drabiny" (profilaktyka, POZ) jest tańsze i skuteczniejsze niż leczenie powikłań w szpitalu.

Co trzeba zmienić

Wiązać finansowanie z etapem ścieżki: premiować profilaktykę i wczesne wykrycie, a nie dopiero kosztowną hospitalizację.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ.

Im wcześniej w ścieżce zatrzymamy chorobę, tym taniej i z większą szansą na wyleczenie. Kwoty na schemacie to rzędy wielkości kosztu po stronie NFZ: POZ ~215 zł rocznie na pacjenta (kapitacja), AOS ~120 zł na poradę (średnia: 17,6 mld zł / 143,7 mln porad), a hospitalizacja to tysiące złotych za przypadek (np. zawał z angioplastyką ~16 tys. zł, zapalenie płuc ~2,6 tys. zł) — często leczenie skutków, gdy jest już za późno. Zdrowy system inwestuje w początek tej drabiny; jak wygląda to w Polsce, pokazują sekcje poniżej.

Źródło: Schemat poglądowy; rzędy wielkości kosztu wg wycen NFZ (JGP, kapitacja POZ)

Inicjatywa: przesuwać wizyty w dół drabiny (szpital → AOS → POZ → profilaktyka)

[link] Dostępne
Co wiemy

Kierunek zmiany, o który chodzi: obniżać poziom opieki wszędzie tam, gdzie to bezpieczne. Część przypadków ze szpitala przenieść do AOS, POZ i profilaktyki; część z AOS do POZ i profilaktyki; a część z POZ do profilaktyki. Każdy krok w dół to taniej, wcześniej i bliżej pacjenta. Dziś jest odwrotnie: szpital pochłania 106,3 mld zł (ok. 53% kosztów świadczeń NFZ), a profilaktyka 0,66 mld zł — ok. 160× mniej (plan NFZ 2026).

Czego brakuje

To nie tyle „brakująca dana", co postulat kierunkowy — wynika wprost z poprzednich sekcji (odwrócona piramida wydatków, drabina opieki, wizyty „po papierek", task-shifting). Pokazuje, dokąd powinny płynąć wizyty i pieniądze.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wspólny język dla reform: zamiast „więcej pieniędzy do szpitali" — „przenieś przypadek na najniższy bezpieczny poziom", co skraca kolejki, obniża koszt i łapie chorobę wcześniej.

Co trzeba zmienić

Wiązać finansowanie i ścieżki pacjenta z zasadą „najniższego bezpiecznego poziomu opieki”: premiować profilaktykę, POZ i AOS za przejęcie przypadków, które dziś trafiają do szpitala.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ.

Sedno propozycji: obniżać poziom opieki tam, gdzie to bezpieczne — część przypadków ze szpitala przenieść do AOS, POZ i profilaktyki; część z AOS do POZ i profilaktyki; a część z POZ do profilaktyki. Każdy krok w dół to taniej, wcześniej i bliżej pacjenta. Dziś struktura jest odwrotna: szpital pochłania 106,3 mld zł(ok. 53% kosztów świadczeń NFZ), a na profilaktykę przypada 0,66 mld zł — ok. 160× mniej (plan NFZ 2026). Ten wykres pokazuje kierunek, w którym powinny płynąć wizyty i pieniądze, żeby leczyć wcześniej i taniej. Źródło: NFZ — plan finansowy 2026 (wydatki wg rodzaju świadczeń).

Źródło: Schemat kierunkowy; wydatki per poziom wg planu finansowego NFZ 2026

Mapa motywacji wzdłuż ścieżki — dlaczego nikt nie dba o profilaktykę

[link] Dostępne
Co wiemy

Na ścieżce profilaktyka → POZ → AOS → SOR → szpital motywacja jest ODWRÓCONA. Na początku (profilaktyka) nikt nie ma bodźca: pacjenta nic nie boli, więc odkłada badania, a lekarz nic nie zyskuje, przypominając o nich (kapitacja płaci za „posiadanie" pacjenta, nie za wyłapanie ryzyka). Na końcu (szpital) bodźce są maksymalne po obu stronach: pacjent mocno cierpi, a placówka dostaje zapłatę za każdy zabieg (JGP). Im dalej w stronę najdroższego, najpóźniejszego etapu, tym silniejsza motywacja, by tam trafić.

Czego brakuje

To analiza mechanizmów finansowania (kapitacja w POZ, opłata za usługę w AOS, ryczałt na SOR, JGP za zabieg w szpitalu), nie zarzut wobec konkretnych osób. Pokazuje, że system nagradza leczenie skutków, a nie zapobieganie — i dlatego sama „edukacja zdrowotna" nie wystarczy, dopóki bodźce finansowe wskazują w przeciwną stronę.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Zrozumienie, że profilaktyka nie ruszy z miejsca bez zmiany BODŹCÓW — trzeba nagrodzić dbanie o siebie (pacjent) i wyłapywanie ryzyka oraz utrzymanie społeczności w profilaktyce (lekarz/POZ), zamiast premiować dopiero kosztowny zabieg.

Co trzeba zmienić

Powiązać profilaktykę z realną nagrodą po obu stronach: niższa składka i wyższa stawka za zbadaną populację, premia dla POZ za utrzymanie ~80% społeczności w aktualnej profilaktyce, a dla pacjenta namacalna korzyść za dbanie o siebie (patrz „Opis systemu").

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ.

Etap ścieżki Motywacja pacjenta Motywacja lekarza / placówki Jak płaci NFZ
Profilaktyka ●●●●●
Nic nie boli — korzyść odroczona o lata, łatwo odłożyć „na potem".
●●●●●
Kapitacja płaci za „posiadanie" pacjenta, nie za wyłapanie ryzyka. Codzienne przypominanie to czas bez wynagrodzenia.
Kapitacja / programy (grosze)
Wizyta POZ ●●●●●
Przychodzi dopiero z objawem albo po receptę/skierowanie.
●●●●●
Bodziec, by szybko „zamknąć" wizytę; opieka koordynowana premiuje profilaktykę tylko trochę.
Kapitacja + dodatki
Wizyta AOS ●●●●●
Objawy już dokuczają, chce diagnozy — ale zniechęca kolejka.
●●●●●
Płatność za poradę i procedury — bodziec, by przyjmować i zlecać kolejne świadczenia.
Za usługę (fee-for-service)
SOR ●●●●●
„Już mocno boli" albo sposób na obejście kolejki — silny impuls, by przyjść.
●●●●●
Ryczałt + przeciążenie — bodziec mieszany, raczej zniechęcający do dodatkowej pracy.
Ryczałt dobowy
Szpital (zabieg) ●●●●●
Choroba zaawansowana, boli najbardziej — pacjent chce ratunku „za wszelką cenę".
●●●●●
Płatność za zabieg/JGP — im więcej procedur, tym wyższy przychód placówki.
Za zabieg (JGP) / ryczałt PSZ

Motywacja jest odwrócona: najsłabsza tam, gdzie najtaniej i najskuteczniej (profilaktyka — pacjent ●○○○○, lekarz ●○○○○), a najsilniejsza na najdroższym końcu (szpital — ●●●●● i ●●●●●). Na początku ścieżki nikt nie ma bodźca: pacjenta nic nie boli, więc nie przykłada wagi, a lekarz nic nie zyskuje, codziennie przypominając o badaniach. Pod koniec ścieżki bodźce są maksymalne po obu stronach — pacjent, bo mocno cierpi, a szpital, bo za zabieg dostaje zapłatę. To nie kwestia złej woli — wszyscy racjonalnie reagują na bodźce, które ustawił system. Rozwiązanie (patrz „Opis systemu"): powiązać profilaktykę z realną nagrodą po obu stronach — niższa składka i wyższa stawka za zbadaną populację, premia dla POZ za utrzymanie społeczności w profilaktyce, a dla pacjenta namacalna korzyść za dbanie o siebie.

Źródło: Analiza mechanizmów płatności NFZ (kapitacja / fee-for-service / JGP / ryczałt)

Ile wizyt rocznie w jakiej specjalności

[link] Dostępne
Co wiemy

W 2025 r. w specjalistycznej opiece ambulatoryjnej (AOS) finansowanej przez NFZ udzielono 143,7 mln porad (w tym ~10 mln teleporad). Najwięcej: poradnie chirurgiczne (25,5 mln, zawierają ortopedię), ginekologiczno-położnicze (15,0), okulistyczne (12,1), zdrowia psychicznego (9,2) i kardiologiczne (9,1).

Czego brakuje

GUS podaje liczbę PORAD, nie pacjentów ani osób w kolejce — jeden pacjent generuje wiele wizyt. NFZ ma dane per kod poradni (statystyki.nfz.gov.pl), ale tylko w portalu interaktywnym, bez otwartego API dla AOS; GUS nie wydziela osobno ortopedii (jest w „chirurgicznych").

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, gdzie system specjalistyczny jest najbardziej obciążony i gdzie najwięcej osób realnie korzysta — punkt wyjścia do planowania kadr i kolejek.

Co trzeba zmienić

Udostępnić dane AOS per poradnia (porady i pacjenci) maszynowo, przez otwarte API, z rozbiciem regionalnym.

Kto może to narzucić

NFZ / GUS / Ministerstwo Zdrowia.

AOS — rozbicie na specjalności (porad rocznie)

Trzy filary kontaktów z systemem: POZ ~191 mln porad i AOS ~144 mln porad rocznie, ale tylko 18,5 mln świadczeń w leczeniu szpitalnym (z programami lekowymi i chemioterapią; samych pobytów w oddziale było 9,3 mln w 2022 r.) — większość opieki jest ambulatoryjna (porady ≠ pacjenci; jeden pacjent generuje wiele wizyt). W AOS najbardziej obciążone: chirurgia (zawiera ortopedię), ginekologia-położnictwo, okulistyka. Źródła: GUS — AOZ 2025; POZ i świadczenia szpitalne: sprawozdania NFZ 2024.

Źródło: GUS — Ambulatoryjna opieka zdrowotna w 2025 r.

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno W 2025 r. AOS na NFZ udzieliła 143,7 mln porad (~10 mln teleporad); najwięcej chirurgicznych z ortopedią (25,5 mln), ginekologiczno-położniczych (15,0) i okulistycznych (12,1).
Dlaczego to ważne GUS liczy porady, nie pacjentów — jeden chory generuje wiele wizyt, więc te liczby nie mówią o kolejce ani o liczbie osób potrzebujących pomocy. Brakuje też wydzielonej ortopedii i otwartego API.
Co dalej Udostępnić dane AOS per poradnia (porady i pacjenci) maszynowo, przez otwarte API, z rozbiciem regionalnym.

Ile świadczeń przypada na pacjenta — i jak to rosło

[link] Dostępne
Co wiemy

Przeciętna liczba porad ambulatoryjnych (lekarskich i stomatologicznych, w tym teleporady) na 1 mieszkańca rośnie systematycznie: 8,3 (2016), 8,5 (2019), 8,7 (2022), 9,2 (2023), 9,6 (2024), 9,9 (2025) — o ok. +19% w dziewięć lat. W liczbach bezwzględnych to 360,6 mln porad w 2024 r. (324,7 mln lekarskich + 35,8 mln stomatologicznych).

Czego brakuje

GUS podaje wskaźnik na MIESZKAŃCA, nie na pacjenta — a pacjentów jest mniej niż ludności, więc realna liczba kontaktów „na pacjenta" jest wyraźnie wyższa. To też miara szersza niż „świadczenia" ze sprawozdań NFZ. Nie ma otwartego, maszynowego szeregu „porady na pacjenta" (liczba unikalnych pacjentów rok do roku) z rozbiciem na POZ/AOS.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, że rośnie nie tylko wydatek, ale i liczba kontaktów na osobę — sygnał większego dostępu (teleporady), ale i fragmentacji opieki: wiele krótkich wizyt zamiast jednej kompleksowej.

Co trzeba zmienić

Publikować rocznie wskaźnik porad na PACJENTA (unikalne osoby) w podziale na POZ/AOS i województwa — maszynowo, przez otwarte API.

Kto może to narzucić

GUS / NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Przeciętna liczba porad ambulatoryjnych (lekarskich i stomatologicznych, w tym teleporady) na 1 mieszkańca wzrosła z 8,3 (2016) do 9,9 (2025) — o ok. +19% w dziewięć lat. W ujęciu bezwzględnym to 360,6 mln porad w 2024 r. (324,7 mln lekarskich + 35,8 mln stomatologicznych). Uwaga definicyjna: GUS liczy porady na mieszkańca, nie na pacjenta — a pacjentów jest mniej niż ludności, więc „na pacjenta" wskaźnik byłby wyraźnie wyższy. To także miara szersza niż „świadczenia" wg sprawozdań NFZ (patrz wykres „Pieniądze vs wolumen"). Rosnąca liczba kontaktów na osobę to sygnał zarówno większego dostępu (teleporady), jak i fragmentacji opieki — wiele krótkich wizyt zamiast jednej kompleksowej. Źródło: GUS — Ambulatoryjna opieka zdrowotna (roczniki sygnalne).

Źródło: GUS — Ambulatoryjna opieka zdrowotna (roczniki sygnalne, 2016–2025)

Ile świadczeń przypada na pacjenta — i jak to rosło

[link] Częściowe
Co wiemy

W 2023 r. na statystycznego mieszkańca przypadało ~9,2 porady ambulatoryjnej (GUS); w 2024 udzielono 187,0 mln porad w POZ (+3,2% r/r) i 137,8 mln w AOS (+5%). Liczba porad rośnie od lat — częściowo realnie (starzenie, więcej chorób przewlekłych), a częściowo „papierowo": od 2020 licznik podbijają teleporady (recepta/skierowanie zdalnie), a osobiste wizyty w pandemicznym 2020 gwałtownie spadły i potem odbiły. Wg OECD Polska (~7–9 porad na mieszkańca) i tak jest poniżej liderów (Węgry, Słowacja, Czechy — ponad 11 wizyt rocznie). Rozrzut regionalny: Mazowieckie 10,2 vs Opolskie 7,6 (2023).

Czego brakuje

Nie ma jednego, spójnego 20-letniego szeregu „świadczeń na pacjenta": GUS liczy PORADY, nie pacjentów (jeden pacjent generuje wiele wizyt), definicje i zakres się zmieniały, a teleporady od 2020 nie są rozdzielone od wizyt osobistych. Dlatego „więcej porad" nie znaczy automatycznie „lepszy dostęp" ani „więcej realnie wykonanych badań".

Co dzięki tym danym osiągniemy

Odróżnienie realnego wzrostu leczenia od inflacji liczby wizyt (po receptę/skierowanie, teleporady) — i policzenie, ile z tych kontaktów faktycznie coś rozwiązuje.

Co trzeba zmienić

Publikować spójny szereg per pacjent (nie per porada), z podziałem na wizyty osobiste vs teleporady i cel wizyty (leczenie vs administracja), rok do roku od 2004.

Kto może to narzucić

GUS / NFZ / Ministerstwo Zdrowia; OECD (porównania).

Źródło: GUS — ambulatoryjna opieka zdrowotna (2023/2024); OECD — porady lekarskie na mieszkańca; KE/OECD — Profil systemu ochrony zdrowia: Polska 2023

Które choroby dają najwięcej wizyt i hospitalizacji

[link] Częściowe
Co wiemy

Najczęstsze przyczyny hospitalizacji w Polsce (2023, 7,0 mln pobytów): choroby układu krążenia 984 tys. (14%), nowotwory 756 tys. (11%, +46% vs 2017), choroby układu moczowo-płciowego 642 tys., pokarmowego 605 tys. i oddechowego 466 tys. Wśród chorób przewlekłych: na nadciśnienie choruje ~9,9 mln dorosłych, na cukrzycę ~2,9 mln (NFZ).

Czego brakuje

Hospitalizacje wg rozpoznań (ICD-10) są policzone (NIZP-PZH), ale dla opieki ambulatoryjnej już nie: porady AOS publikuje się tylko wg rodzaju poradni, NIE wg rozpoznań, a powodów wizyt w POZ wg choroby NIKT w Polsce oficjalnie nie liczy. Nie wiadomo więc, które choroby realnie napędzają najwięcej wizyt — choć to klucz do planowania i odciążania systemu.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wskazanie, na które choroby system reaguje najczęściej i najdrożej (szpital) — a które dałoby się przechwycić wcześniej i taniej (profilaktyka, POZ, inne zawody). Bez danych o powodach wizyt POZ planujemy po omacku.

Co trzeba zmienić

Publikować strukturę porad POZ i AOS wg rozpoznań (ICD-10), maszynowo i cyklicznie — tak jak robi się to dla hospitalizacji.

Kto może to narzucić

NFZ / CeZ / GUS / Ministerstwo Zdrowia.

Najczęstsze przyczyny hospitalizacji (2023, 7,0 mln pobytów bez porodów fizjologicznych): od lat na czele choroby układu krążenia (984 tys., 14%), a od 2020 r. drugie miejsce zajmują nowotwory (756 tys., 11%) — w 2023 o 46% częściej niż w 2017. Czego system nie pokazuje: porady AOS są publikowane tylko wg rodzaju poradni, nie wg rozpoznań, a powodów wizyt w POZ wg choroby nikt w Polsce oficjalnie nie liczy — to luka danych. Dla kontekstu skali chorób przewlekłych: na nadciśnienie choruje ~9,9 mln dorosłych, na cukrzycę ~2,9 mln (NFZ). Udziały % = opracowanie własne na podstawie liczb NIZP-PZH. Powody wizyt w POZ (gdyby je liczono) wg literatury międzynarodowej to najczęściej: infekcje dróg oddechowych, nadciśnienie, cukrzyca, bóle kręgosłupa i zaburzenia lękowo-depresyjne — ale to kontekst zagraniczny, nie oficjalne dane polskie (w PL takiej statystyki się nie prowadzi). Źródło: NIZP-PZH — Sytuacja zdrowotna ludności Polski 2025 (rozdz. 4).

Źródło: NIZP-PZH — Sytuacja zdrowotna ludności Polski 2025 (hospitalizacje); NFZ o zdrowiu (choroby przewlekłe)

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno W 2023 r. szpitale odnotowały 7,0 mln pobytów. Najczęstsze przyczyny: krążenie (984 tys., 14%), nowotwory (756 tys., 11%, +46% vs 2017), moczowo-płciowe (642 tys.), pokarmowe (605 tys.), oddechowe (466 tys.). Wśród przewlekłych dominują nadciśnienie (~9,9 mln dorosłych) i cukrzyca (~2,9 mln).
Dlaczego to ważne Hospitalizacje są policzone wg ICD-10, ale powodów wizyt w POZ i AOS wg rozpoznania nikt w Polsce oficjalnie nie liczy. Widzimy, kto trafia do szpitala, ale nie z czym ludzie najczęściej zgłaszają się do lekarza — więc planujemy po omacku.
Co dalej Publikować strukturę porad POZ i AOS wg rozpoznań (ICD-10) — maszynowo i cyklicznie, tak jak dane o hospitalizacjach.

Powody wizyt POZ/AOS wg rozpoznania (ICD-10)

[link] Częściowe
Co wiemy

Najczęstsze rozpoznania w POZ (NFZ 2016): nadciśnienie (I10) ~5,7 mln i ostre zakażenia dróg oddechowych (J00–J06) ~5,32 mln przypadków rocznie. W bieżącej sprawozdawczości jednym z dominujących „rozpoznań" jest jednak Z76.0 — wydanie powtórnej recepty.

Czego brakuje

Rozpoznanie ICD-10 jest zbierane (CeZ „Zdrowe Dane" 2019–2024), ale bez czytelnego rankingu — dane wiszą w archiwach do samodzielnej obróbki, a dużej części porad nie towarzyszy rozpoznanie. Dla AOS jest gorzej: porady publikuje się wg rodzaju poradni, nie wg rozpoznania. To brakujące ogniwo: bez niego nie policzymy task-shiftingu, wizyt „po papierek" ani realnego obciążenia chorobowego.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Zobaczenie, z czym Polacy realnie chodzą do lekarza — fundament planowania kadr, profilaktyki, task-shiftingu i odciążania POZ.

Co trzeba zmienić

Publikować coroczny ranking rozpoznań POZ i AOS (ICD-10/ICPC-2, udział %), z wyłączeniem czysto administracyjnego Z76.0.

Kto może to narzucić

NFZ / Centrum e-Zdrowia / Ministerstwo Zdrowia.

Co wiadomo o Polsce (twarde dane NFZ 2016)

Najczęściej raportowane rozpoznania w POZ to nadciśnienie (I10) — ~5,7 mln i ostre zakażenia dróg oddechowych (J00–J06) — ~5,32 mln przypadków rocznie (przy 150,6 mln porad). Ale w bieżącej sprawozdawczości (CeZ „Zdrowe Dane") jednym z dominujących „rozpoznań" jest Z76.0 — wydanie powtórnej recepty, a ogrom porad nie ma sprawozdanego rozpoznania współistniejącego. Oficjalna statystyka mówi więc więcej o biurokracji receptowej niż o chorobach. Dla AOS jest jeszcze gorzej: porady publikuje się wg rodzaju poradni, nie wg rozpoznania.

