Jeśli tę samą usługę przy tej samej cenie NFZ część szpitali robi z zyskiem, a większość pod kreską, sama stawka nie jest jedyną przyczyną. Pięć diagramów.
„Urealnijmy wyceny" to najczęstsza recepta na deficyt szpitali — i pada niemal zawsze bez danych o rentowności konkretnej usługi w konkretnej placówce, bo takich danych nikt dziś nie zbiera. NFZ i AOTMiT liczą taryfy z małej, deklaratywnej próby (dane finansowo‑księgowe za 2024 przekazało 4 075 świadczeniodawców — ok. 18% z umową NFZ), a NIK już w 2021 r. stwierdził brak jednolitego standardu i taryfę obejmującą niespełna 17% świadczeń. Pokazujemy w pięciu diagramach, dlaczego to kolejność na opak: jeśli tę samą usługę przy tej samej cenie część placówek robi z zyskiem, a większość pod kreską, to sama stawka nie jest jedyną przyczyną. Nierentowność ma dwie szuflady — koszt medyczny albo administracyjny — i dopiero ich rozdzielenie mówi, co robić. A jeśli powodem jest konkurencja kilku placówek o te same, wąskie kadry, to podniesienie wyceny bez diagnozy uruchamia licytację płac i wraca do punktu wyjścia, tylko drożej. Każda liczba ze źródłem; rozkład 20/80 jawnie oznaczony jako ilustracyjny.