Policzyliśmy, ile hospitalizacji przychodnia POZ może odjąć swoim pacjentom. Wszystko, co kontroluje, jest mniejsze niż sam szum losowy

· Profilaktyka i bodźce · 21 min czytania

Wszystko, co przychodnia POZ kontroluje, odejmuje 24 z 797,5 hospitalizacji rocznie, a sam szum losowości to 28,2. Kalkulator na liście 4 093 pacjentów.

Trzeci tekst serii o podstawowej opiece. Pierwszy pytał, czy da się płacić przychodniom za efekt zdrowotny, i przewrócił się na mocy testu statystycznego. Drugi rozpisał trzy przeszkody w mierzeniu populacji pacjentów. Ten odwraca pytanie: skoro nie da się uczciwie porównać dwóch przychodni, to co konkretnie przesuwa liczbę hospitalizacji i o ile. Medianowa przychodnia POZ ma listę 4 093 pacjentów, 797,5 hospitalizacji rocznie i 28 zdarzeń możliwych do uniknięcia przy dobrej opiece ambulatoryjnej. Zebraliśmy wszystko, co ma udowodniony wpływ na tę liczbę — warunek wstępu: efekt na hospitalizacje z metaanalizy albo przeglądu systematycznego, nie z wytycznych. Wyszło jedenaście działań i model, w którym każdemu można ustawić zasięg suwakiem. Wynik jest niewygodny: wykonanie wszystkiego u każdego, kto się kwalifikuje, odejmuje 24,0 z 797,5 hospitalizacji, czyli 3,0 proc. Odchylenie standardowe samej losowości wynosi 28,2, więc cały ten wysiłek to 0,85 odchylenia — w pojedynczej przychodni niemierzalne. Lista rzeczy, które NIE działają, wyszła dłuższa od listy tych, które działają: przegląd leków RR 0,95 (0,89–1,02) na 417 412 pacjentach, wielowymiarowe programy przeciwupadkowe RR 1,00, witamina D RR 1,00 przy wysokiej pewności, szczepienie przeciw pneumokokom 5,1 proc. (−5,1–14,2), edukacja w cukrzycy nieistotna, aktywny przesiew w kierunku migotania przedsionków HR 0,80 nieistotne mimo potrojonej wykrywalności, triage telefoniczny zwiększa liczbę kontaktów o 33 i 48 proc. przy identycznym koszcie. Ciągłość opieki ma najlepszy dowód ze wszystkiego — 18 badań, 15 mln pacjentów — i jednocześnie nie ma ani jednej udanej próby podniesienia jej administracyjnie: angielski program imiennego lekarza podniósł przypisanie z 3,5 na 79,8 proc. i zmienił ciągłość o 0,00. Drugą połowę tekstu zajmuje to, czego przychodnia nie kontroluje, a co porusza jej wynikiem znacznie mocniej: zamożność pacjentów (najuboższy kwintyl wobec najbogatszego to iloraz częstości 4,29), podaż łóżek (wyjaśnia 40 proc. różnic między polskimi województwami), kodowanie rozpoznania głównego, załamanie pandemiczne i regresja do średniej, która przy medianie polskiej listy daje 19 do 26 proc. pozornej poprawy przy zerowej zmianie opieki. Rozstrzygamy też sprzeczność zostawioną w poprzednim tekście: Polska ma najwyższy w całym OECD stosunek astmy do POChP, 0,71 przy medianie 0,19, a zaraz za nią stoi Słowacja — to ślad kodowania, nie opieki. Przy okazji poprawiamy własny błąd: pisaliśmy o 523,4, a to górna granica przedziału ufności; wynik to 520,9. Trzy najmocniejsze dźwignie okazały się nieobliczalne, bo Polska nie publikuje liczb bazowych — ale jedną odblokowaliśmy: 33,1 proc. polskich chorych z rozpoznanym migotaniem nie dostaje antykoagulantu. Kończymy trzema wskaźnikami zachowań, które NFZ mógłby opublikować jutro z danych, które już ma w receptach.

Wszystkie artykuły