Jak wygląda dobrze publikowana statystyka — Niemcy (lekarz rodzinny, % przypadków)

Niemcy (KV Nordrhein, Q3 2020) publikują gotowy ranking „100 najczęstszych ICD-10 u lekarza rodzinnego" — % przypadków leczenia (suma >100%, bo jeden pacjent ma wiele kodów). To wzór, nie odpowiednik 1:1 polskich liczb. Luka danych w PL: CeZ zbiera ICD-10 w POZ (2019–2024), ale wisi to w archiwach .7z bez narracyjnego rankingu, a dominacja Z76.0 zaszumia obraz. Co zmienić: publikować coroczny ranking „rozpoznania POZ/AOS" (udział %), z wyłączeniem czysto administracyjnego Z76.0 — albo wg ICPC-2 (powód wizyty), jak robią to Niemcy i WONCA. Źródła: Podręcznik POZ (NFZ 2016); CeZ — Zdrowe Dane (POZ); KV Nordrhein — TOP ICD-10.

Źródło: Podręcznik POZ (Bank Światowy/MZ, dane NFZ 2016); CeZ „Zdrowe Dane"; KV Nordrhein (Niemcy)

Budżet AOS — ile to praca lekarzy, ile badania, ile inne

[link] Brak / nie da się wyliczyć
Co wiemy

Budżet AOS (ambulatoryjna opieka specjalistyczna) w NFZ to ~16–18 mld zł rocznie (plan 2024 ~18,2 mld, 2025 ~16,7 mld, projekt 2026 ~17,5 mld). Ale rozbicia tej kwoty na „ile idzie na pracę lekarzy, ile na badania diagnostyczne, ile na koszty inne" NIE ma. NFZ płaci fee-for-service — za poradę wyrażoną w punktach oraz OSOBNO za ASDK (kosztochłonną diagnostykę: TK, MR, endoskopię) — a nie za składowe kosztowe wewnątrz poradni. W planie i sprawozdaniu NFZ AOS to jedna pozycja. Wiadomo tylko, że diagnostyka kosztochłonna szybko drożeje (2021–2025: koszt TK +64%, MR +58%, gastroskopia +133%).

Czego brakuje

To luka, nie liczba: ani NFZ, ani AOTMiT nie publikują rozkładu budżetu AOS na wynagrodzenia lekarzy vs diagnostyka vs koszty pozostałe. NFZ finansuje AOS produktowo (porada / ASDK), a wewnętrzną strukturę kosztu poradni zna świadczeniodawca, nie płatnik. AOTMiT zbiera karty kosztowe do taryf, ale publikuje wycenę świadczenia, a nie jej procentowe rozbicie — dlatego każdy podział „% lekarze / % badania / % inne" byłby dziś zgadywaniem.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Ocenę, czy rosnący budżet AOS realnie idzie na czas lekarza z pacjentem, czy na drożejącą diagnostykę i koszty stałe — a więc gdzie szukać efektywności i czy wyceny odpowiadają realnej strukturze kosztów.

Co trzeba zmienić

Publikować strukturę kosztu AOS: udział wynagrodzeń personelu, diagnostyki (w tym ASDK) i kosztów pozostałych — maszynowo i rok do roku, na bazie danych kosztowych AOTMiT i sprawozdań świadczeniodawców.

Kto może to narzucić

NFZ / AOTMiT / Ministerstwo Zdrowia.

Źródło: NFZ — projekty planu finansowego (budżet AOS) i propozycja zmian w finansowaniu diagnostyki (dynamika kosztów ASDK); AOTMiT — taryfikacja / dane kosztowe

Jakie wizyty mogłyby przejąć inne zawody medyczne (taniej)

[link] Częściowe
Co wiemy

Część wizyt nie wymaga lekarza — i już dziś może je wykonać inny zawód: farmaceuta szczepi w aptece (NFZ płaci 21,83 zł za kwalifikację i podanie), pielęgniarka wystawia receptę kontynuacyjną (od 2016), do psychologa na NFZ można pójść bez skierowania (od 2025). Reszta to propozycje wzorowane na systemach, gdzie działają: brytyjski „Pharmacy First" odciąża lekarzy o do 10 mln wizyt rocznie, a bezpośredni dostęp do fizjoterapeuty jest 25% tańszy niż skierowanie przez lekarza.

Czego brakuje

Nie ma w Polsce policzonego potencjału task-shiftingu: ile wizyt lekarskich (i pieniędzy) dałoby się przesunąć do tańszych, równie bezpiecznych świadczeń pielęgniarki, farmaceuty czy fizjoterapeuty. Brakuje też danych o powodach wizyt POZ, bez których nie wiadomo, ile z nich to zadania „do oddelegowania".

Co dzięki tym danym osiągniemy

Odciążenie lekarzy tam, gdzie są wąskim gardłem, skrócenie kolejek i tańsza obsługa rutynowych zadań — bez utraty bezpieczeństwa (potwierdzonego w krajach, które to wdrożyły).

Co trzeba zmienić

Rozszerzać kompetencje innych zawodów wzorem sprawdzonych modeli (apteka, porada pielęgniarska, bezpośredni dostęp do fizjoterapii) i mierzyć efekt: ile wizyt lekarskich realnie ubywa i ile to oszczędza.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ (przy udziale samorządów zawodowych).

Wizyta / zadanie Kto mógłby przejąć Status w Polsce
Szczepienia (grypa, COVID, pneumokoki) Farmaceuta Już legalne
W aptece od 2021–2023; NFZ płaci 21,83 zł za kwalifikację + podanie. Nie wymaga wizyty u lekarza.
Zdjęcie szwów, opatrunki, iniekcje Pielęgniarka Już legalne
Samodzielne świadczenia pielęgniarskie w POZ/AOS — już bez lekarza.
Łagodne zaburzenia lękowe / depresyjne Psycholog / psychoterapeuta Już legalne
Do psychologa na NFZ bez skierowania od 2025; do psychiatry od dawna. Wzór: NHS Talking Therapies (self-referral).
Recepta na kontynuację leku przewlekłego Pielęgniarka; farmaceuta (wąsko) Częściowo
Pielęgniarka — recepta kontynuacyjna od 2016 (art. 15a ustawy). Farmaceuta — recepta farmaceutyczna tylko w zagrożeniu zdrowia, pełnopłatna.
Kontrola nadciśnienia / cukrzycy Pielęgniarka (porada pielęgniarska) Częściowo
Działa w opiece koordynowanej POZ; pełne samodzielne prowadzenie = propozycja. Dowód: nurse-led clinics skuteczne w chorobach przewlekłych.
Pierwszy kontakt: ból kręgosłupa / dolegliwości mięśniowo-szkieletowe Fizjoterapeuta Propozycja
W PL wymaga skierowania (bezpośredni dostęp = pilotaż KIF). UK „First Contact Physiotherapy": 25% taniej niż przez lekarza, a dolegliwości MSK to ~1/5 wizyt u lekarza rodzinnego.
Drobne infekcje wg ścieżki (gardło, ucho, zatoki, ZUM) Farmaceuta Propozycja
W PL brak takiej usługi. UK „Pharmacy First" (7 schorzeń) ma odciążyć lekarzy o do 10 mln wizyt rocznie.
Antykoncepcja Farmaceuta / pielęgniarka Propozycja
W PL brak osobnej usługi. UK: usługa antykoncepcji w aptece, część pakietu odciążającego lekarzy.

Szacunkowy udział wizyt możliwych do przejęcia (model poglądowy)

To szacunek poglądowy, nie zmierzona dana — w Polsce nie klasyfikuje się powodów wizyt, więc dokładnego odsetka nikt nie zna. Rzędy wielkości oparte na doświadczeniach krajów, które to wdrożyły (UK „Pharmacy First" odciąża lekarzy o do 10 mln wizyt rocznie; dolegliwości mięśniowo-szkieletowe to ~1/5 wizyt u lekarza rodzinnego).

Część zadań już dziś może wykonać inny zawód (szczepienia w aptece, recepta kontynuacyjna pielęgniarki, psycholog bez skierowania) — taniej i bez kolejki do lekarza. Reszta to propozycje wzorowane na systemach, gdzie to działa (UK, kraje OECD). Uczciwy kontekst: Naczelna Rada Lekarska negatywnie oceniła projekt szeroko rozszerzający kompetencje pielęgniarek — sprzeciwiając się m.in. samodzielnemu diagnozowaniu chorób, szerokiemu ordynowaniu leków i zlecaniu badań typu TK/MR („zarezerwowane dla lekarzy"). Każde takie stanowisko jest uzasadniane bezpieczeństwem pacjenta, ale jednocześnie ogranicza podaż usług. Źródła: MZ — uprawnienia pielęgniarek; NHS Pharmacy First; NRL — stanowisko o granicach uprawnień.

Źródło: gov.pl, NFZ, NIA, KIF, NHS England, OECD; stanowisko NRL — NIL

Jakie wizyty zniknęłyby, gdyby skierowanie szło algorytmem online

[link] Częściowe
Co wiemy

Co roku system generuje 521 mln e-recept (2024) i dziesiątki milionów e-skierowań — część wizyt służy WYŁĄCZNIE uzyskaniu takiego dokumentu. Kierunek odciążania jest już obrany: kolejnych specjalistów zwolniono ze skierowania (od 2025 m.in. psycholog), e-receptę przedłużono do 365 dni, działa porada receptowa, a przesiewy (mammografia, cytologia, kolonoskopia) nie wymagają skierowania. Następny krok to algorytmiczne, samoobsługowe skierowania dla ścieżek deterministycznych — wzór: brytyjski NHS e-Referral.

Czego brakuje

Nikt w Polsce publicznie nie policzył, ile wizyt w POZ służy wyłącznie po receptę lub skierowanie — choć to częsta przyczyna zajętych terminów. Bez tej liczby nie wiadomo, ile kolejek dałoby się rozładować, przenosząc deterministyczne ścieżki do samoobsługi wg algorytmu.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Eliminację wizyt „administracyjnych", które niczego nie wnoszą poza papierkiem — i uwolnienie terminów dla pacjentów, którzy realnie potrzebują lekarza.

Co trzeba zmienić

Wprowadzić algorytmiczne, samoobsługowe skierowania/recepty dla ścieżek przesądzonych wytycznymi oraz policzyć i opublikować odsetek wizyt „tylko po papierek".

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ / CeZ.

Co roku system generuje 521 mln e-recept (2024) i dziesiątki milionów e-skierowań. Część wizyt służy wyłącznie uzyskaniu takiego dokumentu, gdy ścieżka jest z góry przesądzona (deterministyczna) — i mogłaby zniknąć, gdyby pacjent „wyklikał" ją sam wg algorytmu postępowania.

✅ Co już zdjęto z wizyty u lekarza

  • Specjaliści bez skierowania: ginekolog, psychiatra, onkolog, wenerolog, dentysta — a od 2025 także psycholog, optometrysta i lekarz medycyny sportowej
  • E-recepta roczna (ważna 365 dni) — jeden dokument zamiast serii wizyt po receptę
  • Porada receptowa — kontynuacja leczenia bez badania (telefonicznie), gdy uzasadnia to dokumentacja
  • Badania przesiewowe bez skierowania: mammografia, cytologia, kolonoskopia (wystarczy kwalifikacja wiekowa)
  • Recepta farmaceutyczna — w sytuacji zagrożenia zdrowia, bez wizyty u lekarza
  • Szczepienia w aptece (grypa, COVID, pneumokoki) — kwalifikacja i podanie bez wizyty lekarskiej

○ Kandydaci do „wyklikania" wg algorytmu (propozycja)

  • Self-renewal leku przewlekłego przy stabilnej chorobie — odnowienie recepty wg algorytmu, bez wizyty
  • Skierowanie na rehabilitację wg wytycznych (np. ból kręgosłupa) — jak self-referral w UK
  • Skierowanie na badania obrazowe/laboratoryjne wg twardych wytycznych klinicznych
  • Kontynuacja u specjalisty przy stabilnej chorobie przewlekłej — bez powtórnej „bramki" u lekarza
  • Samodzielne zlecenie podstawowego panelu badań laboratoryjnych wg objawów (przed wizytą)
  • Automatyczne zaproszenie na przesiew wg wieku + samorejestracja (bez wizyty „po skierowanie")
  • Przedłużenie recepty/zwolnienia przy stabilnej chorobie przez asystenta-algorytm, z kontrolą lekarza wyjątków

Ile wizyt POZ i AOS by zniknęło? (szacunek poglądowy)

System udziela rocznie ok. 191 mln porad POZ i 144 mln porad AOS. Nikt nie liczy, ile z nich służy wyłącznie po papierek (recepta/skierowanie/kontynuacja) — ale można to oszacować osobno dla obu poziomów:

Razem to rzędu 45–70 mln wizyt rocznie do odzyskania — mniej więcej tyle, co wszystkie roczne porady kardiologiczne, okulistyczne i dermatologiczne razem. To szacunek poglądowy, nie zmierzona dana — bo powodów wizyt POZ/AOS w Polsce się nie klasyfikuje (patrz luka danych niżej).

Ile wizyt przy danej chorobie mógłby przejąć inny zawód — model poglądowy

To model poglądowy — szacunek, nie zmierzone dane. Zielony pasek to przybliżona część kontaktów przy danej chorobie, która jest rutynową kontynuacją, kontrolą lub profilaktyką i — wg doświadczeń krajów, gdzie to wdrożono — mógłby ją bezpiecznie przejąć inny zawód albo algorytm; reszta (diagnoza, powikłania, decyzje) zostaje u lekarza. Dokładnych odsetków nikt w Polsce nie zna, bo wizyt nie klasyfikuje się wg powodu (patrz sekcja „Które choroby dają najwięcej wizyt"). Najmocniejsza kotwica: w UK dolegliwości mięśniowo-szkieletowe to ok. 1/5 wizyt u lekarza rodzinnego, a bezpośredni dostęp do fizjoterapeuty jest 25% tańszy; brytyjski „Pharmacy First" odciąża lekarzy o do 10 mln wizyt rocznie.

Kierunek jest już obrany: kolejne świadczenia zwalniano ze skierowania, a receptę przedłużono do roku. Następny krok to algorytmiczne, samoobsługowe skierowania i recepty dla ścieżek deterministycznych — wzór: brytyjski NHS e-Referral Service z samodzielną rezerwacją terminu. Luka danych: nikt w Polsce publicznie nie policzył, ile wizyt w POZ służy wyłącznie po receptę lub skierowanie. Źródła: CeZ — e-zdrowie w liczbach 2024; pacjent.gov.pl; NHS — First Contact Physiotherapy.

Źródło: CeZ — e-zdrowie w liczbach 2024; pacjent.gov.pl; NHS e-Referral Service

Wizyty „tylko po papierek" — biurokracja recept i skierowań

[link] Częściowe
Co wiemy

System nie mierzy, ile wizyt służy WYŁĄCZNIE uzyskaniu recepty lub skierowania — choć to częsta przyczyna zajętych terminów. Wiadomo za to, ile dokumentów generuje rocznie: ~521 mln e-recept (2024) i ~60 mln e-skierowań rocznie (237 mln w 4 lata), przy 191 mln porad POZ.

Czego brakuje

NFZ/CeZ liczą dokumenty, ale nie „cel" porady — nie ma wskaźnika „wizyta wyłącznie po receptę/skierowanie". Dlatego skali marnowanych terminów nie da się policzyć, choć problem jest realny: regulator sam go łata (porada receptowa, recepta roczna 365 dni, recepta farmaceutyczna, poszerzanie listy specjalistów bez skierowania).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Policzenie, ile terminów i pieniędzy pochłaniają wizyty „administracyjne", które dałoby się załatwić e-receptą roczną, receptą farmaceutyczną lub bez skierowania — i o ile skróciłoby to kolejki.

Co trzeba zmienić

Wyodrębnić w sprawozdawczości NFZ „poradę receptową/kontynuacyjną" jako osobny, jawny wskaźnik i publikować jej udział w poradach POZ.

Kto może to narzucić

NFZ / Centrum e-Zdrowia / Ministerstwo Zdrowia.

Skala dokumentów generowanych rocznie (2024). To proxy, nie miara wizyt „po papierek": system liczy dokumenty (recepty, skierowania), ale nie rejestruje, ile porad służy wyłącznie ich uzyskaniu — dlatego dokładnego odsetka nie znamy (b.d.). Sygnały skali: jedno z najczęstszych „rozpoznań" w sprawozdawczości POZ to Z76.0 — wydanie powtórnej recepty (czynność czysto administracyjna), a sondaż BioStat (2020) sugerował, że celem 7 na 10 teleporad była e-recepta (ostrożnie: n=1000, tylko pandemiczne teleporady). Popularna liczba „20% wizyt" nie ma wiarygodnego źródła. Źródło: CeZ — e-recepty / e-skierowania; NFZ — porady POZ.

Co już zdejmuje „papierkową" wizytę z lekarza

Część „papierkowych" wizyt już dziś nie wymaga lekarza: recepta roczna (do 360 dni leku, ważna 365 dni) działa w ponad 80% przychodni POZ, pielęgniarki wystawiają już ponad 3 mln recept/rok (25 tys. w 2016 → 3 mln w 2021), a recepta farmaceutyczna urosła do ~1,85 mln/rok. To pokazuje kierunek: przedłużenie recepty czy proste skierowanie w ścieżkach deterministycznych mógłby załatwić algorytm online lub inny zawód medyczny — uwalniając terminy dla pacjentów, którzy realnie potrzebują lekarza. Brakuje tylko jednego: pomiaru, ile wizyt to dziś czysta administracja. Źródła: CeZ — recepta roczna; recepty pielęgniarskie/farmaceutyczne (NIA/NIPiP).

Źródło: CeZ — e-recepty / e-skierowania; NFZ — porady POZ

Wspólny dostęp do dokumentacji — koniec dublowania badań i wizyt

[link] Częściowe
Co wiemy

Pacjent ma Internetowe Konto Pacjenta (mojeIKP) i może upoważnić lekarza do wglądu w dokumentację — ale to działa tylko, gdy placówka udostępnia dane do systemu P1. A tu jest problem: zdarzenia medyczne raportuje już 85,4% podmiotów, lecz realnie WYMIENIA dokumentację z innymi tylko co piąty (21,0%), a wyniki badań laboratoryjnych prowadzi w EDM jedynie co trzeci (33,4%) — dane CeZ 2024.

Czego brakuje

Skoro lekarz często nie widzi wcześniejszego wyniku z innej placówki, zleca badanie powtórnie — a pacjent przychodzi na kolejną wizytę „po skierowanie" i następną „po wynik". Kosztu tego dublowania w Polsce NIKT oficjalnie nie policzył (luka danych). Dla kontekstu OECD szacuje, że 10–34% wydatków na zdrowie bywa marnotrawione, a 20–50% badań obrazowych jest zbędnych.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Koniec powtarzania tych samych badań i mnożenia wizyt: jeśli lekarz przed zleceniem widzi, że identyczny wynik już istnieje, nie zleca powtórki — odpada osobna wizyta po skierowanie i kolejna po wynik.

Co trzeba zmienić

Objąć realną wymianą wyniki lab/obrazowe ze WSZYSTKICH placówek (też prywatnych) i wprowadzić prosty, jednorazowy kod, którym pacjent udostępnia lekarzowi pełną historię badań — zamiast formalnego pełnomocnictwa.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / CeZ / NFZ.

Pacjent ma IKP (mojeIKP) i może upoważnić lekarza do wglądu w dokumentację — ale to działa tylko, jeśli placówka faktycznie udostępnia dane do systemu P1. A tu jest sedno problemu: zdarzenia medyczne raportuje już 85% podmiotów, lecz realnie wymienia dokumentację z innymi tylko co piąty (21%), a wyniki badań laboratoryjnych prowadzi w EDM jedynie co trzeci (33%). Efekt: lekarz często nie widzi wcześniejszego wyniku z innej placówki — więc zleca badanie powtórnie, a pacjent przychodzi na kolejną wizytę „po skierowanie" i następną „po wynik". Luki danych: nikt w Polsce nie policzył kosztu dublowania badań (dla kontekstu OECD szacuje, że 10–34% wydatków na zdrowie bywa marnotrawione, a 20–50% badań obrazowych jest zbędnych). Propozycja: jednorazowy kod, którym pacjent udostępnia lekarzowi pełną historię badań — także z placówek prywatnych — by uniknąć powtórki badania i zbędnej wizyty. Źródło: CeZ — VIII edycja badania informatyzacji placówek (2024).

Źródło: CeZ — VIII edycja badania informatyzacji placówek (2024); OECD — Tackling Wasteful Spending on Health

Rzeczywisty czas oczekiwania per świadczenie i placówka

[link] Częściowe
Co wiemy

NFZ publikuje terminy oczekiwania (Informator o Terminach Leczenia), ale dane bywają niespójne i zaniżone — część kolejek prowadzona jest „w zeszytach", bez bieżącej aktualizacji.

Czego brakuje

Brak rozróżnienia czasu deklarowanego od rzeczywistego oraz liczby realnie zrealizowanych świadczeń danego dnia. NIK wykazał nieprawdziwe dane o kolejkach w ok. 60% kontrolowanych szpitali — bywają nie tyle zaniżone, co po prostu nieodzwierciedlające rzeczywistości.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Prawdziwy benchmark dostępności per placówka i świadczenie; wykrywanie fikcyjnych kolejek i „obchodzenia" systemu przez SOR.

Co trzeba zmienić

Obowiązkowa e-rejestracja i jawność realnie zrealizowanych świadczeń (łączy się z „Opisem systemu").

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Źródło: NFZ (Informator o Terminach Leczenia); NIK — kontrola dostępności świadczeń

Czas oczekiwania na SOR — norma vs rzeczywistość (i luka danych)

[link] Częściowe
Co wiemy

System TOPSOR mierzy czas oczekiwania na każdym z ~250 SOR i pokazuje go NA ŻYWO na pacjent.gov.pl (odświeżanie co 15 min) — ale tylko jako stan bieżący. Normy prawne triażu: czerwony natychmiast, pomarańczowy 10 min, żółty 60, zielony 120, niebieski 240. W praktyce bywają przekraczane (np. w Lublinie pacjent niskiego priorytetu czekał 173 min przy normie 120).

Czego brakuje

NIE ma publicznego, historycznego, agregowanego zbioru „średni czas oczekiwania na SOR per miasto/szpital" ani oficjalnego API SOR — są tylko migawki na żywo. Dlatego nie da się dziś urzędowo odpowiedzieć, w którym mieście czeka się najdłużej. Dopiero rozporządzenie z 2026 rozszerza obowiązek raportowania.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Ranking i monitoring dostępności ratownictwa, wykrywanie SOR chronicznie przekraczających normy oraz twardą podstawę do interwencji tam, gdzie pacjenci czekają godzinami.

Co trzeba zmienić

Publikować dane TOPSOR także historycznie i w agregacji (mediany per szpital/miasto) oraz udostępnić je otwartym API — nie tylko jako chwilową tablicę.

Kto może to narzucić

NFZ / Centrum e-Zdrowia / Ministerstwo Zdrowia.

Norma prawna (TOPSOR): maksymalny czas do pierwszego kontaktu z lekarzem wg koloru triażu. W rzeczywistości bywa przekraczana — np. w Lublinie pacjent niskiego priorytetu czekał 173 min przy normie 120 (migawka z pacjent.gov.pl, 2026). To pomiary chwilowe: nie ma publicznego, historycznego zbioru „średni czas na SOR per miasto" — tylko podgląd na żywo. Źródło: TOPSOR / pacjent.gov.pl; normy: rozporządzenie MZ.

Źródło: TOPSOR / pacjent.gov.pl (normy triażu: rozporządzenie MZ)

Gminy bez przychodni POZ (białe plamy dostępu)

[link] Częściowe
Co wiemy

Wg danych NFZ (2020, odpowiedź MZ na interpelację) w 56 gminach w Polsce nie działa żadna przychodnia POZ — leżą one w 13 województwach. Większość (41 z 56) to „gminy obwarzankowe" otaczające miasto, które POZ ma — więc mieszkańcy zapisują się do lekarza obok (POZ nie zna rejonizacji). Główny powód białych plam: brak lekarzy chętnych do pracy z dala od dużych miast.

Czego brakuje

NFZ nie publikuje regularnego, aktualnego wskaźnika dostępności POZ per gmina — liczba „56 gmin bez POZ" pochodzi z odpowiedzi na interpelację (dane 2020), nie z corocznego jawnego szeregu. Brakuje też danych, w ILU gminach działa tylko JEDNA placówka POZ (brak realnego wyboru) — a to właśnie ten wskaźnik pokazywałby, gdzie pacjent nie ma wyboru, a placówka nie ma bodźca do poprawy jakości.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Mapę realnego dostępu i wyboru w POZ: gdzie nie ma przychodni, gdzie jest tylko jedna, a gdzie pacjent może realnie zmienić lekarza — i powiązanie tego z jakością oraz zgłaszalnością na profilaktykę.

Co trzeba zmienić

Publikować coroczny, gminny wskaźnik: liczba placówek POZ na gminę (0 / 1 / >1) oraz liczba lekarzy POZ na 10 tys. mieszkańców — jako jawny szereg.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia (sprawozdawczość).

Źródło: NFZ (2020) — odpowiedź MZ na interpelację poselską; media: „W 56 gminach nie ma przychodni POZ"

Co nas zabija — choroby i zaniechana profilaktyka

Na co umierają Polacy — i jak mało robimy, by temu zapobiec

[link] Dostępne
Co wiemy

Wg danych GUS/Eurostat (2023, łącznie 410 tys. zgonów) dwie przyczyny odpowiadają za 61% wszystkich zgonów: choroby układu krążenia (36,9%, ~151 tys.) i nowotwory złośliwe (24,3%, ~100 tys.). Cukrzyca to kolejne ~9,7 tys. zgonów. Co piąty zgon nowotworowy (~20%) powoduje nowotwór objęty przesiewem (pierś, jelito grube, szyjka macicy).

Czego brakuje

Polska ma wysoki odsetek zgonów „niedokładnie określonych" (9,6%) — słaba jakość orzekania o przyczynie zgonu zaniża realny udział chorób krążenia i nowotworów i utrudnia kierowanie profilaktyki tam, gdzie ginie najwięcej osób.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Domknięcie logiki całej tej sekcji: największych zabójców (serce, nowotwory, cukrzyca) da się w dużej części wcześnie wykrywać i leczyć. Jak naprawdę wygląda profilaktyka tych chorób — pokazują trzy sekcje poniżej: CHUK (układ krążenia), przesiew nowotworowy i cukrzyca.

Co trzeba zmienić

Poprawić jakość orzekania przyczyn zgonu i wprost wiązać statystyki umieralności z realizacją oraz finansowaniem profilaktyki konkretnych chorób.

Kto może to narzucić

GUS / Ministerstwo Zdrowia / NFZ.

Główne przyczyny zgonów w Polsce, 2023 (łącznie 410 tys. zgonów). Dwie pierwsze — choroby układu krążenia (37%) i nowotwory (24%) — to 61% wszystkich zgonów. Co piąty zgon nowotworowy (~20%) powoduje nowotwór objęty przesiewem (pierś, jelito grube, szyjka macicy). Kolorem wyróżniono przyczyny, dla których profilaktykę pokazują sekcje poniżej (CHUK, przesiew nowotworowy, cukrzyca). Uwaga: 9,6% zgonów „niedokładnie określonych" zaniża realny udział krążenia i nowotworów. Źródło: Eurostat / GUS — przyczyny zgonów (hlth_cd_aro).

Źródło: Eurostat (dane GUS) — przyczyny zgonów (hlth_cd_aro), 2023

Umieralność możliwa do uniknięcia i lata życia w zdrowiu

[link] Dostępne
Co wiemy

Eurostat/OECD rozróżniają dwie kategorie: umieralność możliwą do uniknięcia przez PROFILAKTYKĘ i zdrowie publiczne („preventable") oraz przez skuteczną INTERWENCJĘ MEDYCZNĄ („treatable"/amenable). W Polsce w 2022 r. ok. 88 tys. osób zmarło z przyczyn możliwych do uniknięcia dzięki skutecznej profilaktyce, a kolejne ok. 51 tys. z chorób, których dałoby się uniknąć właściwym leczeniem (Think Tank SGH 2026, za Eurostat) — łącznie ~139 tys. zgonów rocznie. Polska umieralność możliwa do uniknięcia jest o ~45% wyższa niż średnia UE-27 (dla samej „treatable" ok. 1,5× powyżej średniej UE: ~133 vs ~87 na 100 tys., 2023). Lata życia w zdrowiu (HLY) są niejednoznaczne: polskie kobiety są nieco powyżej średniej UE, a mężczyźni poniżej (duża luka płci ~2,7 roku).

Czego brakuje

Brakuje krajowego rozbicia (region / płeć / przyczyna) w jednym łatwo dostępnym miejscu, spójnego podziału na część „profilaktyczną" i „leczniczą" oraz powiązania tych wskaźników z konkretnymi działaniami systemu.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Twardy miernik skuteczności systemu w dwóch osiach: ile zgonów dałoby się uniknąć lepszą PROFILAKTYKĄ (~88 tys.), a ile lepszym LECZENIEM (~51 tys.) — co wprost wskazuje, gdzie przesunąć środki; plus porównanie z UE i między regionami.

Co trzeba zmienić

Regularna krajowa publikacja amenable mortality i HLY w rozbiciu regionalnym, powiązana z polityką zdrowotną.

Kto może to narzucić

GUS / Ministerstwo Zdrowia (metodyka Eurostat/OECD).

Zgony możliwe do uniknięcia dzięki opiece, standaryzowany współczynnik na 100 tys. (wiek <75). Polska stale ok. 1,5× powyżej średniej UE; skok 2020–2021 to nadmiarowe zgony COVID. Źródło: Eurostat, hlth_cd_apr.

Źródło: Eurostat — preventable/treatable mortality (hlth_cd_apr), Healthy Life Years (tps00150); Think Tank SGH dla Ochrony Zdrowia (2026) — rozbicie ~88 tys. / ~51 tys. i +45% vs UE-27

Choroby serca — w większości do uniknięcia (taniej zapobiegać niż leczyć)

[link] Częściowe
Co wiemy

Choroby układu krążenia to ok. 37% zgonów w Polsce (~150 tys. rocznie). Badania (INTERHEART) wiążą 90% ryzyka zawału z modyfikowalnymi czynnikami, a OECD szacuje ~80% chorób serca jako możliwe do uniknięcia. W Polsce 3 na 5 dorosłych ma nadwagę/otyłość, 65% nigdy nie uprawia sportu (najgorzej w UE). Leczenie pacjenta z chorobą niedokrwienną serca kosztuje NFZ ~2 578 zł rocznie (2019), a sama otyłość — co najmniej 3,8 mld zł (2023).

Czego brakuje

W Polsce brak oficjalnego odsetka „ile chorób serca do uniknięcia" i policzonego dla kraju zwrotu z profilaktyki — opieramy się na danych WHO/OECD/INTERHEART. Brakuje też powiązania wydatków na leczenie CVD z wydatkami na zapobieganie, więc nie widać, ile dałoby się zaoszczędzić, działając wcześniej.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, że większość kosztów chorób serca jest do uniknięcia stylem życia — i że przesunięcie środków na ruch, lepsze odżywianie i wczesne wykrycie ryzyka jest tańsze niż leczenie zawałów i niewydolności serca.

Co trzeba zmienić

Powiązać finansowanie z profilaktyką ryzyka sercowo-naczyniowego i aktywnością fizyczną (patrz pomysł „10% składki na klub sportowy" w Opisie systemu) oraz mierzyć zwrot z tych inwestycji.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ / Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Choroby układu krążenia to ok. 37% wszystkich zgonów w Polsce (~150 tys. rocznie, szac.) — a w większości dałoby się ich uniknąć: badania (INTERHEART) wiążą 90% ryzyka zawału z 9 modyfikowalnymi czynnikami, a OECD szacuje, że ok. 80% chorób serca jest do zapobieżenia stylem życia. Tymczasem w Polsce 3 na 5 dorosłych ma nadwagę lub otyłość, a 65% nigdy nie uprawia sportu (najgorszy wynik w UE). Koszt: leczenie jednego pacjenta z chorobą niedokrwienną serca to ~2 578 zł rocznie (NFZ, 2019), a łącznie ChNS pochłania ~4,2 mld zł (2024); sama otyłość kosztuje NFZ co najmniej 3,8 mld zł (2023) i skraca życie Polaka o 3,9 roku (OECD). Zwrot z profilaktyki: każdy 1 dolar wydany na walkę z otyłością zwraca się do 6 USD (OECD). Wniosek: przesunięcie nawet ułamka tych miliardów na ruch i lepsze odżywianie (patrz pomysł „10% składki na klub sportowy" w Opisie systemu) byłoby tańsze niż leczenie skutków. Uwaga: dane „% do uniknięcia" i ROI są zagraniczne (WHO/OECD/INTERHEART) — w PL brak oficjalnego odsetka „ile CVD do uniknięcia".

Źródło: WHO, OECD, INTERHEART; NFZ „Otyłość i jej konsekwencje" oraz „NFZ o zdrowiu — ChNS"

Nowotwory — wykrywane za późno (wcześniej = taniej i skuteczniej)

[link] Częściowe
Co wiemy

W Polsce nowotwory wykrywa się za późno: z 17 884 raków płuca rozpoznanych w 2021 r. 19,7% wykryto w stadium I, 25,7% w stadiach II–III, a 38,7% już z przerzutami (IV). Wśród przypadków z ustalonym stadium IV to 46% (16% zgłoszeń jest bez stadium). Dla raka jelita grubego krajowego rozkładu stadiów nie ma; krąży szacunek „ok. 65% w III–IV” bez podanej metody. Wczesne wykrycie radykalnie zwiększa szansę: przeżycie 5-letnie raka jelita grubego ograniczonego do narządu to 91% wobec 17% przy przerzutach odległych, płuca 66% wobec 11% (dane USA, SEER — w Polsce niższe). Jedna z przyczyn późnego wykrycia to niska zgłaszalność: w programie NFZ mammografię robi ok. 32% uprawnionych kobiet; Eurostat podaje dla Polski 33,8% (2024) wobec mediany 56,6% w 24 krajach UE.

Czego brakuje

W Polsce brak publicznego rozkładu nowotworów wg stadium w chwili rozpoznania dla większości lokalizacji (KRN podaje klasyfikację, nie odsetki populacyjne) oraz twardego kosztu leczenia wg stadium — dlatego regułę „wcześniej = taniej" pokazujemy na danych zagranicznych (stadium rozsiane bywa 2–2,7× droższe). Bez polskich danych nie policzymy, ile pieniędzy i lat życia tracimy na zbyt późnym wykrywaniu.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, że inwestycja w tani, wczesny przesiew zwraca się w mniejszej liczbie drogich, zaawansowanych terapii i w wyższej przeżywalności.

Co trzeba zmienić

Publikować rozkład nowotworów wg stadium w chwili rozpoznania i koszt leczenia wg stadium (KRN/NFZ) oraz podnosić zgłaszalność na badania przesiewowe.

Kto może to narzucić

Krajowy Rejestr Nowotworów / NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Wcześnie wykryty nowotwór daje wielokrotnie większą szansę. Przy raku jelita grubego ograniczonym do narządu 5 lat przeżywa 91% chorych, przy przerzutach odległych 17%. Przy raku płuca: 66% wobec 11%. To dane z USA (SEER, chorzy z lat 2016–2022); w Polsce przeżycia są niższe. Polska wykrywa za późno. Z 17 884 raków płuca rozpoznanych w 2021 r. 19,7% wykryto w stadium I, 25,7% w stadiach II–III, a 38,7% już z przerzutami (stadium IV). U 15,9% chorych stadium nie ustalono; wśród pozostałych stadium IV to 46% (dane Krajowego Rejestru Nowotworów, opracowanie IHE). Dla raka jelita grubego krajowego rozkładu stadiów nie ma. Krąży szacunek „około 65%” chorych w stadium III lub IV, ale bez podanej metody. Jedna z przyczyn późnego wykrycia to niska zgłaszalność: w programie NFZ mammografię robi ok. 32% uprawnionych kobiet. Eurostat podaje dla Polski 33,8% (2024), przy medianie 56,6% w 24 krajach UE. Wczesne wykrycie jest też zwykle tańsze (stadium rozsiane bywa 2–2,7× droższe; dane zagraniczne, przy płucu i prostacie zależność bywa nieliniowa). Luka danych w PL: Krajowy Rejestr Nowotworów nie publikuje rutynowego rozkładu wg stadium (I–IV). Twardą liczbę mamy tylko dla raka płuca. Wykres: dane USA (SEER), nie Polska. Źródła: NCI SEER — Cancer Stat Facts (przeżycie wg stadium); IHE Report 2024:7 — rak płuca w Polsce, tabela 1; Eurostat hlth_ps_prev — mammografia w programach.

Źródło: NCI SEER (przeżycie wg stadium); dane PL: IHE Report 2024:7 na danych KRN (rak płuca), Eurostat hlth_ps_prev (mammografia)

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno W Polsce nowotwory wykrywa się za późno: w stadium I rozpoznaje się tylko 19,7% raków płuca, a 38,7% już z przerzutami (IV); wśród przypadków z ustalonym stadium to 46% (KRN, 2021). Krajowego rozkładu stadiów raka jelita grubego nie ma — krąży tylko szacunek „ok. 65% w III–IV” bez podanej metody.
Dlaczego to ważne Wczesne wykrycie radykalnie zwiększa szansę przeżycia (5-letnie: jelito 91% vs 17% przy rozsianym, płuca 66% vs 11% — dane USA), a leczenie stadium rozsianego bywa 2–2,7× droższe. Jedna z przyczyn to niska zgłaszalność: w programie NFZ mammografię robi ok. 32% uprawnionych kobiet; Eurostat podaje dla Polski 33,8% (2024) wobec mediany 56,6% w 24 krajach UE.
Co dalej Publikować rozkład nowotworów wg stadium i koszt leczenia wg stadium oraz podnosić zgłaszalność na badania przesiewowe.

Nowotwory — w jakim stadium realnie je wykrywamy (dane PL)

[link] Częściowe
Co wiemy

Powyższy wykres pokazywał, ile DAJE wczesne wykrycie. Ten pokazuje, jak jest NAPRAWDĘ w Polsce — w jakim stadium wykrywa się chorych. Dla raka płuca 39% rozpoznań to stadium rozsiane (IV), a tylko 20% stadium I (stadia II–III to kolejne 26%); wśród przypadków z ustalonym stadium rozsiane to 46%; rak piersi dzięki przesiewowi wypada lepiej (~60% wcześnie). Czerniak (szacunek wytycznych) ~80% wcześnie.

Czego brakuje

Polska NIE prowadzi systematycznej, populacyjnej statystyki rozkładu nowotworów wg stadium w chwili rozpoznania. Krajowy Rejestr Nowotworów zbiera tę cechę na karcie zgłoszenia, ale jest ona masowo niewypełniana — brak danych o stadium sięga 20–80% przypadków. Twarde rozkłady istnieją tylko dla raka płuca (2014–2016) i piersi (do 2010); dla raka jelita grubego, szyjki macicy i prostaty rozkładu populacyjnego po prostu nie ma.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Policzenie, ile lat życia i pieniędzy tracimy na zbyt późnym wykrywaniu — i wskazanie nowotworów, gdzie przesunięcie wykrycia o jedno stadium wcześniej daje największy zwrot (tańsze leczenie, wyższa przeżywalność).

Co trzeba zmienić

Egzekwować wypełnianie stadium (TNM/FIGO) na karcie zgłoszenia nowotworu i publikować rozkład wg stadium w chwili rozpoznania — cyklicznie, dla wszystkich częstych lokalizacji, tak jak robią to rejestry w UE.

Kto może to narzucić

Krajowy Rejestr Nowotworów / Narodowy Instytut Onkologii / Ministerstwo Zdrowia.

To polskie dane o tym, w jakim stadium realnie wykrywamy nowotwór (nie o szansach przeżycia). Kontrast jest ostry: rak płuca rozpoznaje się w ~39% jako rozsiany (IV) i tylko w ~20% w stadium I, podczas gdy prostata, nerka i pierś (ta dzięki przesiewowi) — w większości wcześnie. Suma poniżej 100% oznacza przypadki bez ustalonego stadium. Luka danych: stadium jest niewypełniane dla 20–80% zgłoszeń, więc odsetki liczone są wśród chorych z kompletnymi danymi; czerniak i żołądek oznaczyliśmy jako szacunek.

Dla wielu częstych nowotworów Polska nadal nie publikuje populacyjnego rozkładu wg stadium — Rak jelita grubego, Rak szyjki macicy, Rak jajnika, Rak trzustki: brak danych (krążące w sieci liczby to często przepisany amerykański rejestr SEER, nie polskie dane). Bez rozkładu wg stadium nie da się policzyć, ile lat życia i pieniędzy tracimy na zbyt późnym wykrywaniu. Źródła: KRN/PNCR — prostata i nerka (Cancers 2025); KRN/IHE — rak płuca 2024; KRN — rak piersi 2010; PTO — czerniak; EuropaColon — żołądek (szac.).

Źródło: KRN/Centrum Onkologii — raport o stopniach zaawansowania raka płuca 2014–2016; KRN — rak piersi; wytyczne PTO (czerniak)

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno W Polsce wiele nowotworów wykrywamy zbyt późno: 39% raka płuca to już stadium rozsiane (IV) (46% wśród przypadków z ustalonym stadium), a tylko 20% stadium I; rak piersi dzięki przesiewowi ~60% wcześnie, czerniak ~80% wcześnie (szacunek).
Dlaczego to ważne Nie wiemy tego dokładnie: Polska nie prowadzi systematycznej, populacyjnej statystyki stadium w chwili rozpoznania. Krajowy Rejestr Nowotworów zbiera tę cechę, ale jest ona masowo niewypełniana (brak stadium dla 20–80% przypadków) — twarde rozkłady istnieją tylko dla płuca (2014–2016) i piersi (do 2010).
Co dalej Egzekwować wypełnianie stadium (TNM/FIGO) na karcie zgłoszenia nowotworu i cyklicznie publikować rozkład wg stadium dla wszystkich częstych lokalizacji.

Nowotwory — które ważą liczbą zachorowań, a które kosztami leczenia

[link] Częściowe
Co wiemy

To dwie różne mapy. W liczbie zachorowań (KRN 2022, ~181 tys. nowych przypadków) dominują pierś (kobiety 23,6%), prostata (mężczyźni 23,3%), płuco (M 13,7% / K 9,2%) i jelito grube (M 11,7% / K 6,1%). Ale pieniądze na drogie leki koncentrują się gdzie indziej: immunoterapia (Keytruda 1,17 mld + Opdivo 763 mln zł) oraz nowotwory krwi — te stanowią tylko ~5,5–10% zachorowań, a sam Darzalex (szpiczak) to 455 mln zł (5. lek w całej refundacji NFZ), terapie hematoonkologiczne łącznie ~2,5 mld zł/rok. Onkologia to ~26,8 mld zł NFZ (2025).

Czego brakuje

KRN (zachorowania) i NFZ (refundacja leków) to dwa różne źródła — nie istnieje jedna oficjalna tabela „% zachorowań danego typu = % kosztów NFZ tego typu". Kierunek rozjazdu jest twardy (hematologia i immunoterapia = ponadproporcjonalne koszty leków), ale dokładnych par %/% nie da się podać bez szacunku. Do tego udział hematologii w zachorowaniach zależy od definicji (5,5% wąsko vs 8–10% szeroko).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Zrozumienie, że „najczęstszy" i „najdroższy" nowotwór to nie to samo — i że planując wydatki oraz profilaktykę, trzeba patrzeć osobno na liczbę chorych i na koszt terapii, a nie mylić tych dwóch porządków.

Co trzeba zmienić

Publikować spójną, maszynową tabelę: dla każdego typu nowotworu liczba zachorowań (KRN) ORAZ koszt leczenia NFZ (świadczenia + leki), w jednym miejscu i tej samej metodologii.

Kto może to narzucić

Krajowy Rejestr Nowotworów / NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Udział w liczbie zachorowań (KRN 2022) Gdzie idą pieniądze na leki — top wg refundacji NFZ 2025 (mln zł)

Który nowotwór ile stanowi pod względem liczby, a który pod względem kosztów — to dwie różne mapy. W liczbie zachorowań dominują pierś, prostata, płuco i jelito grube (KRN 2022). Ale pieniądze na drogie leki koncentrują się gdzie indziej: immunoterapia (Keytruda + Opdivo = ~1,93 mld zł) oraz nowotwory krwi — te stanowią tylko ~5,5–10% zachorowań, a sam Darzalex (szpiczak) to 455 mln zł (5. lek w CAŁEJ refundacji NFZ), a terapie hematoonkologiczne łącznie ~2,5 mld zł/rok (koszt leczenia jednego pacjenta bywa >2,5 mln zł). Klasyczny rozjazd: mały udział w liczbie, nieproporcjonalnie duży w kosztach. Onkologia to ~26,8 mld zł NFZ (2025).

Zastrzeżenie: KRN (zachorowania) i NFZ (refundacja leków) to dwa różne źródła — nie istnieje jedna oficjalna tabela „% zachorowań = % kosztów" danego typu. Kierunek rozjazdu jest twardy, ale dokładnych par %/% nie podajemy, bo byłyby szacunkiem. Udział hematologii w zachorowaniach zależy od definicji (wąsko „krew" ~5,5% vs szeroko C81–C96 ~8–10%). Źródła: KRN — Nowotwory złośliwe w Polsce 2022; raport refundacyjny NFZ 2025.

Źródło: KRN — Nowotwory złośliwe w Polsce 2022; raport refundacyjny NFZ 2025 (top leki onkologiczne)

Cukrzyca — rosnąca chorobowość przy braku przesiewu

[link] Częściowe
Co wiemy

Liczba dorosłych zdiagnozowanych z cukrzycą rośnie: 2,86 mln (2018) → 3,11 mln (2022, rejestr NFZ), prognoza ~4,2 mln w 2030. Do tego szacowane ~0,5–1,5 mln osób niezdiagnozowanych i ~5 mln ze stanem przedcukrzycowym.

Czego brakuje

Polska nie ma osobnego programu przesiewowego cukrzycy — badanie glukozy jest tylko częścią CHUK / „Moje Zdrowie", bez publikowanych danych o pokryciu. Liczby niezdiagnozowanych to szacunki (rejestr ich z definicji nie widzi), więc skala „ukrytej" choroby jest niepewna.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie „góry lodowej": ilu Polaków choruje, nie wiedząc o tym, i ile można by zaoszczędzić wczesnym wykryciem zamiast leczenia powikłań (amputacje, dializy, zawały).

Co trzeba zmienić

Wprowadzić i raportować systematyczny przesiew glikemii z jawnym wskaźnikiem pokrycia oraz oszacować skalę niezdiagnozowanych w oparciu o badania populacyjne.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Góra lodowa: kogo system w ogóle nie widzi

Dorośli zdiagnozowani z cukrzycą (rejestr NFZ): 2,86 mln (2018) → 3,11 mln (2022), prognoza ~4,2 mln w 2030. „Góra lodowa": nad poziomem wykrycia są tylko zarejestrowani (3,11 mln, twarde dane); pod nim — szacowane ~0,5–1,5 mln niezdiagnozowanych i ~5 mln ze stanem przedcukrzycowym (szacunki, których system nie widzi; wg IDF na świecie 42,8% chorych nie wie, że choruje). Polska nie ma osobnego programu przesiewowego cukrzycy — glukoza jest tylko częścią CHUK / „Moje Zdrowie", bez danych o pokryciu. Źródło: NFZ o zdrowiu. Cukrzyca (oraz oświadczenie NFZ/PAP 2023; szacunki: badania populacyjne / IDF).

Źródło: NFZ — „NFZ o zdrowiu. Cukrzyca" (oraz oświadczenie NFZ/PAP 2023)

Otyłość i cukrzyca — koszt dla systemu i podatki od grzechów zdrowotnych

[link] Częściowe
Co wiemy

To druga strona cukrzycy: nie chorobowość, lecz koszt i fiskus. Nadwaga dotyczy ponad 53% dorosłych Polaków, a otyłość (BMI≥30) ok. 25% — wśród najwyższych wyników w UE (mężczyźni ~24%, tuż za Maltą). Otyłość kosztuje polską gospodarkę ok. 36 mld zł rocznie, z czego ~80% to koszty pośrednie (zwolnienia, renty, spadek produktywności); samo bezpośrednie leczenie chorób otyłościozależnych (cukrzyca typu 2, choroby serca, zwyrodnienia stawów) to ponad 4 mld zł NFZ (2024). OECD szacuje łączny koszt otyłości nawet na ~3% PKB. Cukrzyca (~3,1 mln chorych) kosztuje bezpośrednio ~2,5 mld zł świadczeń i refundacji (2022), a razem z kosztami pośrednimi rzędu ~7 mld zł. Odpowiedzią fiskalną jest podatek cukrowy (opłata cukrowa od 2021: 0,50 zł/l + 0,10 zł za gram cukru powyżej 5 g/100 ml), zasilający NFZ ~1 mld zł rocznie (mniej niż zakładane ~3 mld). Efekt zdrowotny jest umiarkowany: początkowy spadek popytu na napoje słodzone (rzędu kilkunastu procent) częściowo się cofnął (NIZP-PZH). WHO rekomenduje 20% podatek od napojów słodzonych i wiąże go z ok. 20% spadkiem konsumpcji.

Czego brakuje

Nie ma jednej, spójnej i cyklicznej publikacji łączącej pełny koszt otyłości i cukrzycy (bezpośredni NFZ + pośredni dla gospodarki) z wpływami i efektem podatku cukrowego — dane pochodzą z różnych raportów (NFZ, OECD, LUX MED, NIZP-PZH) o różnej metodologii, więc kwot nie da się prosto sumować ani porównywać rok do roku. Wpływ opłaty cukrowej na realną konsumpcję i BMI jest mierzony ankietowo i niejednoznaczny.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Twarde uzasadnienie „podatków od grzechów zdrowotnych": jeśli otyłość i cukrzyca kosztują dziesiątki miliardów, a Polska ma najgorszy w Europie wynik otyłości 8-latków (co trzecie dziecko z nadwagą/otyłością), to opodatkowanie cukru i przeznaczenie wpływów na profilaktykę może się zwrócić — pod warunkiem, że mierzymy efekt, a nie tylko wpływy.

Co trzeba zmienić

Publikować pełny bilans fiskalny podatków zdrowotnych (wpływy vs koszty leczenia otyłości i cukrzycy) oraz mierzyć realny wpływ opłaty cukrowej na konsumpcję cukru i BMI — zamiast traktować ją wyłącznie jako źródło dochodu NFZ.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / Ministerstwo Finansów / NFZ / NIZP-PZH.

Źródło: NFZ — „Otyłość i jej konsekwencje" (2024); GUS/NIZP-PZH — BMI; LUX MED/PTLO — koszt otyłości ~36 mld zł; NIZP-PZH — efekt opłaty cukrowej; WHO — podatek od napojów słodzonych

▸ Wnioski / konkluzja
Sedno Nadwaga dotyczy >53% dorosłych, otyłość ~25%; cukrzyca ~3,1 mln chorych. Otyłość kosztuje gospodarkę ~36 mld zł rocznie (ok. 80% to koszty pośrednie), a samo leczenie chorób otyłościozależnych to >4 mld zł NFZ. Podatek cukrowy (od 2021) daje ~1 mld zł rocznie, ale popyt na napoje słodzone ograniczył tylko przejściowo.
Dlaczego to ważne To najlepiej udokumentowane uzasadnienie „podatków od grzechów zdrowotnych": WHO wiąże 20% podatek od napojów słodzonych z ok. 20% spadkiem konsumpcji. Polska ma najgorszy w Europie wynik otyłości 8-latków (co trzecie dziecko z nadwagą/otyłością) — koszt zdrowotny narasta u kolejnego pokolenia.
Co dalej Publikować pełny bilans fiskalny podatków zdrowotnych (wpływy vs koszty leczenia otyłości i cukrzycy) oraz mierzyć realny wpływ opłaty cukrowej na konsumpcję i BMI, zamiast traktować ją tylko jako źródło dochodu NFZ.

Profilaktyka chorób układu krążenia (CHUK) — kto realnie korzysta

[link] Częściowe
Co wiemy

Choroby układu krążenia to nr 1 wśród przyczyn zgonów (37%). A z bezpłatnego programu CHUK (ocena ryzyka sercowo-naczyniowego w POZ dla osób 35–65 lat) skorzystało w 2023 r. tylko 576 tys. osób — ok. 2–3% pacjentów POZ (26,9 mln na liście aktywnej). Od maja 2025 CHUK został wchłonięty przez program „Moje Zdrowie".

Czego brakuje

NFZ nie publikuje % objęcia samej grupy uprawnionej (35–65 lat) — jedyny oficjalny wskaźnik to udział w stosunku do listy/deklaracji POZ. Po wchłonięciu przez „Moje Zdrowie" (2025) szereg CHUK się urywa, a nowa metryka ma inną, szerszą populację (20+).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, że choroby układu krążenia — główna przyczyna zgonów w Polsce — są „profilaktykowane" u nielicznych; reszta trafia do systemu dopiero z zawałem czy udarem.

Co trzeba zmienić

Publikować % objęcia populacji uprawnionej (a nie tylko liczby bezwzględne) i zapewnić ciągłość wskaźnika po przejściu na „Moje Zdrowie".

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia / AOTMiT.

Program CHUK jest tylko dla osób 35–65 lat spełniających kryteria (bez rozpoznanej cukrzycy/choroby serca/nerek, brak badania w programie od 5 lat) — młodsi w ogóle nie są uprawnieni, więc mianownik „pacjenci POZ" (26,95 mln) zawyża bazę. Wobec realnie uprawnionych (szac. ~8 mln) badanie w 2023 wykonało 576 tys. osób — rzędu 7%(a wobec całej listy POZ ledwie 2–3%). Od maja 2025 CHUK został wchłonięty przez program „Moje Zdrowie".

Zastrzeżenie: NFZ nie publikuje liczby osób uprawnionych do CHUK. Bar „uprawnieni ~8 mln" to szacunekz danych NIK (280 668 badań = 3,4% adresatów programu, kontrola 2012–2015, węższe roczniki) — rząd wielkości, nie liczba bieżąca. Realizację 576 tys. podano za 2023. Źródła: AOTMiT — „Bilans zdrowia" (dane NFZ), 2025; NIK — profilaktyka zdrowotna.

Źródło: AOTMiT — raport „Bilans zdrowia" (dane NFZ), 2025

Zgłaszalność na badania przesiewowe (rak piersi, jelita grubego, szyjki macicy)

[link] Dostępne
Co wiemy

Nowotwory to nr 2 wśród przyczyn zgonów (24%). NFZ publikuje co miesiąc odsetek uprawnionych, którzy realnie wykonali bezpłatne badanie. Aktualnie (stan 1.06.2026): mammografia (rak piersi) ok. 34%, kolonoskopia (rak jelita grubego) ok. 17%, cytologia/HPV (rak szyjki macicy) ok. 15% — wszystkie daleko poniżej zalecanego przez UE progu 70%. Krajowy odsetek trzeba wyliczyć samodzielnie z plików gminnych NFZ.

Czego brakuje

Dane są, ale rozproszone w miesięcznych plikach NFZ i rzadko pokazywane razem z benchmarkiem UE; brakuje też ujęcia gminnego, które wskazałoby „białe plamy" profilaktyki.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Mierzenie skuteczności profilaktyki — niska zgłaszalność oznacza więcej nowotworów wykrytych późno, droższe leczenie i wyższą umieralność możliwą do uniknięcia.

Co trzeba zmienić

Stałe publikowanie objęcia przesiewem wg gmin oraz powiązanie go z efektem (wykrywalność, stadium w chwili rozpoznania).

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Odsetek uprawnionych, którzy realnie wykonali bezpłatne badanie w ramach programu NFZ (stan 1.06.2026; trzy programy z porównywalną metryką objęcia). Mimo darmowych badań, mammobusów i zaproszeń — zgłaszalność jest 2–5× poniżej progu 70%, przy którym przesiew realnie obniża umieralność. Źródło: NFZ — dane o realizacji programów profilaktycznych.

Źródło: NFZ — dane o realizacji programów profilaktycznych (2025)

Ile kosztuje leczenie — wyceny vs realny koszt

Ile NFZ płaci za jaką usługę (top popularnych)

[link] Dostępne
Co wiemy

Bazowa wartość rozliczeniowa grup JGP (katalog NFZ 2025, od 01.01.2025): usunięcie macicy ~16,4 tys. zł, endoproteza kolana ~12,8 tys., biodra ~11,1 tys., rozrusznik dwujamowy ~9,8 tys., leczenie kompleksowe udaru ~9,1 tys., wyrostek robaczkowy ~4,6 tys., woreczek żółciowy ~4,0 tys., prostata (TURP) ~3,9 tys., gastroskopia zabiegowa ~3,8 tys., koronarografia ~2,4 tys. Skrajnie: stymulator struktur głębokich mózgu (DBS) ~55 tys. zł. Inne typy: rezonans głowy ~490 zł, hemodializa ~409 zł/zabieg, porada POZ ~215 zł rocznie na pacjenta (kapitacja), SOR — ryczałt dobowy. Przy każdej pozycji podajemy też szacunkową liczbę wykonań rocznie (np. koronarografia ~172 tys., udar ~74 tys., endoprotezy ~117 tys.) — dla większości grup JGP NFZ nie publikuje jednak wolumenu w otwartej formie (b.d.).

Czego brakuje

WYCENA NFZ (ile NFZ płaci) to NIE jest rzeczywisty KOSZT świadczenia w szpitalu — część taryf bywa poniżej kosztu (np. dializy). Podane kwoty to wartość BAZOWA grupy; realna płatność bywa wyższa o współczynniki korygujące, osobno płacone wszczepy/implanty (np. przy endoprotezie) i pakietowanie (np. poród ~11,5 tys. zł = poród + noworodek + znieczulenie, choć sama grupa „poród" to ~1,95 tys.). Cennik jest już w zł — cena punktu jest zróżnicowana per kategoria (1,50–2,45 zł), nie ma jednego mnożnika. Wyceny zmieniają się zarządzeniami Prezesa NFZ w trakcie roku, a część świadczeń jest finansowana ryczałtem (sieć szpitali), nie za sztukę.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Zrozumienie, na co realnie idą pieniądze i które wyceny są oderwane od kosztów — fundament rozmowy o tym, czy szpital na danym świadczeniu zarabia, czy dopłaca.

Co trzeba zmienić

Publikować wyceny razem z rzeczywistym kosztem jednostkowym (rachunek kosztów), by jawnie pokazać, gdzie taryfa nie pokrywa kosztu.

Kto może to narzucić

NFZ / AOTMiT / Ministerstwo Zdrowia.

Ile NFZ PŁACI — bazowa wartość rozliczeniowa grupy JGP (katalog 2025, od 01.01.2025). To nie jest rzeczywisty koszt szpitala, a realna płatność bywa wyższa: dochodzą współczynniki korygujące, osobno płacone wszczepy/implanty (np. przy endoprotezie) i pakietowanie — np. poród rozliczany jako pakiet ~11,5 tys. zł (poród + noworodek + znieczulenie, od 1.07.2025), choć sama grupa „poród" to ~1,95 tys. Skrajny przykład: wszczepienie stymulatora struktur głębokich mózgu (DBS) ~55 tys. zł. Uwaga: cennik jest już w zł — cena punktu jest zróżnicowana per kategoria (1,50–2,45 zł), nie ma jednego mnożnika „×1,62". Inne typy finansowania: rezonans głowy ~490 zł, hemodializa ~409 zł/zabieg, porada POZ ~215 zł rocznie na pacjenta (kapitacja), SOR — ryczałt dobowy. Wyceny zmieniają się zarządzeniami Prezesa NFZ w trakcie roku. Ile takich zabiegów rocznie (prawa kolumna): koronarografia ~172 tys. (2019; spadek z 221 tys. w 2015 po obniżce wyceny 2016), udar niedokrwienny ~74 tys. (NFZ 2024), endoprotezy stawowe ~117 tys. łącznie (biodro+kolano+łokieć, 2024; NFZ nie rozbija publicznie na biodro/kolano). Dla większości grup JGP wolumen to b.d. — NFZ nie udostępnia liczby wykonań per grupa w otwartej, maszynowej formie (tylko interaktywny portal statystyki.nfz.gov.pl). Źródła: katalog JGP, stan 01.01.2025; NFZ o zdrowiu — udar; NFZ — endoprotezy 2024; AISN PTK / ORPKI — koronarografie.

Źródło: NFZ — katalog JGP / zarządzenia Prezesa NFZ (2025)

Świadczenia o najwyższych wycenach — drugi biegun cennika

[link] Częściowe
Co wiemy

Na drugim biegunie wycen są świadczenia warte setki tysięcy–miliony złotych. Rekordzista to terapia genowa Zolgensma (SMA) — ~9,0 mln zł za jednorazowe podanie (ok. 42 000× więcej niż roczna kapitacja POZ ~215 zł). Dalej programy lekowe do ~2 mln zł rocznie na pacjenta (Soliris, hemofilia), terapie CAR-T ~1,4 mln zł, a wśród procedur szpitalnych — przeszczep szpiku od dawcy niespokrewnionego 262 tys. zł (taryfa JGP). Te najdroższe świadczenia dotyczą niewielkiej liczby chorych rocznie: CAR-T 138 pacjentów (2024), przeszczep szpiku od dawcy niespokrewnionego 598, DBS ~300, Zolgensma rzędu 30–50 dzieci — dlatego mimo horrendalnych cen jednostkowych to nie one, lecz masowe świadczenia decydują o sumarycznych wydatkach.

Czego brakuje

Ceny katalogowe/urzędowe są znane, ale REALNY koszt NFZ — nie. Niemal wszystkie najdroższe terapie refundowane są z poufnym instrumentem podziału ryzyka (RSS): producent zwraca część kwoty, więc faktyczny wydatek jest niższy i prawnie niejawny. Najdroższe przeszczepy (serca, płuc, wątroby) finansowane z budżetu MZ jako świadczenia wysokospecjalistyczne nie mają jawnie publikowanej taryfy w zł.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie pełnej rozpiętości cennika — od porady POZ za grosze do terapii za miliony — i postawienie pytania o jawność: ile naprawdę płacimy za najdroższe terapie po rabatach, skoro realne kwoty są niejawne.

Co trzeba zmienić

Ujawniać realny koszt refundacji najdroższych terapii (po instrumentach RSS, w formie zagregowanej) oraz publikować taryfy świadczeń wysokospecjalistycznych — dziś objęte tajemnicą.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ / AOTMiT.

Terapia / lek (rekordziści) Wycena Czego dotyczy Rocznie w PL
Zolgensma (terapia genowa, SMA) ~9,0 mln zł za jednorazowe podanie ~30–50 dzieci/rok*
Soliris (ekulizumab, choroby rzadkie) do ~2 mln zł rocznie / pacjent b.d.
Hemofilia z inhibitorem (emicizumab) do ~2 mln zł rocznie / pacjent b.d.
Choroba Huntera (idursulfaza) ~1,5 mln zł rocznie / pacjent b.d.
Spinraza (nusinersen, SMA — 1. rok) ~1,3–1,6 mln zł 1. rok leczenia b.d.
CAR-T (Tecartus / Kymriah / Yescarta) ~1,4 mln zł za jednorazową terapię 138 (2024)
Kaftrio (mukowiscydoza) ponad ~1 mln zł rocznie / pacjent b.d.
Procedura szpitalna — najwyższe taryfy JGP Wycena NFZ Rocznie w PL
Przeszczep szpiku — dawca niespokrewniony (JGP S23) 262 079 zł 598 (2024)
Implant słuchowy pniowy (C05H) 143 378 zł b.d.
Przeszczep szpiku — rodzeństwo/rodzina zgodna (S22) 131 068 zł 173 (2024)
Implant słuchowy ślimakowy (C05G) 114 246 zł b.d.
Przeszczep nerki + trzustki (L97) 105 456 zł b.d.**
Głęboka stymulacja mózgu — DBS (A03) 55 077 zł ~300/rok*

Na drugim biegunie wycen są świadczenia warte setki tysięcy–miliony złotych. Najdroższe pojedyncze świadczenie lekowe to Zolgensma — ~9,0 mln zł za jedno podanie (to ok. 42 000× więcej niż roczna kapitacja POZ ~215 zł na pacjenta). Ważne zastrzeżenia: ceny katalogowe ≠ realny koszt NFZ — niemal wszystkie terapie genowe i leki na choroby rzadkie są refundowane z poufnym instrumentem podziału ryzyka (RSS), więc realny wydatek jest zwykle niższy i prawnie niejawny. Najdroższe przeszczepy (serca, płuc, wątroby) finansowane są z budżetu MZ jako świadczenia wysokospecjalistyczne — ich dokładna taryfa w zł nie jest jawnie publikowana (to kolejna luka). Ile takich zabiegów rocznie: przeszczepy komórek krwiotwórczych (Poltransplant 2024) — od dawcy niespokrewnionego 598, rodzinnego 173; terapie CAR-T 138 pacjentów (2024); DBS ~300/rok (szacunek, dane branżowe). Dla kontekstu przeszczepy narządów 2024 (Poltransplant): nerka 1 132, wątroba 615, serce 201, płuca 147. b.d. = NFZ/MZ nie publikują liczby (programy lekowe chorób rzadkich, implanty słuchowe). *szacunek; **nerka+trzustka to mały podzbiór przeszczepów nerki — osobno b.d. Źródła: Poltransplant — statystyka 2024; CeZ — terapie CAR-T; Rynek Zdrowia — najdroższe leki; AOTMiT; NFZ — katalog JGP.

Źródło: AOTMiT / NFZ (katalog JGP, programy lekowe) / Rynek Zdrowia

Które świadczenia kosztują najwięcej sumarycznie (stawka × wolumen)

[link] Częściowe
Co wiemy

Z wykonania planu NFZ 2023 (156 mld zł kosztów świadczeń) ponad połowę pochłania leczenie szpitalne — 80,6 mld zł (w tym programy lekowe 9,9 mld i chemioterapia 1,9 mld). Dalej: POZ 18,0 mld, AOS 15,4 mld, refundacja apteczna 9,9 mld, rehabilitacja 6,9 mld, opieka psychiatryczna 5,2 mld. W przekroju chorobowym (inny podział, nakłada się z powyższym) najdroższa jest onkologia — ok. 21 mld zł, a wśród procedur masowych endoprotezy biodra i kolana ~2,42 mld zł (117 tys. zabiegów) — więcej niż setki najdroższych terapii genowych razem.

Czego brakuje

To dwa różne przekroje tego samego budżetu — rodzaje kontraktowe (tabela B2 sprawozdania NFZ) i grupy chorobowe wg ICD-10 — których NIE wolno sumować (onkologia „rozłazi się" po szpitalu, chemioterapii i programach lekowych). NFZ nie udostępnia maszynowo wartości pojedynczych procedur (cesarki, koronarografia, kolonoskopie) — są tylko w dynamicznym portalu statystyk; ryczałtu sieci szpitali nie da się rozbić, a wartości programów lekowych są brutto (zwroty z RSS niejawne). Dlatego pełnej, porównywalnej mapy „gdzie wyciekają miliardy" brakuje.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wskazanie, gdzie przesunięcie nawet kilku procent (efektywniejsza ścieżka, mniej powikłań, lepsza wycena) daje największą oszczędność w złotówkach — bo dotyczy świadczeń o ogromnym wolumenie.

Co trzeba zmienić

Publikować łączną roczną wartość rozliczoną per świadczenie/grupa JGP maszynowo (stawka × wykonania), z rozbiciem ryczałtu sieci, by jawnie pokazać największe strumienie wydatków.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

A. Rodzaje świadczeń — wartość rozliczona (wykonanie NFZ 2023)

Pełne wykonanie planu NFZ 2023 to 156 mld zł kosztów świadczeń. Ponad połowę pochłania leczenie szpitalne — 80,6 mld zł (tu rozbite: sam pobyt 68,9 mld + programy lekowe 9,9 mld + chemioterapia 1,9 mld). Wszystkie kwoty to twarde dane z tabeli B2 sprawozdania — co do złotówki.

B. Wybrane choroby i procedury — łączna wartość (inny przekrój)

Tu nie chodzi o cenę za sztukę, lecz o stawkę × liczbę wykonań — dlatego masowe „tanie" świadczenia potrafią pochłonąć więcej niż rzadkie drogie terapie: 117 tys. endoprotez = 2,42 mld zł, czyli więcej niż setki najdroższych terapii genowych razem. Najdroższa grupa chorobowa to onkologia — ok. 21 mld zł (2023). Mocny szczegół: stawka za dializę to ~410 zł — praktycznie niezmieniona od 2011 r. mimo inflacji. Uwaga metodologiczna: przekrój B (grupy chorobowe wg rozpoznań) nakłada się z przekrojem A i nie wolno ich sumować — np. onkologia „rozłazi się" po szpitalu, chemioterapii, programach lekowych i AOS. Słupki przerywane (poród, dializy, zaćma) to szacunki redakcji (stawka × wolumen), bo NFZ nie publikuje dla nich zagregowanej rocznej sumy; pojedynczych procedur (cesarki, koronarografia, kolonoskopie) NFZ nie udostępnia maszynowo, a ryczałtu sieci szpitali nie da się rozbić (luki danych). Źródła: NFZ — sprawozdanie z wykonania planu finansowego 2023 (tab. B2); NFZ — nakłady na onkologię; NFZ o zdrowiu — ChNS / udar / cukrzyca.

Źródło: NFZ — dane o endoprotezach/refundacji; NFZ o zdrowiu (ChNS); szacunki redakcji dla świadczeń nielimitowanych

Koszt chorób wg miejsca leczenia — gdzie idą pieniądze na daną chorobę

[link] Częściowe
Co wiemy

Ten sam mechanizm „odwróconej piramidy" widać wewnątrz pojedynczych chorób. Niewydolność serca: 90,6% kosztów to szpital, a POZ zaledwie 0,1% (choć POZ udziela ponad połowy świadczeń). Depresja: 58% kosztów to szpital. Cukrzyca jest na tym tle wzorem opieki ambulatoryjnej: 50% to leki, 21% świadczenia (POZ/AOS), a hospitalizacje to margines.

Czego brakuje

Strukturę kosztu wg miejsca podają tylko niektóre raporty „NFZ o zdrowiu" — i to różnymi kategoriami (czasem wg miejsca, czasem wg rodzaju produktu). Dla wielu ważnych chorób (choroba niedokrwienna serca, nowotwory) takiego rozbicia NFZ nie publikuje. Nie widać więc systemowo, które choroby pochłaniają pieniądze głównie w drogim szpitalu, a które dałoby się prowadzić taniej w POZ/AOS.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wskazanie chorób ze skrajną koncentracją kosztów w szpitalu (np. niewydolność serca) — kandydatów do przeniesienia opieki bliżej domu (POZ, opieka koordynowana), co jest tańsze i lepsze dla pacjenta.

Co trzeba zmienić

Publikować dla każdej istotnej choroby strukturę kosztu wg miejsca leczenia (POZ/AOS/szpital/leki/rehabilitacja), spójnymi kategoriami, rok do roku.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Długość paska to łączny roczny koszt NFZ danej choroby (skala absolutna) — widać, że onkologia (~21 mld zł) przewyższa chorobę niedokrwienną serca (4,2 mld), cukrzycę (1,9 mld) i depresję (0,46 mld). Kolory pokazują, gdzie idą pieniądze, tam gdzie NFZ to publikuje — dla mniejszych chorób podajemy rozbicie w tekście: cukrzyca (leki 50%, paski 25%, świadczenia POZ/AOS 21%, pompy 4%), depresja (szpital 58%, poradnie 27%, oddz. dzienne 11%). Najjaskrawszy przykład koncentracji w szpitalu to niewydolność serca — 90,6% kosztów to szpital, a POZ 0,1% (łącznej kwoty w zł NFZ jednak nie publikuje, dlatego nie ma jej na skali). Luka: dla onkologii, ChNS i astmy NFZ nie podaje rozbicia kosztu wg miejsca leczenia (szare paski). Źródła: NFZ — onkologia; NFZ o zdrowiu — Depresja; Cukrzyca; Astma.

Źródło: Raporty „NFZ o zdrowiu" (depresja, cukrzyca); analiza Polish Heart Journal (niewydolność serca, dane NFZ)

Jak AOTMiT wycenia świadczenie — zasada i algorytm

[link] Częściowe
Co wiemy

Cenę, którą NFZ płaci za świadczenie, wylicza AOTMiT (taryfikacja). W skrócie: MZ zleca wycenę → AOTMiT zbiera dane kosztowe od dobrowolnej próby szpitali (Standard Rachunku Kosztów) → liczy koszt rzeczywisty (praca, materiały, sprzęt/amortyzacja, overhead) → Rada ds. Taryfikacji opiniuje → Prezes rekomenduje, a NFZ wdraża zarządzeniem (katalog JGP).

Czego brakuje

Słaby punkt jest na etapie danych: pochodzą z małej, dobrowolnej, nielosowej próby placówek, a Standard Rachunku Kosztów wdrożono niejednolicie — więc „koszt rzeczywisty" to uśrednienie z garstki szpitali, często oderwane od realnego kosztu (potwierdza NIK). Stąd taryfy zawyżone i zaniżone (np. dializy poniżej kosztu).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Zrozumienie, skąd biorą się ceny NFZ i dlaczego bywają oderwane od kosztów — fundament rozmowy o tym, gdzie szpital zarabia, a gdzie dopłaca.

Co trzeba zmienić

Jednolity, obowiązkowy rachunek kosztów i jawny koszt jednostkowy per procedura, by taryfę dało się skonfrontować z realnym kosztem w każdym szpitalu.

Kto może to narzucić

AOTMiT / Ministerstwo Zdrowia / NFZ.

1
Zlecenie taryfikacji
Minister Zdrowia zleca wycenę świadczenia (albo Prezes AOTMiT z urzędu). Powstaje plan taryfikacji na dany rok.
↓
2
Pozyskanie danych kosztowych
AOTMiT zawiera umowy ze świadczeniodawcami, którzy DOBROWOLNIE przekazują dane o kosztach wg Standardu Rachunku Kosztów (koszt wg rodzaju i miejsca powstawania).
↓
3
Walidacja i oczyszczenie próby
Dane z ograniczonej, nielosowej próby placówek są sprawdzane, odrzucane są wartości skrajne/błędne. Zostaje „reprezentatywna" próbka.
↓
4
Wyliczenie kosztu
Liczony jest koszt rzeczywisty świadczenia: praca personelu + materiały/leki + sprzęt i amortyzacja + koszty pośrednie (overhead). Wynik to koszt jednostkowy (zwykle mediana/średnia).
Praca personelu Materiały i leki Sprzęt + amortyzacja Koszty pośrednie (overhead)
↓
5
Projekt taryfy i opinia
Powstaje projekt taryfy; opiniuje go Rada ds. Taryfikacji, są konsultacje. Taryfa wyrażona w punktach/zł.
↓
6
Rekomendacja → wdrożenie
Prezes AOTMiT wydaje rekomendację; Minister Zdrowia ją przyjmuje, a Prezes NFZ wdraża wycenę zarządzeniem (katalog JGP / świadczeń).

Tak w skrócie powstaje cena, którą NFZ płaci za świadczenie. Słaby punkt całego algorytmu jest na kroku 2–3: dane kosztowe pochodzą z małej, dobrowolnej, nielosowej próby szpitali, a Standard Rachunku Kosztów wdrożono niejednolicie — więc „koszt rzeczywisty" jest w praktyce uśrednieniem z garstki placówek, często oderwanym od realnego kosztu w konkretnym szpitalu (potwierdza to NIK). Dlatego część taryf jest zawyżona, część zaniżona (np. dializy poniżej kosztu), a szpital nie wie, czy na danym świadczeniu zarabia, czy dopłaca. Co zmienić: jednolity, obowiązkowy rachunek kosztów i jawny koszt jednostkowy per procedura, by taryfę dało się skonfrontować z realnym kosztem.

Pętla, która nakręca koszty (cost-plus)

Tak — i to jest słabość wbudowana w sam mechanizm. Skoro taryfa ma odzwierciedlać raportowany koszt, a wielu lekarzy pracuje na kontrakcie powiązanym z % od zabiegu / przychodem, to powstaje sprzężenie zwrotne:

AOTMiT podnosi wycenę → lekarz na % zarabia więcej → koszt pracy w sprawozdaniu rośnie → w kolejnej taryfikacji AOTMiT „widzi" wyższy koszt → znów podnosi wycenę → …

Wycena oparta na koszcie nie premiuje cięcia kosztów — odwrotnie, może się „nakręcać", bo wzrost wynagrodzeń zostaje zaszyty w bazie kosztowej następnego cyklu. To nie jest automat (taryf nie aktualizuje się co roku, próba jest mała i opóźniona, a płace napędzają też rynek i ustawowe podwyżki), ale kierunek bodźca jest dokładnie taki: system płaci za „ile to kosztuje", a nie za „ile to jest warte" — stąd potrzeba miary efektywności (koszt/QALY) i jawnego kosztu jednostkowego, a nie samego kosztu odtworzonego z faktur.

Kto faktycznie zatwierdza stawki

Taryfę ustala i ogłasza Prezes AOTMiT (po opinii Rady ds. Taryfikacji) w formie obwieszczenia — ale o tym, CO i kiedy taryfikować, decyduje Minister Zdrowia (zleca taryfikację, akceptuje wybór świadczeń), a realne stawki do rozliczeń z placówkami wprowadza zarządzeniem Prezes NFZ (wartość punktowa w katalogu, cena punktu). To NFZ jest ostatnim ogniwem, które faktycznie „zatwierdza" kwotę płaconą szpitalowi — rekomendacja AOTMiT bywa łagodzona albo wdrażana etapami (jak przy kardiologii 2016 — patrz sekcja niżej).

Kto kierował AOTMiT — i czy to lekarze

Przez niemal całą historię agencją wyceniającą świadczenia kierowali lekarze (3 z 4 szefów). Dopiero obecny prezes (od 2024) jest pierwszym nie-lekarzem — ekonomistą. To istotny kontekst „warstwy władzy": o wycenie świadczeń, które wykonują lekarze, długo decydowali ludzie z tego samego środowiska.

Osoba Funkcja Lata Wykształcenie
Waldemar Wierzba Dyrektor AOTM 2006–2008 lekarz (dr n. med.)
Wojciech Matusewicz Dyrektor → Prezes 2008–2017 lekarz — farmakolog kliniczny
Roman Topór-Mądry Prezes 2017–2023 lekarz — epidemiolog / zdrowie publiczne
Daniel Rutkowski Prezes (obecny) od 2024 nie-lekarz — ekonomista / menedżer

Agencja powstała w 2005 r. jako AOTM (Agencja Oceny Technologii Medycznych), od 1.01.2015 działa jako AOTMiT (doszła taryfikacja). Między kadencjami Topora-Mądrego a Rutkowskiego (XI 2023–III 2024) funkcję p.o. pełniła osoba, której źródła nie wskazują wprost (do potwierdzenia). Źródła: AOTMiT — taryfikacja (BIP); historia kierownictwa AOTM/AOTMiT; ustawa o świadczeniach (art. 31la–31ln).

Źródło: AOTMiT — taryfikacja (BIP); ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej (art. 31la–31ln)

Wyceny AOTMiT w kardiologii — propozycja vs to, co weszło do NFZ

[link] Częściowe
Co wiemy

Najgłośniejszy — i jedyny w pełni udokumentowany „co do złotówki" w ostatniej dekadzie — przypadek to taryfikacja kardiologii inwazyjnej 2016 (sekcja JGP „E"). AOTMiT uznał drogie procedury inwazyjne za przeszacowane i zaproponował obniżki nawet o 55–63% (angioplastyka E23 −63%, E20 −55%), a zarazem podwyżki leczenia zachowawczego OZW (E18 +54%, E17 +25%) i koronarografii (E27 +32%) — łącznie ~666 mln zł oszczędności. NFZ zaakceptował kierunek i wdrażał obniżki/podwyżki etapami w latach 2016–2017 (zarządzenia 55/2016, 117/2016, 57/2017, 73/2017/DSOZ); NIK potwierdziła, że „prawidłowo implementował taryfy" AOTMiT.

Czego brakuje

Pełna, porównywalna historia „propozycja AOTMiT vs wycena wprowadzona przez NFZ" dla kardiologii nie istnieje w jednym miejscu: raporty AOTMiT to PDF-y, a zarządzenia NFZ to katalogi punktowe bez gotowej tabeli zł. Pewny jest kierunek i fakt wdrożenia obniżek (40–60%), ale „co weszło co do złotówki" nie jest publikowane porównawczo. Dla nowszych lat (Krajowa Sieć Kardiologiczna 2025) nowych taryf procedur z liczbami jeszcze nie ma.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie na twardych liczbach, jak działa wycena: AOTMiT potrafił skorygować rażące dysproporcje (inwazyjne 5–6× wyżej wyceniane niż zachowawcze) — ale dopiero po latach przepłacania i mimo protestu środowiska.

Co trzeba zmienić

Publikować dla każdej taryfikacji spójną tabelę: wycena wcześniejsza → propozycja AOTMiT → wartość wprowadzona przez NFZ (w zł), maszynowo, by zmiany dało się rozliczyć.

Kto może to narzucić

AOTMiT / NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Najgłośniejszy — i jedyny w pełni udokumentowany „co do złotówki" w ostatniej dekadzie — przypadek taryfikacji AOTMiT w kardiologii to kardiologia inwazyjna 2016 (sekcja JGP „E"). Wykres zestawia wycenę NFZ sprzed reformy(Tabela 9 raportu, katalog wg zarz. 110/2015, 1 pkt = 52 zł) z propozycją taryfy AOTMiT (Tabela 32). AOTMiT uznał drogie procedury inwazyjne za przeszacowane: obniżki nawet o 55–63% dla angioplastyk (E23 −63%, E20 −55%), a jednocześnie podwyżki leczenia zachowawczego OZW (E18 +54%, E17 +25%) i koronarografii (E27 +32%). Łącznie miało to dać ~666 mln zł oszczędności (−40% kosztów leczenia inwazyjnego). Co zaakceptował NFZ: wdrożył kierunekobniżek/podwyżek etapami w latach 2016–2017 kolejnymi zarządzeniami Prezesa (55/2016, 117/2016, 57/2017, 73/2017/DSOZ); NIK potwierdziła, że NFZ „prawidłowo implementował taryfy" Prezesa AOTMiT (utrzymano też nielimitowane rozliczanie OZW). Kardiolodzy (AISN/PTK, prof. Legutko) protestowali, kwestionując metodykę i reprezentatywność danych kosztowych. Luka danych: dokładnych wartości katalogowych „po wdrożeniu" NFZ nie zestawia publicznie per kod (trafiają do załączników zarządzeń), więc dla NFZ pewny jest kierunek, nie kwota co do złotówki. Dla nowszych lat porównania nie da się zrobić: kolejnych taryfikacji kardiologicznych nie publikuje się w formie „propozycja → wdrożenie", a Krajowa Sieć Kardiologiczna (2025) to zmiana modelu (3 poziomy, ryczałt koordynacyjny, premia za jakość), nie nowa tabela stawek per procedura. Źródła: AOTMiT — raport WT.521.3.2016 (sekcja JGP E); NIK — taryfikacja świadczeń 2015–2020; NIK — kardiologia; ustawa o KSK (2025).

Rok po roku — propozycja AOTMiT vs to, co weszło do NFZ

Rok Co proponował AOTMiT Co weszło do NFZ
2015 Stan wyjściowy — brak nowej taryfy; obowiązuje katalog JGP wg zarządzenia NFZ 110/2015 (1 pkt = 52 zł). Katalog 110/2015/DSOZ — wyceny przed reformą.
2016 Raport WT.521.3.2016 (JGP „E"): inwazyjne przeszacowane — obniżki nawet o 55–63%, podwyżki zachowawczych OZW (do +54%) i koronarografii (+32%); ~666 mln zł oszczędności. W tym samym obwieszczeniu (29.06.2016) AOTMiT PODNIÓSŁ niedoszacowaną niewydolność serca: E54 +101%, E52 +75%. Wdrożenie etapami: zarządzenia 55/2016 i 117/2016/DSOZ (obniżki od 1.07.2016 i 1.01.2017); utrzymano nielimitowane rozliczanie OZW. Współczynnik korygujący 1,1 (+10%) tylko dla instytutów/uczelni — zwykłe szpitale go nie dostały.
2017–2023 Świadczenie kompleksowe KOS-zawał (moduły od diagnostyki po CRT-D); z czasem waloryzacja jednostki rozliczeniowej. KOS-zawał wdrożony od 1.10.2017 (zarz. 38/2017/DSOZ); jednostka koordynowanej opieki podniesiona 1,34 → 1,59 zł od 2023; taryfy punktowe OZW lekko w górę (np. E10 67 → 75 pkt).
2025 / 2026 — ablacje Retaryfikacja ablacji (obwieszczenie 7.11.2025): OBNIŻKA vs taryfy z 2018 — E48 (izolacja żył płucnych / AF) −13,9%, E47 (ablacja 3D) −12,3%, E43 −12,7%; łącznie ok. −15,5%. NFZ wdraża taryfy AOTMiT 1:1 od 1.01.2026; oszczędność ~322 mln zł/rok. Najświeższy przykład „propozycja = wdrożenie" co do punktu.
2025 — KSK Szacunki AOTMiT pod ryczałt koordynacyjny Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK). Ustawa o KSK: model sieciowy (3 poziomy), ryczałt koordynacyjny i premia za jakość — nie tabela stawek per procedura.

Dwa okresy mają publiczne liczby „co do punktu": reforma kardiologii inwazyjnej 2016 (wykres wyżej) i retaryfikacja ablacji 2025/26 (obniżka ~−15,5%, wdrażana przez NFZ 1:1 od 1.01.2026). Wzorzec obu jest ten sam: AOTMiT tnie procedury uznane za przeszacowane (drogie zabiegi inwazyjne, ablacje) i podnosi niedoszacowane(leczenie zachowawcze OZW, niewydolność serca) — NFZ wdraża kierunek, choć zwykłym szpitalom rzadko rekompensuje obniżki (współczynnik 1,1 tylko dla instytutów). Dla większości pozostałych lat NFZ nie publikuje zestawienia „propozycja → wartość wdrożona", a od 2025 r. kardiologia przechodzi dodatkowo na model sieciowy (KSK). Źródła: AOTMiT — obwieszczenie ws. ablacji (2025); Termedia — wdrożenie taryf ablacji od 2026.

Źródło: AOTMiT — raport WT.521.3.2016 (JGP E); zarządzenia Prezesa NFZ; NIK — kardiologia

Rzeczywisty koszt jednostkowy procedury per szpital vs wycena NFZ

[link] Brak / nie da się wyliczyć
Dlaczego tego nie ma

Standard Rachunku Kosztów (rozporządzenie MZ z 2020 r., obowiązuje od 2021) formalnie istnieje, ale jest wdrożony niejednolicie, a AOTMiT taryfikuje na podstawie uśrednionych danych z małej, dobrowolnej próby. Nie powstała publiczna, porównywalna baza realnych kosztów per szpital — więc kosztu procedury nadal nie da się zestawić z wyceną NFZ (potwierdza to NIK).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wskazanie, które wyceny NFZ są oderwane od kosztów (zawyżone lub zaniżone), gdzie szpital realnie traci, a gdzie jest nieefektywny.

Co trzeba zmienić

Jednolity standard rachunku kosztów świadczeń i obowiązek raportowania kosztu jednostkowego per procedura.

Kto może to narzucić

AOTMiT / Ministerstwo Zdrowia / Ministerstwo Finansów.

Realny koszt per JGP per szpital + koszt–QALY per interwencja (wspólna waluta wartości)

[link] Brak / nie da się wyliczyć
Co wiemy

Przy refundacji leków AOTMiT posługuje się kosztem za rok życia skorygowany o jakość (koszt/QALY, wskaźnik ICER) z progiem opłacalności ok. 3× PKB per capita na QALY (rzędu 190 tys. zł). Ta sama „waluta wartości zdrowotnej" NIE jest jednak stosowana spójnie do procedur szpitalnych (JGP) ani do profilaktyki, a realnego kosztu jednostkowego JGP per szpital w ogóle się nie publikuje.

Czego brakuje

Brakuje dwóch rzeczy naraz: (1) realnego kosztu jednostkowego per JGP per szpital (jest tylko uśredniona taryfa AOTMiT — patrz „Jak AOTMiT wycenia"), oraz (2) jednej, wspólnej miary wartości — koszt/QALY — liczonej tak samo dla profilaktyki, procedur i programów lekowych. Bez wspólnej waluty nie da się uczciwie porównać, czy 1 mln zł lepiej wydać na program lekowy, operację czy przesiew.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Racjonalne, porównywalne decyzje: ranking interwencji wg kosztu za rok życia w zdrowiu (QALY) — od taniej profilaktyki po terapie za miliony — i wykrycie, gdzie płacimy dużo za małą wartość zdrowotną.

Co trzeba zmienić

Publikować realny koszt per JGP per szpital oraz liczyć koszt/QALY (lub koszt na uniknięty zgon / rok życia) JEDNOLICIE dla profilaktyki, procedur i programów lekowych — wspólna waluta wartości zdrowotnej całego systemu.

Kto może to narzucić

AOTMiT / NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Źródło: AOTMiT — wytyczne oceny technologii medycznych (HTA), próg opłacalności kosztu/QALY

Jawne kwoty netto po RSS (instrumentach dzielenia ryzyka)

[link] Utrudniony dostęp
Dlaczego tego nie ma

Najszybciej rosnący strumień wydatków — programy lekowe (rzędu kilkunastu mld zł rocznie) — jest finansowany z poufnymi instrumentami dzielenia ryzyka (RSS): producent zwraca część kwoty, więc realny wydatek NETTO państwa jest prawnie NIEJAWNY. Nie ma żadnej publicznej kontroli, czy państwo przepłaca, a publikowane wartości są brutto (przed rabatem).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Realną kontrolę najszybciej rosnącego wydatku: ile naprawdę płacimy za najdroższe terapie po rabatach i czy negocjacje cenowe są skuteczne.

Co trzeba zmienić

Ujawniać zagregowane kwoty netto po RSS (bez naruszania tajemnicy pojedynczych umów) — np. łączny rabat i wydatek netto per program lekowy, rok do roku.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ / AOTMiT.

Szpital — marnotrawstwo i długi

Ile publicznych pieniędzy pochłania oddłużanie zadłużonych szpitali (SP ZOZ)

[link] Częściowe
Co wiemy

Zobowiązania ogółem samodzielnych publicznych ZOZ rosły z ~10 mld zł (2005–2014) do 21,3 mld (2023) i 30,2 mld zł (I kw. 2026), a wymagalne (przeterminowane) po spadku z ~6,2 mld (2005) do ~1,7 mld (2019) znów urosły do 5,07 mld zł (2026). Mimo to kolejne publiczne akcje oddłużania miały efekt przejściowy: ustawa z 2005 r. (pożyczki z budżetu >1,6 mld zł + umorzenia — wymagalne spadły o >2 mld), „Plan B" 2009–2011 (wypłacono 755 mln z planowanych 1,38 mld dla 69 JST za przekształcenie w spółki), dotacje 2011–2014 przy ustawie o działalności leczniczej (wykorzystano tylko 332,7 mln zł, 23,8% rezerwy — NIK: „wysoce nietrafne"). Od 2011 r. samorząd (podmiot tworzący) ma obowiązek pokrywać stratę netto swojego SP ZOZ.

Czego brakuje

Nie ma jednego, spójnego rejestru realnych dopłat budżetu państwa i samorządów do zadłużonych podmiotów. MZ publikuje zobowiązania SP ZOZ kwartalnie, ale część wartości to stany na III kw. (nie koniec roku), a statystyka „SP ZOZ" zawęża się z każdym przekształceniem w spółkę (długi spółek z niej wypadają — realne zadłużenie sektora to ~34 mld zł na koniec 2025). Zagregowanych kwot, ile samorządy realnie dopłaciły do straty netto (art. 59), nikt centralnie nie zlicza; brak też spójnych danych o zobowiązaniach wymagalnych za część lat (2006–2007, 2013, 2017).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pełny obraz kosztu „miękkiego ograniczenia budżetowego" — ile publicznych pieniędzy co roku wsiąka w łatanie deficytów szpitali zamiast w leczenie, i czy oddłużanie warunkowane zmianą profilu (a nie bezwarunkowe) faktycznie zatrzymuje spiralę długu.

Co trzeba zmienić

Publikować jeden roczny szereg: realne dopłaty budżetu i samorządów do podmiotów leczniczych (oddłużenia, pokrycie straty netto, dotacje) obok zobowiązań ogółem i wymagalnych — dla całego sektora (SP ZOZ + spółki).

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / Ministerstwo Finansów / samorządy (organy tworzące) / GUS.

Zobowiązania samodzielnych publicznych ZOZ (mld zł): ogółem rosną z ~10 mld zł (2005–2014) do 30,2 mld zł (I kw. 2026), a wymagalne (przeterminowane) po spadku z ~6,2 mld (2005) i ~1,7 mld (2019) znów rosną do 5,07 mld zł. Kolejne publiczne akcje oddłużania — ustawa 2005 (~2 mld zł*), „Plan B" 2009–2011 (755 mln zł), dotacje 2011–2014 (333 mln zł) — dały efekt przejściowy; dług wraca. Realnych, zagregowanych dopłat samorządów do straty netto SP ZOZ (art. 59) nikt centralnie nie zlicza. *szacunek; część danych to stan na III kw.; przekształcenia w spółki wyprowadzają długi poza statystykę „SP ZOZ" (sektor realnie ~34 mld zł, 2025). Źródło: MZ — Zadłużenie SP ZOZ; NIK; Zdrowie Publiczne i Zarządzanie.

Źródło: MZ — Zadłużenie SP ZOZ (dane kwartalne); NIK (restrukturyzacja SP ZOZ; szpitale-spółki); Zdrowie Publiczne i Zarządzanie / ZN Uniw. Szczecińskiego; cowzdrowiu, alertmedyczny, rp.pl

Średni udział kosztów wynagrodzeń w przychodach szpitali

[link] Brak / nie da się wyliczyć
Dlaczego tego nie ma

Wynagrodzenia z kontraktów B2B (samozatrudnienie, faktura) trafiają w rachunku kosztów do „usług obcych" (konto 402), a nie do „wynagrodzeń" (konto 404, gdzie są etaty i umowy cywilnoprawne osób fizycznych). Widoczna pozycja „wynagrodzenia" zaniża więc realny udział kosztów pracy (po rozbiciu „usług obcych" sięga on ~66% — raport ZPP). To nie tyle „nie da się policzyć", co jest celowo zaciemnione i nieporównywalne.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Porównanie struktury kosztów między szpitalami, wykrywanie nieefektywności i benchmark „koszt pracy / przychód" — fundament rozmowy o wydajności.

Co trzeba zmienić

Obowiązek odrębnego raportowania wynagrodzeń — łącznie z kontraktami B2B — jako osobnej, jawnej pozycji sprawozdawczej, a nie ukrytej w usługach obcych.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia — organ właściwy (Standard Rachunku Kosztów świadczeniodawców, art. 31lc ustawy o świadczeniach, oraz sprawozdawczość sektorowa). Ministerstwo Finansów odpowiada tylko za ogólne zasady rachunkowości.

Anonimowa lista wynagrodzeń w danym szpitalu

[link] Utrudniony dostęp
Dlaczego tego nie ma

Wynagrodzenia w podmiotach publicznych to informacja publiczna (utrwalona linia NSA), a anonimizacja nazwisk wystarcza do ochrony prywatności. Mimo to wiele podmiotów odmawia — powołując się na ochronę danych (art. 5 ust. 2 udip) lub kwalifikując zestawienie jako „informację przetworzoną" (art. 3 udip). Sądy administracyjne takie odmowy zwykle uchylają, ale wymaga to czasu i postępowań.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Jawność wydatków publicznych na wynagrodzenia, porównania między placówkami i wykrywanie patologii płacowych (np. skrajnych dysproporcji czy „martwych dusz").

Co trzeba zmienić

Obowiązek publikowania anonimowych zestawień wynagrodzeń w podmiotach finansowanych ze środków publicznych oraz jednoznaczne przesądzenie, że takie anonimowe zestawienia są informacją publiczną.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / ustawodawca (doprecyzowanie ustawy o dostępie do informacji publicznej).

Łóżka zablokowane przez pacjentów czekających na opiekę długoterminową

[link] Brak / nie da się wyliczyć
Dlaczego tego nie ma

Nikt systemowo nie liczy, ile łóżek szpitalnych zajmują pacjenci „gotowi do wypisu", którzy czekają na miejsce w DPS/ZOL — bo takiej kategorii nie ma w sprawozdawczości.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wycenę kosztu „bo-nie-ma-DPS" (drogie łóżko szpitalne zamiast taniej opieki) i twarde uzasadnienie inwestycji w opiekę długoterminową.

Co trzeba zmienić

Raportowanie dni hospitalizacji pacjentów gotowych do wypisu, oczekujących na miejsce w opiece długoterminowej.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Czy szpital zarabia na pacjencie, którego nie ma gdzie wypisać? (odwrotnie — traci)

[link] Częściowe
Co wiemy

Wbrew intuicji szpital nie zarabia na „zalegającym” pacjencie. Rozliczenie idzie w JGP — ryczałtem za przypadek, nie za osobodzień. Gdy pacjent jest już gotowy do wypisu, ale czeka na miejsce w ZOL/DPS, każdy dzień po wyczerpaniu ryczałtu to 0 zł przychodu i realna strata: blokuje drogie łóżko, które mogłoby przyjąć nowego, osobno rozliczanego pacjenta. Właściwa opieka byłaby wielokrotnie tańsza — osobodzień w ZOL to ~300 zł. Skala problemu: ~16,5 tys. osób czeka w kolejce do ZOL, a łóżek geriatrycznych jest 1 140 (ok. 15% potrzeb).

Czego brakuje

Nikt nie liczy, ile łóżek szpitalnych i „zbędnych” osobodni pochłaniają pacjenci gotowi do wypisu, ani jaka jest łączna strata — bo w sprawozdawczości nie ma takiej kategorii. Nie ma też jawnej taryfy realnego kosztu osobodnia szpitalnego (np. na internie), więc porównanie „szpital vs ZOL” opiera się na twardym koszcie ZOL i logice finansowania JGP, a nie na pełnych liczbach.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wycenę kosztu „bo-nie-ma-DPS/ZOL”: ile realnie tracimy, trzymając pacjentów na drogim łóżku szpitalnym zamiast w tańszej opiece długoterminowej — i twarde uzasadnienie inwestycji w ZOL/opiekę geriatryczną.

Co trzeba zmienić

Raportować dni hospitalizacji pacjentów gotowych do wypisu oczekujących na opiekę długoterminową oraz realny koszt osobodnia, a finansowanie oprzeć na rzeczywistej długości i koszcie pobytu, nie tylko na ryczałcie JGP.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

16 500
osób w kolejce do ZOL (w tym 2 500 pilnych) — MZ 2026
1 140
łóżek geriatrycznych w Polsce = ~15% potrzeb (NIK 2022)
1/3
pensjonariuszy ZOL przebywa tam NIE ze względu na stan zdrowia (NIK)

Wbrew intuicji szpital nie zarabia na pacjencie, którego nie ma gdzie wypisać. Rozliczenie idzie w JGP — ryczałtem za przypadek, nie za dzień. Gdy pacjent jest już gotowy do wypisu, ale czeka na miejsce w ZOL/DPS, każdy kolejny dzień po wyczerpaniu ryczałtu to 0 zł przychodu i realna strata (blokuje drogie łóżko, które mogłoby przyjąć nowego pacjenta rozliczanego osobno). Właściwa opieka byłaby wielokrotnie tańsza — osobodzień w ZOL to ~300 zł. Luka danych: nikt nie liczy, ile łóżek i „zbędnych" osobodni to pochłania ani jaka jest łączna strata — dlatego realny koszt osobodnia szpitalnego pozostaje b.d. Źródła: zasady finansowania JGP; MZ — wycena ZOL; NIK — ZOL; NIK — opieka geriatryczna.

Źródło: Zasady finansowania JGP; MZ — wycena ZOL; NIK — ZOL i opieka geriatryczna

Rehospitalizacje w ciągu 30 dni

[link] Częściowe
Co wiemy

Od 30 kwietnia 2025 NFZ publikuje wskaźniki jakości opieki — w tym częstość rehospitalizacji i śmiertelność 30-dniową — kwartalnie, w plikach Excel: per świadczeniodawca oraz zbiorczo per województwo i Polska.

Czego brakuje

Publikowane są na razie tylko wybrane procedury (np. rehospitalizacje po cholecystektomii i appendektomii), a wskaźniki NIE są jeszcze skorygowane o ciężkość przypadków (case-mix) — współczynniki korygujące wchodzą dopiero od lipca 2026. Do tego czasu bezpośrednie rankingi szpitali są mylące, a dane trudne w odbiorze (eksperci wskazują, że ~90 tys. pozycji bez instrukcji ciężko zinterpretować).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Ocenę jakości wypisów i leczenia — wysoki odsetek powrotów <30 dni sygnalizuje przedwczesne wypisy lub powikłania.

Co trzeba zmienić

Rozszerzyć zestaw procedur, dokończyć korektę o ciężkość przypadków (case-mix) i udostępnić dane przez API, nie tylko w plikach Excel.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia.

Nie ma jednego, krajowego wskaźnika rehospitalizacji 30-dniowych — to dane cząstkowe. Ogółem 12,5% pobytów kończyło się powrotem <30 dni w jednym szpitalu (Bydgoszcz, 2015; recenzowane), z dużym rozrzutem wg oddziału (pediatria 33,9%, transplantologia 24,1%). Dla niewydolności serca ~co czwarty pacjent (~25%) wraca <30 dni (2012). NFZ zaczął publikować wskaźnik jakości dopiero od 30.04.2025 — kwartalnie, dla wybranych procedur i jeszcze bez korekty o ciężkość przypadków (case-mix wchodzi od lipca 2026), więc rankingi szpitali są na razie mylące. Źródła: Kryś i wsp., IJERPH 2019 (1 szpital); Nessler i wsp. (niewydolność serca); NFZ — wskaźniki jakości (od 2025).

Źródło: NFZ — wskaźniki jakości opieki zdrowotnej (od 30.04.2025)

Koszt dublowania badań i wizyt + łóżka zablokowane

[link] Brak / nie da się wyliczyć
Dlaczego tego nie ma

Nikt w Polsce nie policzył, ile kosztuje powtarzanie tych samych badań i mnożenie wizyt „po wynik / po skierowanie" ani ile drogich łóżek szpitalnych blokują pacjenci gotowi do wypisu, czekający na opiekę długoterminową. Dla kontekstu OECD szacuje, że 10–34% wydatków na zdrowie bywa marnotrawione, a 20–50% badań obrazowych jest zbędnych — polskiej straty nie umiemy podać.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wycenę marnotrawstwa: ile dałoby się odzyskać dzięki realnej wymianie dokumentacji (koniec dublowania badań) i inwestycji w opiekę długoterminową (uwolnione łóżka).

Co trzeba zmienić

Liczyć i publikować wskaźnik dublowanych badań/wizyt (z danych P1/EDM) oraz dni hospitalizacji pacjentów gotowych do wypisu, oczekujących na ZOL/DPS.

Kto może to narzucić

NFZ / Centrum e-Zdrowia / Ministerstwo Zdrowia.

Źródło: OECD — Tackling Wasteful Spending on Health

Dublujące się oddziały szpitalne w okolicy

[link] Dostępne
Dlaczego tego nie ma w pełni

Lokalizację i typ oddziałów mamy (RPWDL). Brakuje jednego: jawnej OBSADY kadrowej oddziału — bez niej nie policzymy, ilu deficytowych specjalistów uwolniłaby konsolidacja sąsiadujących, dublujących się oddziałów.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wskazanie, gdzie ten sam typ oddziału jest gęsto powielony w promieniu kilkudziesięciu km (konkurencja o tych samych specjalistów) — kandydaci do konsolidacji, która skupiłaby kadrę i obniżyła koszt stały na usługę.

Co trzeba zmienić

Dopisać do rejestru obsadę kadrową oddziału (etaty/FTE wg specjalizacji), by połączyć mapę oddziałów z mapą deficytu kadr.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ / RPWDL.

Typ oddziału
Nałóż gęstość lekarzy (woj.)

Kardiologia: 282 lokalizacji · 562 oddziałów · 12 973 łóżek. Kolor punktu = liczba oddziałów tego typu w promieniu 40 km (konkurencja o tych samych specjalistów). Najedź na punkt, by zobaczyć zasięg i rywali. Niebieskie bąble = województwa; etykieta lekarze/10 tys. · oddziałów „kardiologia" w tym województwie (GUS 2024, śr. PL 37.7/10 tys.; oddziały z RPWDL przypisane do najbliższego województwa — ujęcie poglądowe).

46.9 · 67
44.1 · 48
41.9 · 26
40.2 · 34
40.2 · 46
39.7 · 73
37.7 · 37
37.6 · 51
34.6 · 19
33.2 · 19
32.9 · 30
31.5 · 36
29.8 · 33
27.6 · 21
27.4 · 12
26.2 · 10
Oddziałów w promieniu
0 (samotny)
1–2
3–5
6+

REALNE dane: oddziały szpitalne z RPWDL (komórki organizacyjne z łóżkami), geokodowane po kodzie pocztowym (GeoNames), nałożone na gęstość lekarzy w województwie (GUS 2024). Jak czytać nakładkę: czerwone punkty na jasnym tle (mało lekarzy) to deficytowi specjaliści rozproszeni na dublujące się oddziały — najsilniejszy kandydat do konsolidacji; czerwone punkty na ciemnym tle to raczej konkurencja o pacjenta w regionie z relatywnie gęstą kadrą. Źródła: RPWDL via dane.gov.pl; GUS — Zasoby kadrowe w zawodach medycznych (2024).

Jakość i bezpieczeństwo pacjenta

Zakażenia szpitalne (HAI) — ilu pacjentów i ile się ukrywa

[link] Utrudniony dostęp
Co wiemy

Mniej więcej co 17.–18. pacjent szpitala nabywa zakażenie szpitalne (badanie punktowe PPS: Polska 5,6%, UE 6,0%). NIK szacuje ~400 tys. zakażeń rocznie, ale 528 z 936 kontrolowanych szpitali wykazało ZERO — wynik nieprawdopodobny, wskazujący na zaniżone raportowanie.

Czego brakuje

Nie ma jawnego, ogólnopolskiego rejestru zakażeń szpitalnych per szpital. Obowiązują tylko rejestry wewnątrzszpitalne, niepublikowane, a NIK udokumentował masowe wykazywanie „0" i zaniżanie. Pacjent nie może sprawdzić, gdzie ryzyko jest największe.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Porównanie szpitali, wykrywanie placówek z chronicznym problemem zakażeń i antybiotykooporności oraz twardą podstawę do interwencji.

Co trzeba zmienić

Obowiązkowy, weryfikowany rejestr HAI z publikacją wskaźnika zakażalności per szpital oraz krajowy program monitorowania Clostridioides difficile.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NIZP-PZH / NFZ.

~400 tys.
zakażeń szpitalnych rocznie w Polsce (szacunek NIK)
528 / 936
szpitali wykazało ZERO zakażeń (NIK 2018) — czego się nie mierzy, tego „nie ma"
4,3 mln
pacjentów/rok z ≥1 zakażeniem w UE/EOG (ECDC 2022–2023)

Mniej więcej co 17.–18. pacjent szpitala nabywa zakażenie (PPS PL 5,6%; UE 6,0%). NIK wykazał, że realna zakażalność bywa do 5× wyższa niż dane MZ, a ponad połowa szpitali raportowała zero — co jest statystycznie niemożliwe. Najczęstsze: szpitalne zapalenia płuc, zakażenia miejsca operowanego, układu moczowego, Clostridioides difficile (rosnące). Luka danych: nie ma jawnego, ogólnopolskiego rejestru HAI per szpital — nie da się porównać placówek ani ostrzec pacjenta. Co zmienić: obowiązkowy, weryfikowany rejestr zakażeń z publikacją wskaźnika per szpital. Źródła: PPS HAI&AU (NPOA); NIK — zakażenia w szpitalach; ECDC — PPS 2022–2023.

Źródło: PPS HAI&AU (NPOA); NIK — zakażenia w szpitalach (2018); ECDC

Błędy medyczne i zdarzenia niepożądane — realna skala

[link] Utrudniony dostęp
Dlaczego tego nie ma

Ustawa o jakości (2023) wprowadziła Rejestr Zdarzeń Niepożądanych (szpitale od 2025, AOS/POZ od 2026) w modelu no-fault, ale dane NIE są jawne per placówka, a raportowanie jest drastycznie zaniżone — RPP: 60% szpitali zgłasza <50 zdarzeń rocznie, „co na pewno nie odzwierciedla rzeczywistości". WHO szacuje, że szkody dotykają ~1 na 10 pacjentów (ponad połowa do uniknięcia), a OECD, że leczenie ich skutków to ~13% wydatków na zdrowie. Polskiej liczby zgonów z powodu błędów nikt nie podaje.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Realny pomiar bezpieczeństwa: gdzie i dlaczego dochodzi do szkód, które da się wyeliminować — zamiast udawać, że problemu nie ma.

Co trzeba zmienić

Egzekwować kompletność raportowania, publikować zagregowane dane krajowe i wzmocnić ochronę zgłaszających (no-fault), by personel zgłaszał bez obaw.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia (Rejestr) / Rzecznik Praw Pacjenta.

Źródło: Ustawa o jakości w opiece zdrowotnej (2023); raport RPP / Termedia 2025; WHO; OECD

„Never events" — błędy, które nigdy nie powinny się zdarzyć

[link] Brak / nie da się wyliczyć
Co wiemy

Never events to błędy tak poważne, że nie powinny się wydarzyć przy zachowaniu procedur (operacja nie tej strony, pozostawione narzędzie, niezgodna krew). NHS England publikuje je co roku — 2024/25: 403 zdarzenia, z rozbiciem na typy. Polska nie ma ani oficjalnej listy, ani rejestru.

Czego brakuje

Brak urzędowej listy never events i publicznego rejestru/statystyk (jak w NHS). Istnieje tylko wewnątrzszpitalny, niejawny rejestr zdarzeń niepożądanych, bez wyodrębnionej kategorii „zdarzeń, które nigdy nie powinny się zdarzyć".

Co dzięki tym danym osiągniemy

Twardy, porównywalny miernik najcięższych, w pełni możliwych do uniknięcia błędów — i nacisk, by ich liczba spadała do zera.

Co trzeba zmienić

Wprowadzić urzędową listę never events (wzór NHS) i obowiązkową, zanonimizowaną, cykliczną publikację ich liczby oraz przyczyn.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / Rzecznik Praw Pacjenta.

„Never events" to błędy tak poważne, że nigdy nie powinny się wydarzyć przy zachowaniu procedur — operacja nie tej strony, pozostawione narzędzie, zła krew. Wykres to NHS England 2024/25: 403 takie zdarzenia (publikowane co roku, z rozbiciem na typy). Polska: pełna luka danych — nie ma oficjalnej listy never events ani publicznego rejestru/statystyk. Istnieje tylko wewnątrzszpitalny, niejawny rejestr zdarzeń niepożądanych, bez wyodrębnionej kategorii „zdarzeń, które nigdy nie powinny się zdarzyć". Co zmienić: urzędowa lista never events (wzór NHS) i cykliczna, zanonimizowana publikacja ich liczby. Źródło: NHS England — Never Events 2024/25.

Źródło: NHS England — Never Events (2024/25); brak odpowiednika w Polsce

Skargi pacjentów — co najbardziej boli (RPP)

[link] Dostępne
Co wiemy

W 2024 r. do Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęło 70 820 zgłoszeń (2023: 77 668). Najczęściej: prawo do świadczeń 45 144, prawo do informacji o stanie zdrowia 10 415, ochrona zdrowia psychicznego 5 794, dokumentacja medyczna 5 488, intymność i godność 1 933.

Czego brakuje

To akurat obszar dobrze udokumentowany — RPP publikuje coroczne sprawozdania porównywalne rok do roku. Słabość to rozbieżna metodologia („zgłoszenia" vs „sprawy") i brak powiązania skarg z rejestrem zdarzeń niepożądanych oraz Funduszem Kompensacyjnym.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Mapę tego, co najbardziej boli pacjentów (dostęp, informacja, godność) — i wczesny sygnał placówek/obszarów z problemem.

Co trzeba zmienić

Ujednolicić metodologię i połączyć dane skargowe z rejestrem zdarzeń niepożądanych oraz wypłatami Funduszu Kompensacyjnego.

Kto może to narzucić

Rzecznik Praw Pacjenta.

W 2024 r. do Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęło 70 820 zgłoszeń (2023: 77 668). Najczęstsze kategorie naruszeń praw pacjenta:

To jeden z nielicznych dobrze udokumentowanych obszarów bezpieczeństwa pacjenta — RPP publikuje coroczne sprawozdania porównywalne rok do roku. Dominuje prawo do świadczeń (dostęp, kolejki) — 45 tys. spraw. Infolinia RPP odebrała ponad 81 tys. rozmów. Co zmienić: ujednolicić metodologię („zgłoszenia" vs „sprawy" — media podają rozbieżnie) i powiązać skargi z rejestrem zdarzeń niepożądanych oraz Funduszem Kompensacyjnym. Źródła: RPP — działania 2024; sprawozdanie RPP 2024.

Źródło: RPP — sprawozdanie i działania 2024

Odszkodowania za szkody medyczne — Fundusz Kompensacyjny

[link] Częściowe
Co wiemy

Od 2024 r. Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych (przy RPP) wypłaca odszkodowania bez procesu i bez orzekania o winie: ~9,5 mln zł w 2024 i 34 mln zł w 2025 (max: poszkodowany do 230 821 zł). Zastąpił wojewódzkie komisje (zlikwidowane 1.07.2024), krytykowane przez NIK za przewlekłość.

Czego brakuje

Fundusz jest jawny, ale brakuje pełnego obrazu kosztu szkód: nie ma jawnych, zagregowanych statystyk wypłat ubezpieczycieli szpitali (TUW) i odszkodowań zasądzanych sądownie. Nie wiadomo więc, ile naprawdę kosztują nas błędy medyczne.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pełny rachunek kosztu szkód (Fundusz + sądy + ubezpieczyciele) — i sygnał, gdzie inwestycja w bezpieczeństwo zwróci się w mniejszych odszkodowaniach.

Co trzeba zmienić

Publikować łączny obraz kosztu szkód medycznych i wymóc jawność danych szkodowych ubezpieczycieli szpitali.

Kto może to narzucić

Rzecznik Praw Pacjenta (Fundusz) / Ministerstwo Zdrowia / ubezpieczyciele.

Od 2024 r. działa Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych przy RPP — wypłaca świadczenia bez procesu i bez orzekania o winie (model no-fault). Wypłaty rosną szybko: ~9,5 mln zł (2024) → 34 mln zł (2025). Maksymalne stawki: poszkodowany do 230 821 zł, członek rodziny zmarłego do 115 411 zł. Zastąpił wojewódzkie komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych (2011 → zlikwidowane 1.07.2024), które NIK krytykował: ponad połowa spraw poza ustawowym terminem, skrajnie 22 miesiące. Luka danych: brak jawnych, zagregowanych statystyk wypłat ubezpieczycieli szpitali (TUW) i odszkodowań sądowych — pełnego kosztu szkód medycznych w Polsce nikt nie pokazuje. Źródła: Fundusz — wypłaty 2025; NIK — komisje wojewódzkie.

Źródło: RPP — Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych; NIK — komisje wojewódzkie

Kto na tym zyskuje — władza, powiązania i transparentność

Warstwa władzy: własność i powiązania podmiotów leczniczych

[link] Brak / nie da się wyliczyć
Dlaczego tego nie ma

Ten katalog jest mocny w przepływach pieniędzy, ale ślepy na WŁASNOŚĆ i powiązania: kto realnie jest właścicielem (beneficjentem rzeczywistym) podmiotów leczniczych korzystających ze środków publicznych i jakie są powiązania właścicielskie oraz rodzinne. Nieprzejrzystość jest najgłębsza dokładnie tam, gdzie renta jest największa.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wykrycie konfliktów interesów, „prywatnego biznesu na publicznym sprzęcie" i koncentracji własności korzystającej z kontraktów NFZ.

Co trzeba zmienić

Powiązać kontrakty NFZ z rejestrem beneficjentów rzeczywistych (CRBR) i publikować jawną mapę własności podmiotów finansowanych publicznie.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ / Ministerstwo Finansów (CRBR).

Szpitale a polityka — kto powołuje dyrektorów szpitali wojewódzkich

[link] Częściowe
Dlaczego tego nie ma w pełni

Podmiot tworzący szpital i organ powołujący dyrektora są jawne z osobna, ale nie ma jednego, łatwego rejestru „szpital → podmiot tworzący → kto powołuje zarząd”. Dlatego pokazujemy najlepiej udokumentowaną warstwę: szpitale wojewódzkie podlegają zarządowi województwa (marszałkowi) wyłonionemu przez większość w sejmiku.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, że obsada kadry zarządzającej publicznych szpitali jest częścią gry politycznej — wynik wyborów samorządowych przekłada się na to, kto kieruje lecznictwem w regionie; punkt wyjścia do rozmowy o odpolitycznieniu i konflikcie interesów.

Co trzeba zmienić

Jawny, maszynowy rejestr per szpital: podmiot tworzący, organ powołujący dyrektora, tryb konkursu — oraz powiązanie z wynikami i jakością placówki, by widać było skutki nominacji.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / RPWDL / samorządy województw.

Kto powołuje dyrektorów szpitali wojewódzkich — wg opcji rządzącej w sejmiku (wybory 7.04.2024): PiS (samodzielna większość) (4) Koalicja 15 X — marszałek z KO (10) Koalicja 15 X — marszałek z PSL / Trzeciej Drogi (2)

To warstwa nominacji, nie własności: zarząd województwa (marszałek) jest podmiotem tworzącym dla szpitali wojewódzkich i powołuje ich dyrektorów — więc wynik wyborów do sejmiku przekłada się na obsadę kadry zarządzającej lecznictwa. 4 województwa (lubelskie, małopolskie, podkarpackie, świętokrzyskie) rządzi samodzielnie PiS, pozostałe 12 — koalicja rządowa (w dwóch marszałek jest z PSL). W łódzkiem i podlaskiem większość jest krucha (cienka / oparta na rozłamowcach). Uwaga — to TYLKO szpitale wojewódzkie. Mapa NIE obejmuje szpitali miejskich (organ tworzący: gmina/miasto → rada miasta i prezydent), powiatowych (powiaty — układy zróżnicowane), klinicznych (uczelnie medyczne / MZ), instytutów (rząd) ani prywatnych. Każdy z tych typów ma własny organ powołujący dyrektora — np. dyrektora szpitala miejskiego powołują władze miasta, więc jego „barwa polityczna" zależy od układu w radzie miasta, a nie w sejmiku. Luka danych: nie ma jawnego, łatwego rejestru „podmiot tworzący + organ powołujący dyrektora" per szpital w jednym miejscu — dlatego pokazujemy najczystszą, wojewódzką warstwę. (Wszystkie szpitale z łóżkami — też miejskie i powiatowe — widać natomiast na mapie „Dublujące się oddziały" wyżej, bo RPWDL nie filtruje po właścicielu.) Źródła stanowisk: PKW / urzędy marszałkowskie / media regionalne (kliknij województwo po wersji desktop — szczegóły w dymku).

Warstwa władzy: kto realnie zyskuje na szpitalocentryzmie

[link] Brak / nie da się wyliczyć
Dlaczego tego nie ma

Wiemy, że ponad połowa pieniędzy NFZ idzie na szpitale, a profilaktyka dostaje ułamek procenta (patrz „odwrócona piramida"). Czego katalog nie pokazuje, to KTO na tym korzysta: które grupy (zarządy szpitali, dostawcy, kadra na kontraktach, samorządy-właściciele) mają interes w utrzymaniu drogiego, szpitalnego modelu — i dlatego reforma „w górę drabiny" napotyka opór. Renta jest największa tam, gdzie przejrzystość najmniejsza (RSS, płace ukryte na koncie 402 „usług obcych", odmawiane listy wynagrodzeń mimo utrwalonej linii NSA).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Nazwanie beneficjentów status quo — warunek, by zrozumieć, dlaczego deszpitalizacja i profilaktyka przegrywają politycznie mimo oczywistych korzyści dla pacjentów.

Co trzeba zmienić

Powiązać strumienie pieniędzy z beneficjentami (własność, kontrakty, wynagrodzenia) i jawnie pokazywać, kto traci, a kto zyskuje na każdej propozycji zmiany.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / NFZ / NIK.

Warstwa władzy: powiązania menedżment ↔ dostawcy

[link] Brak / nie da się wyliczyć
Dlaczego tego nie ma

System nie pokazuje powiązań między kadrą zarządzającą szpitali a dostawcami (sprzęt, leki, usługi, firmy lekarzy na kontraktach B2B). To klasyczne pole konfliktu interesów i wyprowadzania renty („lekarz na kontrakcie to prywatna działalność na szpitalnym sprzęcie"), a danych o tych powiązaniach nie ma w jednym, jawnym miejscu.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Wykrywanie transakcji z podmiotami powiązanymi, zawyżonych zakupów i wyprowadzania pieniędzy publicznych do firm powiązanych z zarządem.

Co trzeba zmienić

Obowiązek jawnych oświadczeń o powiązaniach kadry zarządzającej z dostawcami oraz rejestr transakcji z podmiotami powiązanymi.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / podmioty tworzące / NFZ.

Warstwa władzy: wpływ przemysłu na decyzje refundacyjne

[link] Utrudniony dostęp
Dlaczego tego nie ma

Decyzje o refundacji i wycenie (AOTMiT, MZ) zapadają pod presją lobbingu przemysłu farmaceutycznego i sprzętowego, ale ślad tego wpływu jest słabo widoczny: kto, kiedy i z kim się spotykał, jakie analizy finansował, jakie powiązania mają eksperci opiniujący. Lobbing w ochronie zdrowia jest realny, lecz nieprzejrzysty.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Ocenę, czy decyzje refundacyjne są niezależne, czy kształtowane przez interes producentów — i czy państwo nie przepłaca pod presją lobbingu.

Co trzeba zmienić

Jawny rejestr spotkań lobbingowych i deklaracje konfliktu interesów oraz finansowania analiz, dołączane do rekomendacji AOTMiT/MZ.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia / AOTMiT.

Jak lekarze finansują izby lekarskie (składka i NIL)

[link] Dostępne
Co wiemy

Przynależność do izby lekarskiej jest obowiązkowa — wpis do okręgowej izby lekarskiej (OIL) to warunek prawa wykonywania zawodu (ustawa z 2.12.2009 o izbach lekarskich). Każdy lekarz i lekarz dentysta płaci comiesięczną składkę członkowską: od 1.01.2023 wynosi ona 120 zł (wcześniej 60 zł, niezmieniana od 2014 r.), a lekarze stażyści — 60 zł. Z opłacania zwolnieni są m.in. lekarze po ukończeniu 70. roku życia (wcześniej po 75.) oraz — na wniosek — osoby bez przychodów z zawodu; okręgowa rada lekarska może też w uzasadnionych przypadkach obniżyć składkę o połowę lub zwolnić z niej na czas określony. Składka trafia do OIL, a ta odprowadza z niej odpis na Naczelną Izbę Lekarską (NIL) — obecnie 10% (obniżony przez Krajowy Zjazd Lekarzy z 15%); ok. 90% zostaje w izbie okręgowej. Dodatkowo część zadań izb — zadania administracji publicznej, m.in. prowadzenie rejestrów i przyznawanie PWZ — jest finansowana z dotacji budżetu państwa (art. 115 ustawy), ale dotacja nie pokrywa całości kosztów.

Czego brakuje

Uchwały o składkach i sprawozdania finansowe izb są jawne, ale brakuje jednego, łatwo dostępnego zestawienia: ile łącznie lekarze wpłacają rocznie składek, jaka kwota realnie trafia do NIL, ilu lekarzy jest zwolnionych lub zalega, i na co dokładnie idą te pieniądze (administracja, odpowiedzialność zawodowa, szkolenia, majątek). Obraz jest rozproszony po izbach okręgowych.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Przejrzystość finansowania samorządu lekarskiego: ile lekarze łącznie płacą, jaka część zasila NIL i czy pieniądze idą na zadania publiczne (rejestry, odpowiedzialność zawodowa), czy na bieżącą działalność — co istotne, gdy izba uczestniczy w polityce zdrowotnej (opiniuje ustawy, reprezentuje interesy zawodu).

Co trzeba zmienić

Publikować zbiorcze, porównywalne dane: łączne wpływy ze składek, kwotę odpisu przekazaną do NIL, liczbę płacących / zwolnionych / zalegających oraz strukturę wydatków — w jednym miejscu, rok do roku.

Kto może to narzucić

Naczelna Izba Lekarska i okręgowe izby lekarskie (sprawozdawczość); Krajowy Zjazd Lekarzy (ustala odpis na NIL i przyjmuje budżet).

Źródło: NIL — „Zmiany w składce członkowskiej"; ustawa z 2.12.2009 o izbach lekarskich (art. 115); uchwały NRL/OIL ws. składki

Dotacja z budżetu państwa dla izb lekarskich

[link] Częściowe
Co wiemy

Poza składkami lekarzy izby dostają dotację celową z budżetu państwa na „zadania przejęte" od administracji publicznej — m.in. prowadzenie rejestru lekarzy, przyznawanie prawa wykonywania zawodu, sądy lekarskie i pion odpowiedzialności zawodowej (art. 115 ustawy o izbach lekarskich). Dotacja dla całego samorządu lekarskiego przez lata była praktycznie zamrożona: ok. 2,4 mln zł (2004), 2,46 mln zł (2015), po korektach ok. 3,96 mln zł — mimo rosnącej liczby zadań. Dla samej Naczelnej Izby Lekarskiej Minister Zdrowia zawarł w latach 2024–2025 cztery umowy na przekazanie środków o łącznej wartości 2 296 179,44 zł — kwota objęta kontrolą MZ z 2026 r., wokół której toczy się spór o rozliczenie dotacji.

Czego brakuje

Nie ma jednego, jawnego szeregu „dotacja dla izb lekarskich rok po roku" — liczby trzeba składać z ustaw budżetowych, komunikatów MZ, sprawozdań izb i kontroli NIK. Samorząd od lat wskazuje, że budżet pokrywa tylko część faktycznych kosztów przejętych zadań (deficyt rzędu kilku mln zł rocznie), a strona rządowa różni się w ocenie rozliczeń — bez porównywalnych danych nie sposób ocenić, kto ma rację.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Jasną odpowiedź, ile państwo dopłaca do zadań publicznych wykonywanych przez izby, jak to się ma do wpływów ze składek lekarzy i czy dotacja nadąża za liczbą zadań.

Co trzeba zmienić

Publikować roczny szereg: kwota dotacji per izba, wnioskowane vs przyznane, rozliczenie i pełny koszt zadań przejętych — w jednym miejscu.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Zdrowia (dotacja i kontrola) oraz Naczelna Izba Lekarska / okręgowe izby (sprawozdania); NIK.

Źródło: Komunikat MZ o kontroli w NIL (2026); prawo.pl — spór MZ–NIL o rozliczenie dotacji; natemat.pl — historia kwot dotacji dla samorządu lekarskiego

Co nas czeka — demografia i dług zdrowotny

Demograficzna fala kosztów — ile zapłacimy za starzenie w ciągu 10 lat

[link] Częściowe
Co wiemy

Wszystkie kwoty poniżej to koszt ROCZNY na jednego mieszkańca danego rocznika. Policzyliśmy to sami ze zbioru 4317 na dane.gov.pl, w którym NFZ podaje kwotę refundacji w podziale na POJEDYNCZY ROCZNIK wieku, płeć, rozpoznanie i powiat (15 800 781 wierszy za 2025 r., licencja CC0). Średnia krajowa to 4 118 zł. Najdroższy rocznik w Polsce ma zero lat — 17 812 zł, blisko czternaście razy więcej niż dziewiętnastolatek (1 281 zł). Krzywa spada do minimum około dwudziestki, rośnie do 10 538 zł u osiemdziesięciotrzylatka i po dziewięćdziesiątce zawraca w dół. Osoby 65+ to 21,1% ludności i 45,4% kwoty. Po zamrożeniu stawki na osobę i podstawieniu prognozy ludności GUS sama demografia dokłada do 2036 r. 6,44 mld zł (+4,2%) przy ludności mniejszej o 1,30 mln; cały ten wzrost mieści się w grupie 81+ (+10,16 mld zł). Prognoza GUS myli się już dziś o 20,5% na liczbie niemowląt (zakładała 294 278, urodziło się 234 109), więc po skorygowaniu tej bazy efekt mieści się w widełkach 2,6–4,2%; wiersz 81+ jest najpewniejszy, bo ci ludzie już żyją. Efekt szczytuje w 2044 r. i do 2060 r. wraca do poziomu wyjściowego, bo kraj nie tylko się starzeje, ale i kurczy.

Czego brakuje

Dane są, ale żadna instytucja z nich nie liczy. Zbiór 4317 nie mówi, czego w nim nie ma; dopasowanie sum do planu NFZ wskazuje, że obejmuje świadczenia z rozpoznaniem (97,7% tej puli), a pomija kapitację POZ, refundację apteczną, wyroby, profilaktykę i pilotaże. Nie ma też rodzaju świadczenia w tym samym przekroju, więc nie wiadomo, gdzie ma powstać moc dla 2,43 mln osób po osiemdziesiątce w 2036 r. NFZ policzył prognozę demograficzną raz, w listopadzie 2015 r. (baza 52,997 mld zł, 2030 r. — 59,379 mld zł, +12%), i nigdy jej nie powtórzył.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Prognozę „srebrnej fali" kosztów: które roczniki, kiedy i o ile podniosą wydatki — by z wyprzedzeniem przesuwać środki (geriatria, opieka długoterminowa, profilaktyka), zamiast gasić pożar.

Co trzeba zmienić

Powtarzać prognozę demograficzną kosztów co roku, dołożyć rodzaj świadczenia do przekroju wiekowego w zbiorze 4317 i opublikować strukturę wieku list POZ, bez której 22,7 mld zł kapitacji zostaje poza każdym takim rachunkiem.

Kto może to narzucić

NFZ / Ministerstwo Zdrowia / Ministerstwo Finansów.

Źródło: Własne przeliczenie: dane.gov.pl zbiór 4317 (NFZ, CC0) + GUS „Ludność. Stan i struktura" 31 XII 2025 + GUS Prognoza ludności 2023–2060. Pełna analiza: /artykuly/ile-nfz-wydaje-na-osobe-w-kazdym-wieku

Druga strona fali — ile która grupa wieku wpłaca składki (szacunek)

[link] Częściowe
Co wiemy

Pod kosztami leży pytanie: kto to finansuje? Składkę zdrowotną (9% podstawy) najwięcej wpłacają roczniki w szczycie zarobków: ~10 tys. zł/rok w grupie 46–55, mniej u młodszych i u seniorów (na emeryturze 9% liczone jest od świadczenia, ~4,4 tys. zł/rok przy średniej emeryturze ZUS). Dzieci i młodzież ucząca się (0–17) nie płacą własnej składki. Zestawione z kosztami wyżej: najwięcej wpłacają 40–55-latkowie, a najwięcej kosztują seniorzy 65+ (konsumujący ~43% budżetu NFZ) — przy starzeniu ta nożyca się rozjeżdża.

Czego brakuje

Nie istnieje żadna oficjalna publikacja „składka zdrowotna wg wieku" (NFZ/ZUS/MZ/GUS). Poza grupą 0–17 (fakt prawny: bez własnej składki) wszystkie wartości to SZACUNEK liczony jako przeciętne wynagrodzenie/emerytura (GUS VIII.2025 / ZUS III.2025) × 9% × 12. Szacunek zawyża składkę u starszych grup pracujących (bierze przeciętną pensję pracujących, a część osób już nie pracuje) i nie obejmuje precyzyjnie przedsiębiorców (zasady zmienione od 2022).

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pełny obraz „kto dokłada, a kto korzysta" w cyklu życia — fundament uczciwej rozmowy o stabilności składkowej i o tym, dlaczego przy starzeniu rośnie dotacja z budżetu (gdy płacących wchodzi mniej niż kosztujących).

Co trzeba zmienić

Publikować rzeczywistą średnią składkę zdrowotną na osobę wg 5-letnich grup wieku i płci (z danych ZUS/NFZ o realnych wpłatach), zestawioną z kosztem na osobę — by jawnie pokazać bilans pokoleniowy systemu.

Kto może to narzucić

ZUS / NFZ / Ministerstwo Zdrowia / Ministerstwo Finansów.

Druga strona „srebrnej fali": ile dana grupa wieku średnio wpłaca rocznie składki zdrowotnej (9% podstawy). Wpłaty rosną z dochodem do szczytu ~10 tys. zł/rok w grupie 46–55, a potem spadają — na emeryturze składka liczona jest od świadczenia (9% od średniej emerytury ZUS ~4,0 tys. zł/mc). Dzieci i młodzież ucząca się (0–17) nie płacą własnej składki (objęci jako członkowie rodziny). Zestawienie z kosztami wyżej pokazuje sedno: najwięcej do systemu wpłacają roczniki 40–55 lat, a najwięcej kosztują seniorzy 65+ — przy starzejącym się społeczeństwie ta nożyca się rozjeżdża.

Zastrzeżenie (ważne): nie istnieje żadna oficjalna publikacja NFZ/ZUS/MZ/GUS „składka zdrowotna wg wieku". Poza grupą 0–17 (fakt prawny) wszystkie słupki to SZACUNEK liczony metodą: przeciętne wynagrodzenie/emerytura (GUS VIII.2025 / ZUS III.2025) × 9% × 12. Szacunek bierze przeciętną pensję pracujących, więc dla starszych grup (gdzie część już nie pracuje) zawyża składkę na osobę w całej populacji; nie obejmuje też precyzyjnie przedsiębiorców (zmienione zasady od 2022). To kolejna brakująca dana — system nie pokazuje wprost, kto go finansuje. Źródła: GUS — rozkład wynagrodzeń wg wieku; ZUS — składka zdrowotna 9%.

Źródło: SZACUNEK redakcji: GUS — rozkład wynagrodzeń wg wieku (2024/2025); ZUS — składka zdrowotna 9% i średnia emerytura (2025)

Dług medyczny na „choince” demograficznej — kto dopłaca, a kto dokłada

[link] Częściowe
Co wiemy

Zestawiając składkę i koszt leczenia wg wieku, dostajemy saldo netto na osobę: grupy 18–64 wpłacają więcej, niż kosztują (płatnicy netto, szczyt nadwyżki ~+6,5 tys. zł/rok w grupie 25–44), a od 65+ każda osoba jest beneficjentem netto — saldo 75–79 to ok. −7,7 tys., a 80+ ok. −8,2 tys. zł/rok. Punkt przełamania wypada ok. 55–64 r.ż. To jest „dług medyczny”: różnica, którą pokolenia pracujące finansują za starsze.

Czego brakuje

To zestawienie dwóch szacunków (składka i koszt wg wieku), bo NFZ nie publikuje pełnej tabeli „koszt na osobę × wiek”, a ZUS/NFZ nie publikują składki wg wieku. Twardo policzalne saldo istnieje tylko dla grupy 75–79 (koszt NFZ 2024) — reszta to orientacyjna krzywa. Mimo to kierunek jest pewny: młodsi finansują starszych.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Uczciwą rozmowę o solidarności pokoleniowej systemu: kto realnie utrzymuje NFZ i jak głęboki jest deficyt najstarszych grup — fundament do dyskusji o stabilności składki przy starzeniu.

Co trzeba zmienić

Publikować rzeczywiste saldo „składka − koszt” wg 5-letnich grup wieku (z danych ZUS/NFZ), by jawnie pokazać bilans pokoleniowy zamiast szacować go z uśrednień.

Kto może to narzucić

ZUS / NFZ / Ministerstwo Zdrowia / Ministerstwo Finansów.

Dla każdej grupy wieku: ile średnio wpłaca składki minus ile kosztuje jej leczenie. Wynik rysuje „choinkę” pokoleniową: 18–64 to płatnicy netto (szczyt nadwyżki ~+6,5 tys. zł/rok w grupie 25–44), a od 65+ każda osoba jest beneficjentem netto — saldo 75–79 to ok. −7,7 tys., a 80+ ok. −8,2 tys. zł/rok. Punkt przełamania wypada ok. 55–64 r.ż. To jest właśnie „dług medyczny”: różnica, którą grupy pracujące finansują za starsze — a przy starzeniu społeczeństwa nożyca się rozjeżdża (patrz projekcja niżej).

Zastrzeżenie: saldo to szacunek, nie dane urzędowe. Składka liczona jako przeciętne wynagrodzenie/emerytura (GUS/ZUS 2024/25) × 9%; koszt leczenia z twardych kotwic NFZ 2024 (średnia 5,25 tys.; 75–79 M 13,63 / K 10,58 tys.) i orientacyjnej krzywej wg wieku — pełnej tabeli „koszt × wiek” NFZ nie publikuje. Twardo policzalne saldo istnieje tylko dla grupy 75–79. Dzieci 0–17 są objęte bez własnej składki (fakt prawny). Źródła: NFZ — „Ile kosztuje zdrowie” 2024; GUS — wynagrodzenia 2024.

Źródło: SZACUNEK redakcji: NFZ „Ile kosztuje zdrowie” 2024 (koszt); GUS/ZUS 2024/25 (składka)

Dług medyczny do 2040 — jak demografia rozjeżdża nożyce

[link] Częściowe
Co wiemy

Do 2040 grupa finansująca system (18–64) skurczy się o 2,1 mln osób (−9,6%), a najdroższa medycznie kohorta 80+ niemal się podwoi (1,6 → 3,05 mln, +91%; GUS, Prognoza ludności 2023–2060). Szacowany łączny roczny deficyt najstarszych grup (75+) rośnie w tym czasie z ~22 mld do ~36 mld zł (+~64%, dolne oszacowanie). Mniej płatników netto na coraz droższych beneficjentów — dlatego rośnie dotacja z budżetu do NFZ.

Czego brakuje

Liczebności grup wieku są twarde (GUS), ale kwota długu to szacunek poglądowy — dolne oszacowanie tylko dla 75+, bez inflacji medycznej i nowych technologii (realny wzrost będzie wyższy). System nie publikuje aktuarialnej prognozy bilansu składka−koszt w rozbiciu na kohorty, więc pełnej skali nie znamy.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Prognozę stabilności finansowania: o ile pogłębi się luka między wpłatami a kosztami przy obecnej demografii — i jak pilna jest zmiana (profilaktyka, opieka długoterminowa, podstawa składki), zanim nożyce się domkną.

Co trzeba zmienić

Publikować coroczną aktuarialną prognozę bilansu składka−koszt wg kohort do 2040/2060, w stałych cenach — by planować finansowanie z wyprzedzeniem, a nie łatać budżetem post factum.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Finansów / NFZ / ZUS / GUS.

−2,1 mln
płatników netto (18–64) do 2040 (−9,6%)
+91%
najdroższa kohorta 80+ (1,6 → 3,05 mln)
~22 → ~36 mld zł
szacowany łączny dług medyczny grup 75+ (2023 → 2040), +~64%

Jak „dług medyczny” zmieni się z demografią: do 2040 grupa, która finansuje system (18–64), kurczy się o 2,1 mln(−9,6%), a najdroższa medycznie kohorta 80+ niemal się podwaja (+91%). Nożyca „kto wpłaca” vs „kto kosztuje” się rozjeżdża — dlatego rośnie dotacja z budżetu do NFZ. Szacowany łączny roczny deficyt najstarszych grup (75+) rośnie z ~22 mld do ~36 mld zł (+~64%).

Zastrzeżenie: liczebności grup wieku są twarde (GUS, Prognoza ludności 2023–2060, scenariusz główny), ale kwota długu (~22 → ~36 mld zł) to szacunek poglądowy — dolne oszacowanie liczone tylko dla grup 75+ i bez inflacji medycznej ani nowych technologii, więc realny wzrost kosztów będzie wyższy. Granice „płatnik/beneficjent” (18–64 vs 65+) to uproszczenie — realny punkt przełamania to ok. 55–64 r.ż. (patrz „choinka” wyżej). Źródło: GUS — Prognoza ludności na lata 2023–2060.

Źródło: GUS — Prognoza ludności 2023–2060 (liczebności); szacunek długu: NFZ (koszt wg wieku) + założenia redakcji

Choinka długu w 2031 — jak przechyli ją demografia

[link] Częściowe
Co wiemy

Ta sama „choinka" salda składka−koszt, ale ważona liczbą osób w każdej grupie wieku wg prognozy GUS na 2031 (agregat = saldo na osobę × liczebność grupy, mld zł/rok). Drzewko zaczyna się przechylać: deficyt grupy 80+ rośnie z ~13 do ~18 mld zł/rok, a topniejące roczniki 35–44 (dziś najwięksi płatnicy netto) dają coraz mniejszą nadwyżkę (~40 → ~33 mld). Łączny deficyt grup 65+ rośnie z ~46 do ~53 mld zł/rok.

Czego brakuje

Saldo na osobę to szacunek (składka brutto×9% − koszt NFZ wg wieku), a liczebności grup są twarde (GUS). Bezwzględne sumy są zawyżone (składka od przeciętnej pensji pracujących), więc liczy się kierunek i zmiana kształtu drzewka w czasie, nie kwota co do miliarda.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie na osi czasu, jak sama demografia — bez żadnej innej zmiany — przesuwa bilans systemu ku deficytowi: cięższa podstawa (starsi), węższa korona (młodzi płatnicy).

Co trzeba zmienić

Publikować aktuarialną projekcję bilansu składka−koszt wg kohort na kolejne lata (2031, 2036, 2040), w stałych cenach — by widać było tempo przechyłu.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Finansów / NFZ / ZUS / GUS.

Ta sama „choinka", ale ważona liczbą osób w każdej grupie wieku wg prognozy GUS na 2031. Drzewko zaczyna się przechylać: słupek deficytu 80+ rośnie z ~13 do ~18 mld zł/rok, a topniejące roczniki 35–44 (dziś najwięksi płatnicy netto) dają coraz mniejszą nadwyżkę (~40 → ~33 mld). Łączny deficyt grup 65+ rośnie z ~46 do ~53 mld zł/rok, przy kurczącej się nadwyżce płatników.

Szacunek poglądowy: saldo na osobę jak w „choince" wyżej (składka brutto×9% − koszt NFZ) × liczebność grupy (GUS, Prognoza ludności 2023–2060, scenariusz główny). To NIE jest budżet NFZ: model zawyża składki (zakłada, że każda osoba w grupie zarabia średnią krajową i płaci pełną składkę — a np. część 18–24 się uczy, a nie każdy 45–54 pracuje), więc widoczna po prawej „przewaga płatników" jest artefaktem, nie nadwyżką. Realnie NFZ domyka się deficytemi dotacją z budżetu państwa. Liczy się tu wyłącznie kierunek i zmiana kształtu drzewka w czasie, nie kwoty; koszt na osobę bez inflacji medycznej. Źródło: GUS — Prognoza ludności 2023–2060.

Źródło: GUS — Prognoza ludności 2023–2060 (liczebności grup wieku); saldo na osobę: szacunek redakcji jak w „choince" wyżej

Choinka długu w 2036 — i dlaczego niskie urodzenia pogłębią przechył

[link] Częściowe
Co wiemy

Na 2036 przechył jest wyraźniejszy: deficyt 80+ ~23 mld zł/rok (prawie 2× wobec 2023), a najliczniejsza dziś grupa płatników 35–44 kurczy się o jedną trzecią (6,2 → 4,2 mln), obniżając nadwyżkę do ~27 mld; łączny deficyt 65+ sięga ~55 mld zł/rok. Do tego dochodzi trend urodzeń: realne urodzenia (2024 ~252 tys.) są już ~15% poniżej scenariusza głównego GUS (~297 tys.), więc grupa 0–17 i przyszli płatnicy będą jeszcze mniejsi, niż pokazuje ta (oparta na scenariuszu głównym) projekcja.

Czego brakuje

Projekcja bazuje na scenariuszu głównym GUS, a realne urodzenia lokują nas bliżej scenariusza niskiego (GUS przyznał to w symulacji z 2025) — obraz jest więc raczej optymistyczny. Saldo na osobę to szacunek jak wyżej; twarde są tylko liczebności grup i realne urodzenia.

Co dzięki tym danym osiągniemy

Pokazanie, że przy obecnym trendzie urodzeń nożyca pokoleniowa rozjedzie się bardziej, niż zakłada oficjalna prognoza — argument za pilnym działaniem (profilaktyka, opieka długoterminowa, podstawa składki).

Co trzeba zmienić

Aktualizować prognozy bilansu składka−koszt o bieżący, niższy trend urodzeń (scenariusz niski GUS) i publikować wrażliwość wyniku na dzietność.

Kto może to narzucić

Ministerstwo Finansów / GUS / NFZ.

Na 2036 przechył jest wyraźniejszy: deficyt 80+ ~23 mld zł/rok (prawie 2× wobec 2023), a najliczniejsza dziś grupa płatników 35–44 kurczy się o jedną trzecią (6,2 → 4,2 mln), obniżając nadwyżkę do ~27 mld. Łączny deficyt grup 65+ sięga ~55 mld zł/rok. „Choinka" z coraz cięższą podstawą (starsi) i coraz węższą koroną (młodzi płatnicy) — to obraz rozjeżdżającej się nożycy pokoleniowej.

Uwaga o urodzeniach: realne urodzenia (2024 ~252 tys.) są już ~15% poniżej scenariusza głównego GUS (~297 tys.), a GUS w symulacji z 2025 przyznaje, że realny trend jest bliższy scenariuszowi niskiemu. Oznacza to, że grupa 0–17 i przyszli płatnicy będą jeszcze mniejsi, niż pokazuje ta (oparta na scenariuszu głównym) projekcja — obraz jest raczej optymistyczny. Szacunek poglądowy jak w sekcji na 2031 (saldo/os × liczebność GUS). Źródła: GUS — Prognoza ludności 2023–2060; GUS — urodzenia 2024.

Źródło: GUS — Prognoza ludności 2023–2060 (scenariusz główny) + urodzenia 2024 (~252 tys.); saldo na osobę: szacunek redakcji